6

Ten serial miał kosmiczny potencjał, ale zanotował bolesne lądowanie. For All Mankind – recenzja

Alternatywna rzeczywistość, w której to Sowieci lądują jako pierwsi na Księżycu, upokarzając Amerykanów, wydawała się nad wyraz ciekawa, bo to wcale nie oznaczało końca kosmicznego wyścigu, lecz jego intensyfikację. Serial For All Mankind jednak wcale tej szansy w 100% nie wykorzystał, choć ma swoje zalety, które mogą zatrzymać Was przy ekranie.

For All Mankind wydawał się mi produkcją o największym potencjale pośród wszystkich serial oryginalnych Apple. Utworzenie alternatywnej linii czasowej, w której wyścig kosmiczny nie zostaje zakończony, lecz nabiera rumieńców, to nie lada gratka i to nie tylko dla zafascynowanych odkrywaniem naszego Układu Słonecznego i oglądaniem ładnych obrazków z kosmosu. Twórcy doskonale zdawali sobie sprawę, że przy takiej tematyce niemożliwe jest pominięcie aspektów politycznych z tamtego okresu, dlatego wiele wątków For All Mankind jest głęboko zakorzeniona w prezydenturze Nixona i przepychankami między politykami oraz naukowcami i inżynierami w NASA. W tym wszystkim nie zabrakło miejsca na bardziej przyziemne, rodzinne sprawy, a także kwestie (nie)obecności kobiet w agencji oraz w samym kosmosie.

For All Mankind kipi od wątków i postaci

To naprawdę dużo, jak na jeden serial, ale z drugiej strony właśnie dzięki temu jest on bogaty w treść i raczej nie pozwala się nudzić. Podążając za kilkoma bohaterami mamy szansę poznać alternatywne wydarzenia zza kulis działalności twórcy rakiety Saturn V, Wernhera von Brauna, który stara się umieścić człowieka nie tylko na Księżycu, ale zapowiada podbój Marsa i Jowisza, a którego jednocześnie prześladuje wojenna przeszłość powodująca, że jego plany i udział w całym projekcie stają pod znakiem zapytania.

Zobacz też: Ale wstyd! Apple TV w przeglądarce to jakiś nieśmieszny żart

Przyglądamy się poszczególnym astronautom, także tym z misji Apollo 10, która nie wylądował na Księżycu, mimo że teoretycznie było to dla załogi i statku możliwe. Śledzimy również starania Margo Madison – pierwszej kobiety w centrum kontroli lotów, a następne odcinki ukazują przygotowania innych przedstawicielek płci pięknej do lotu na Księżyc. Ten element fabuły jest silnie podkreślony w serialu i jego twórcy wyraźnie chcieli zaznaczyć, jak mogłyby wyglądać realia, w których kobiety stanowiłyby większą grupę wśród odpowiedzialnych za sukcesy Stanów Zjednoczonych w podboju kosmosu.

For All Mankind zachwyci wasze oczy. Te ujęcia są przepiękne

Bezapelacyjnie największym atutem For All Mankind jest strona realizacyjna serialu. Serwuje nam on prawdziwy powrót do lat zimnej wojny – scenografie i kostiumy, a także wszystkie inne elementy budujące atmosferę tamtego okresu są perfekcyjne. Takim słowem mógłbym też opisać oprawę audiowizualną produkcji, ponieważ ujęcia na Ziemi, a przede wszystkim w kosmosie są rewelacyjne. Te drugie ani odrobinę nie przywodzą na myśl tanich efektów komputerowych i bardzo cieszy mnie fakt, że w serialach (internetowych) takie możliwości są już w zasięgu twórców, którzy nie są zmuszani do ograniczania prezentowania niektórych wydarzeń w celu zmieszczenia się w budżecie.

Faktem pozostaje jednak ciągnąca się trochę fabuła i brak postaci potrafiących wziąć na siebie ciężar produkcji. Przez to wielkie widowisko, jakim jest For All Mankind z powyżej opisanych względów, nie angażuje nas tak bardzo, jak powinno. Twórcy nie potrafili odmówić sobie zastosowania kilku charakterystycznych zabiegów, które prowadzą do sztucznego napompowania atmosfery w serialu, co nie przeszkadzałoby tak bardzo, gdyby nie fakt, że czasem jest nam obojętne, jak potoczy się ta historia. A propos – For All Mankind sprawnie wpisuje się w zarys historyczny, przypominając nam na każdy kroku o istotnych w tamtym okresie realnych  postaciach, co dla pasjonatów wydarzeń związanych z wyścigiem kosmicznym i historią USA będzie fajnym dodatkiem. Nie sądzę jednak, by For All Mankind zainteresowało wszystkich, więc widownia po premierowych trzech odcinkach może się solidnie wykruszyć.

Przeczytaj więcej o Apple TV: