146

Ale wstyd! Taki gigant jak Apple nie potrafi stworzyć odtwarzacza wideo w przeglądarce

Budowana od kilku lat oferta oryginalnych filmów i seriali Apple zadebiutowała przed weekendem. Apple TV+ zagościło na wszystkich urządzeniach Apple, na wybranych telewizorach i przystawkach TV, a także w przeglądarce. Jednak webowa wersja Apple TV+ to jakiś nieśmieszny żart i gigant technologiczny powinien się wstydzić wprowadzenia na rynek takiego bubla. Nie mam pojęcia jakim cudem coś takiego ujrzało światło dzienne.

Apple TV nie dorównuje Netfliksowi, HBO Go i Amazonowi pod względem obsługiwanych platform

Apple TV+ nie jest usługą skierowaną tylko i wyłącznie do posiadaczy urządzeń Apple, ale są oni na kilka sposobów uprzywilejowani. Przede wszystkim ci, którzy zakupili nowego iPhone, iPada czy MacBooka otrzymają darmowy dostęp do usługi przez rok. Na każdej z platform (iOS, iPadOS, macOS i tvOS) Apple TV+ działa prawie bezproblemowo – zdarzają się drobne potknięcia, jak nieskuteczne zapisywanie miejsca, gdzie skończyliśmy oglądać czy ważące niemalże 5 GB odcinki pobierane do trybu offline. Zaskakująco dobrze wypada aplikacja Apple TV na smart TV Samsunga, gdzie nie napotkałem kłopotów z odtwarzaniem i wznawianiem odcinków, a jakość materiału zawsze wskakiwała na najwyższy poziom. Zmiana języka audio czy napisów odbywa się bez żadnych przeszkód.

Ale nie wszyscy dysponują urządzeniem Apple albo inną pobłogosławioną przez Apple platformą. Użytkownicy Android TV czy Androida zostali (jak na razie) pominięci, a korzystający z Windowsa skazani są na przeglądarkową wersję Apple TV+ dostępną pod adresem tv.apple.com. Jednak nawet tam niemożliwe jest spokojne obejrzenie choćby jednego odcinka serialu i problem nie dotyczy tylko mnie, bo chyba każdy mający styczność z tą wersją Apple TV miał pod górkę.

Apple TV w przeglądarce nie działa. A jak działa, to zniechęca do usługi

W moim przypadku Apple TV zadziałało dopiero w czwartej przeglądarce. Chrome i Firefox odmówiły współpracy prezentując mi jedynie czarne tło po naciśnięciu na przycisk „Odtwórz”. Edge próbował walczyć z usługą Apple, ale interfejs odtwarzacza kompletnie się posypał, a żaden materiał nie ruszył. Dopiero Opera zdołała zaprezentować mi pierwszy odcinek The Morning Show (co ciekawe, wznawiając odtwarzanie z ostatniego miejsca, gdzie skończyłem), ale jakość obrazu porównałbym do możliwości tak archaicznego nośnika jak DVD. Apple chwali się, że seriale kręcone, produkowane i udostępniane są w 4K ze wsparciem dla Dolby Vision i Dolby Atmos, a tymczasem w przeglądarce nie mogę liczyć na solidne HD 720p, o 1080p nie wspominając.

Czytaj też: Jestem zachwycony i rozczarowany Apple TV+. Te 25 zł można wydać lepiej

Dodatkowo, listy wyboru języka ścieżki audio oraz napisów wyglądają jak za czasów Internet Explorera 6, co prawdopodobnie wynika z niewłaściwej współpracy przeglądarki z usługą Apple, ale w 3 dni po debiucie usługi nic nie zostało poprawione. Apple, ten gigant technologiczny chwalący się najlepszymi i najbardziej dopracowanymi platformami na smartfony, tablety, komputery, telewizory i zegarki, nie jest w stanie w ciągu kilku miesięcy przygotować stabilnej i kompatybilnej z obecnymi na rynku przeglądarkami usługi wideo? Jeśli włodarze z Cupertino nie życzą sobie widzów używających czegokolwiek innego, niż Safari, to mogli po prostu nie pozwolić takim użytkownikom na sięgnięcie po Apple TV. Podobnie, jak wyglądało to przez wiele ostatnich lat w przypadku konferencji transmitowanych na żywo na stronie Apple.com, które dopiero od niedawna mogli ujrzeć windowsiarze dzięki przeglądarce Edge, a ostatnio również na YouTube.