18

Gry nieśmiertelne: magia izometrii (5)

Przez pięć tygodni wspólnie omawialiśmy kultowe gry w rzucie izometrycznym. Dziś pora zakończyć nasz cykl. Zdaję sobie sprawę, że nie wymieniłem wielu tytułów, o których warto by wspomnieć, toteż napisanie epilogu pozostawiam Wam – w komentarzach pod wpisem. Tymczasem zapraszam do lektury kilku ostatnich pozycji!   Poprzednie części: 1, 2, 3. 4. Commandos: Behind Enemy Lines (1998) Pierwsza […]

Przez pięć tygodni wspólnie omawialiśmy kultowe gry w rzucie izometrycznym. Dziś pora zakończyć nasz cykl. Zdaję sobie sprawę, że nie wymieniłem wielu tytułów, o których warto by wspomnieć, toteż napisanie epilogu pozostawiam Wam – w komentarzach pod wpisem. Tymczasem zapraszam do lektury kilku ostatnich pozycji!

 

Poprzednie części: 123. 4.

Commandos: Behind Enemy Lines (1998)

Pierwsza część kultowego cyklu. Strategia czasu rzeczywistego, której akcja dzieje się podczas II wojny światowej. Przejmujemy dowodzenie nad grupą brytyjskich komandosów, którzy sabotują nazistowskie obiekty. Gra zdobyła znakomite recenzje, choć utyskiwano przy tym na wysoki poziom trudności. Z pewnością jednak po dziś dzień warto po tę produkcję sięgnąć!

Akcja gry rozpoczyna się 20 lutego 1941 roku, kiedy brytyjscy komandosi przybywają do Norwegii z zadaniem sabotażu kluczowych obiektów przemysłowych należących do Niemców. Misja ta trwa do lutego 1942 roku, a w trakcie niej żołnierze brytyjscy niszczą między innymi obiekty radiostacji, tamę, sztab niemiecki oraz okręty podwodne U-Boot. W październiku 1942 roku komandosi zostają wysłani do Afryki Północnej. Wykonują tam takie zadania, jak detonacja cystern z paliwem, zniszczenie zaopatrzenia w niemieckiej bazie wojsk pancernych oraz uwolnienie przetrzymywanych przez Afrika Korps więźniów. Ich misja kończy się w marcu 1943 roku. W maju 1944 roku komandosi zostają oddelegowani do Francji, gdzie również dokonują akcji sabotażowych, na przykład zniszczenia pancernika w Hawrze, detonacji dział przybrzeżnych na plaży Juno oraz zabójstwa niemieckiego generała. Ostatnia kampania wojenna komandosów ma miejsce na terenach Belgii, Holandii i Niemiec. Żołnierze Commando miedzy innymi uwalniają wówczas przywódcę francuskiego ruchu oporu, a ich działania wojenne kończy detonacja rakiet V2 w lutym 1945 roku. (źródło)

 

Jagged Alliance 2 (1999)

Któż z nas nie pamięta okładki z umięśnioną komandoską? Oto pozycja, która okazała się pozycją obowiązkową dla wszystkich fanów UFO: Enemy Unknown. Doskonała walka w systemie turowym, ciekawy scenariusz i naprawdę dobra grafika. W grze dowodzimy grupą najemnych komandosów wykonujacych misje w Arulco – fikcyjnym państwie trzeciego świata, gdzie panują totalitarne rządy sprawowane przez przebiegłą królową. Co ciekawe, produkcję wzbogacono też o wątek fantastyczny!

Podczas wybierania opcji nowej gry dostępny jest do wyboru tryb Sci-Fi. Różni się on od trybu realistycznego tym, że w podziemiach losowo wybranej kopalni żyją stworzenia zwane „Crepitusami” – duże insekty żywiące się ludzkim mięsem. Atakują one górników oraz cywilów po tym, gdy gracz zajmie odpowiednią liczbę miast – Deidranna wydaje rozkaz zaprzestania karmienia tych stworzeń, one zaś w poszukiwaniu pożywienia wychodzą na powierzchnię. Zadaniem gracza jest ich eksterminacja oraz zabicie królowej Crepitusów, która znajduje się na najniższym (trzecim) poziomie podziemi. (źródło)

 

Planescape: Torment (1999)

Tej gry zabraknąć nie mogło. To zresztą kolejna produkcja, o której można by napisać całą książkę, ale na to dziś miejsca i czasu nie mamy. To pozycja absolutnie obowiązkowa dla wszystkich fanów cRPG. W grze kierujemy przedziwnym, bezimiennym bohaterem, który jest nieśmiertelny, choć przypłaca tę cechę utratą wspomnień.

