Mobile

Nowy iPhone będzie ładował się tylko 5 razy wolniej niż konkurencja z Androidem

Krzysztof Rojek
84

iPhone to co roku jeden z najdroższych i najlepszych smartfonów na rynku. A także - jeden z najwolniej ładujących się.

Patrząc na rozwój dzisiejszych smartfonów, można dojść do bardzo ciekawych wniosków. Z jednej strony jesteśmy non stop atakowani nowościami - nowe procesory, nowe obiektywy czy jeszcze lepsze wyświetlacze z pewnością podnoszą komfort codziennego korzystania z urządzenia. Jednak pomimo tego to, jak korzystamy z naszych smartfonów nie zmieniło się jakoś fundamentalnie od, można to już chyba powiedzieć, dobrych 10 lat. Oczywiście, doszły nowe usługi, ale sam sposób korzystania pozostał niezmieniony. Dlatego właśnie jestem zdania, że szybkie ładowanie to technologia, która miała znacznie większy wpływ na korzystanie telefonu niż inne, ponieważ sprawiła, że codzienność z telefonem stała się po prostu wygodniejsza. Nie trzeba już podłączać telefonu na noc, a wystarczy kilka minut by mieć energię na cały dzień.

No, chyba, że to iPhone. Wtedy nie

W swojej karierze redakcyjnej używałem już smartfonów, które miały 150 W ładowanie, jak i takich, które korzystały ze standardowego, 5 W, i muszę powiedzieć, że im wyższa moc tym zdecydowanie przyjemniej korzysta się z urządzenia na co dzień, ponieważ nawet w przypadku rozładowanej baterii wystarczy chwilka pod prądem i problem znika. Obecnie moją ulubiona szybkość ładowania to około 67 W, ponieważ odnoszę wrażenie, że powyżej niej różnice są już dosyć marginalne, aczkolwiek w miarę, jak baterie smartfonów będą rosły (dziś 6000 mAh nie robi już na nikim wrażenia) mogę zmienić zdanie.

Dlatego bardzo dziwi mnie, że producent taki jak Apple w ogóle nie widzi tego, w jaki sposób technologia ta ułatwia życie i produkując jedne z najdroższych urządzeń na rynku wciąż pozostaje w ogonie, jeżeli chodzi o ich ładowanie. Nawet jeżeli prędkość ładowania wzrasta, to do poziomu, na którym konkurencja była może z 5 lat temu.

Jednocześnie warto przypomnieć, że w tym samym czasie telefony za około 2 k mają już 120 W ładowanie, a droższe modele, ze stajni OPPO/realme/OnePlus mogą pochwalić się 150 W mocą, o której już wspomniałem. Na ich tle iPhone wypada w tym aspekcie po prostu blado. I oczywiście, wszystko ma swoje plusy i minusy, a to, jak 150 W ładowanie wpływa na kondycję baterii odkryjemy zapewne dopiero za kilka lat. Jednak tak jak nie wiemy tego my, tak nie wiedzą tego producenci, dlatego "zasłanianie się" argumentem o dbaniem o żywotność ogniwa nie ma tu dla mnie tak dużego sensu, tym bardziej, że baterie w iPhone i kwestia ich żywotności to zupełnie inny temat.

Oczywiście - jestem również przekonany, że 150 W ładowanie zawita także do Apple i wtedy będzie to technologia "rewolucyjna" i "przełomowa" i o kondycję akumulatorów wtedy już nikt pytać nie będzie. Strach jednak pomyśleć, na jakim etapie wtedy będzie już konkurencja.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu