3

Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko). Nie każdy niemiecki serial na Netflix to z automatu perełka

Czasami nie nadążam za kolejnymi serialami publikowanymi na serwisie Netflix. Za to ostatnio spodobały mi się te niemieckie - Dark i Berlińskie Psy, które mocno przykuły mnie do ekranu i świetnie się przy nich bawiłem. Dlatego dość optymistycznie podszedłem do "Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko)". I muszę przyznać, że mam dość mieszane uczucia. Czy jednak warto dać temu obrazowi szansę?

Moritz Zimmermann to typowy siedemnastoletni nerd mieszkający w małym niemieckim miasteczku. Nie do końca potrafi odnaleźć swoje miejsce w świecie – zarówno tym realnym, jak i wirtualnym. Jak to się objawia? Nikt go nie lubi, nie dość, że nie cieszy się popularnością, to jest zwyczajnie ignorowany. Od jakiegoś czasu miał jednak kochającą dziewczynę – Lisę. Ta niestety wyjechała na rok do USA i po powrocie postanowiła, że para zrobi sobie przerwę.

Trudno nie wywnioskować, że młody chłopak doznał szoku. Jak się okazało, dziewczyna mocno się zmieniła, a imprezowy styl życia w USA sprawił, że zasmakowała w narkotykach. Szczególnie z ecstasy. Jakby tego było mało, obok dziewczyny kręci się lokalny przystojniak – Dan, który przy okazji jest również lokalnym…dilerem narkotyków.

W głowie załamanego Moritza rodzi się więc dość osobliwy plan – ma zamiar również zainteresować się narkotykami. Dodajmy, że wraz z przyjacielem Lennym od lat przygotowują internetową platformę do sprzedaży przedmiotów w grach. Chłopaki wpadają więc na pomysł, by wykorzystać ten system (który dodatkowo cechuje się anonimowością) i założyć w darknecie sklep do sprzedaży narkotyków. Brzmi niedorzecznie, ale ciekawie, prawda?

Pierwsze, co rzuca się w oczy podczas oglądania tego krótkiego miniserialu (6 odcinków, każdy po około 30 minut) to niezbyt wysoki budżet. I to czuć na każdym kroku. Zaczynając od aktorów, na których castingi nie było pewnie kasy przez co naprawdę trudno znaleźć tu wyróżniającą się rolę, a potem wpisać nazwisko na listę ulubionych postaci niemieckiego kina. Niby przez tych 6 odcinków poznajemy bohaterów, a jednak obstawiam, że maksymalnie za tydzień nie będę nawet pamiętał ich twarzy, a co dopiero emocji towarzyszących obejrzanym sytuacjom. Brak tu świetnych kadrów, którymi zachwycał chociażby Dark. I brak pomysłu na opowiedzenie tej historii w tak krótkim czasie.

Nie żeby opowieść była jakaś niesamowita. Czuć jednak, że twórcy skaczą po dość ciekawych wątkach, których jednak nie rozwijają. Mała niemiecka mieścina oddaje obraz dzisiejszej młodzieży – wszyscy są zapatrzeni w smartfony i żyją w portalach social media. I nawet kilka razy dowiadujemy się, że to problem, szczególnie kiedy w necie nie jesteśmy prawdziwi. To jednak wydaje się być potraktowane po łebkach. Podobnie jak tematy depresji czy ogólnie problemów nastolatków, którzy przecież czasem próbują odnaleźć swoje prawdziwe “ja”. Niby je widzimy, a jednak niczego się o nich nie dowiadujemy. A to bardzo ciekawy aspekt, o który można było ten serial rozwinąć i jestem pewien, że wtedy byłby zdecydowanie bardziej autentyczny. No i motywacja do założenia sieciowego sklepu w darknecie – wydaje się momentami mocno naciągana, choćby dlatego, że główny bohater potrafi całkowicie zapomnieć o swojej byłej dziewczynie, podczas gdy w kolejnym odcinku słyszymy o niej praktycznie cały czas. Coś tu po prostu gdzieś nie zostało odpowiednio dopracowane.

Zobacz też: Najlepsze seriale Netflix w 2018 roku

Serial też nie do końca wie czym tak naprawdę jest. Komediodramatem? No chyba raczej nie. To może klasyczną komedią, co w sumie byłoby usprawiedliwieniem dla wielu głupotek, które oglądamy na ekranie. Też nie, za dużo tu ponurych momentów. Jakby twórcy nie byli zdecydowani czy pchać serial w weselszą, luźniejszą stronę, czy może jednak poruszać trudne tematy. I niestety jako widz cały czas czułem tę rozterkę, co trochę przeszkadzało w seansie.

Nie żałuję czasu spędzonego przy Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko), ale absolutnie nie można porównać serialu ze wspomnianymi wcześniej Dark czy Berlińskimi Psami. To jest kompletnie inny poziom w każdym aspekcie. Żałuję natomiast potencjału, jaki drzemał w tej tematyce. Zdecydowanie wolałbym obejrzeć ponury, przytłaczający serial o darknecie, bez tych wszystkich humorystycznych fragmentów i tony animacji pokazującej na ekranie screeny z portali social media.

Czy warto obejrzeć Jak sprzedawać dragi w sieci (szybko) na Netflix? Jeśli kusił Was zwiastun, dajcie szansę pierwszemu odcinkowi – myślę, że od razu będziecie wiedzieć, czy chcecie mu poświęcić czas. Jeśli natomiast na etapie zajawki coś Wam w tym obrazku nie pasowało, to wybierzcie coś innego. Na Netfliksie jest wiele lepszych i ciekawszych seriali.