Cena jaką za nią płaci jest całkowite zatracenie swych wspomnień i tożsamości w przypadku znacznego uszkodzenia jego ciała. Ponadto każdy powrót Bezimiennego do świata żywych powoduje uśmiercenie przypadkowej osoby, która staje się ogarniętym żądzą zemsty cieniem. W grze jest tylko kilka przypadków w których możemy całkowicie zginąć (min. próba walki z Lotharem czy popełnienie samobójstwa specjalną bronią). W trakcie gry poznajemy jego przeszłość, czyny jakich dokonały poprzednie wcielenia, a także ludzi powiązanych z Bezimiennym. Podążamy śladami zostawionymi nam przez dawnego Bezimiennego, zanim jeszcze stał się nieśmiertelny. Jak przekonujemy się później cykl narodzin i śmierci Bezimiennego trwa od setek a może i tysięcy lat. W poprzednich wcieleniach silnie wpływał na najważniejsze wydarzenia polityczne całego uniwersum oraz brał udział w głównych bitwach, zmieniał oblicza światów, paktował z boskimi stworzeniami. Oprócz tego był – między innymi – złodziejem, kłamcą, świętym, maniakalnym zabójcą. (źródło)

W grze pada około ośmiuset tysięcy słów, co jest tylko jednym z wielu dowodów na poziom jej zaawansowania. Nic więcej nie powiem – kto nie grał, niech sam odkryje cud tej produkcji, tym bardziej, że dziś można ją kupić za grosze w różnej maści promocjach internetowych czy jako dodatek do czasopism.

 

Star Wars: Galactic Battlegrounds (2001)

Powiem szczerze – gra do hitów nigdy nie należała, ale wybrałem ją z czysto osobistych względów – jestem zdeklarowanym fanem Gwiezdnych Wojen od 1979 roku, czyli od momentu, gdy po raz pierwszy obejrzałem w kinie „Nową nadzieję”. SW: GB to klastyczna strategia czasu rzeczywistego w realiach Star Wars. Możemy tu wybierać pośród sześciu „ras” – dostępni są Rebelianci, siły Imperium, wookies, Gunganie, ludzie z Naboo i Federacja Handlowa. Co poza tym? Przeszło 300 typów jednostek i budynków. Są rycerze Jedi, jest sam Dart Vader, są myśliwce X-wing, snowspeedery i opancerzone AT-AT. Słowem, wszystko, co fan Gwiezdnych Wojen kocha najbardziej. Obawiam się jednak, że kto w świecie Star Wars nie gustuje, może się grą szybko znudzić.

Walki toczą się na różnorodnych terenach, poczynając od przestrzeni kosmicznej po powierzchnie planet, wielkie miasta i podwodne głębiny. W bardzo rozbudowanych bitwach uczestniczyć może nawet do 200 jednostek wojskowych po jednej stronie. Jak w większości RTS-ów, tak i tutaj musimy zarządzać surowcami, prowadzić długotrwały rozwój naukowy, oraz wprowadzać do użycia nowe rodzaje jednostek. Tryb rozgrywki wieloosobowej umożliwia grę w sieli lokalnej lub przez Internet, a dołączony edytor scenariuszy stworzenie własnego pola walki. (źródło)

 

Wiele, wiele więcej…

Z premedytacją kończę cykl, bowiem pisanie go sprawia mi zbyt dużą przyjemność, więc obawiam się, że mógłbym snuć tę opowieść do przyszłego roku. Czego zabrakło? Naprawdę wielu tytułów, takich jak DesperadosBaldur’s GateIcewind Dale, TorchlightShadowrun Returns, Bastion czy  Magicka, a nawet społecznościowy, przeglądarkowy Kings Road (znajdziecie go na Facebooku). Ba, sam pisałem nie tak dawno scenariusz i questy do jednej z ładniejszych polskich gier społecznościowych właśnie w rzucie izometrycznym. Pięć części tych wspomnień to tak naprawdę dopiero początek przygody i zaledwie drogowskaz. Jeśli spodobał się Wam ten typ gier, zachęcam do własnych poszukiwań, bo wciąż wiele tytułów niesłusznie skazanych jest na zapomnienie!

Fot. w nagłówku pochodzi prawdopodobnie z gry, która nie ujrzała światła dziennego. (źródło)