Przeglądarki

Firefox przegonił Chrome pod względem szybkości, ale to już nie wystarczy, aby znowu zyskał popularność

JR
Jan Rybczyński
67

Firefox był swojego czasu najlepszą alternatywą dla dominującej wówczas przeglądarki Microsoftu, która na dodatek nie grzeszyła ani ergonomią - nie miała kart, ani jakością. Dlatego Firefox został wybrany przez miliony internautów. W pewnym monecie coś poszło nie tak i Firefox zaczął sprawiać różne...

Firefox był swojego czasu najlepszą alternatywą dla dominującej wówczas przeglądarki Microsoftu, która na dodatek nie grzeszyła ani ergonomią - nie miała kart, ani jakością. Dlatego Firefox został wybrany przez miliony internautów. W pewnym monecie coś poszło nie tak i Firefox zaczął sprawiać różne problemy, co zbiegło się w czasie z powstaniem konkurencji - przeglądarki Google Chrome. Od czasu powstania Firefox w wersji 4.0 Mozilla walczyła o dogonienie konkurencji pod względem szybkości działania i wreszcie się jej to udało.

Tom's Hardware przeprowadził całą serię testów, składających się na 12 stronicowy artykuł. Po wyciągnięciu średnich ze wszystkich testów Firefox 22 okazał się zwycięzcą wszystkich kategorii, zarówno pod względem szybkości działania, ale nie tylko. Jest również numerem jeden pod względem zarządzania pamięcią. Po przeszło dwóch latach od momentu wydania wersji 4.0 Firefox wreszcie dogonił, a nawet przegonił konkurencję, przynajmniej jeżeli chodzi o liczby w benchmarkach, pod względem których do tej pory zawsze przegrywał. To bez wątpienia nie małe osiągnięcie i Mozilli należą się gratulacje.

Wszystko się zmieniło

Czy to oznacza, że teraz Firefox będzie na najlepszej drodze do odzyskania popularności? Czy od teraz Chrome zacznie tracić a Firefox zyskiwać? Obawiam się, że nie, bo sytuacja na rynku przeglądarek uległa dużej przemianie od czasów kiedy debiutował Chrome, czyli przez ostatnie 5 lat.

Pamiętam jak przez pierwsze dwa, a może nawet trzy lata istnienia Chrome użytkownicy często mówili, że to co ich trzyma przy Firefox to przede wszystkim rozszerzenia. Chrome na początku nie posiadał ich w ogóle. Potem lista rozszerzeń była skromna i nagminnie zdarzała się sytuacja, w której rozszerzenie dostępne dla Firefox nie było dostępne dla Chrome.

Teraz sytuacja się odwróciła. Wielokrotnie obserwowałem, jak serwisy z których korzystam wypuszczały rozszerzenie najpierw dla Chrome, albo tylko dla Chrome. Użytkownicy mówią, że są przywiązani do Chrome przez rozszerzenia. Od znajomych deweloperów dowiedziałem się, że rozszerzenia dla Firefox wciąż dają większą swobodę, a więc i większe możliwości deweloperom i użytkownikom. Czemu zatem Chrome przejął palmę pierwszeństwa? Nie chodzi tylko o popularność przeglądarki Google. Firma z Mountain View strzeliła w dziesiątkę od samego początku zapewniając kompatybilność rozszerzeń z różnymi wersjami przeglądarki. Aktualizacja był zatem bezbolesna. Teraz Chrom mając masę krytyczna użytkowników i wsparcie reklamowe jednej z największych firm związanych z internetem nie ustąpi łatwo z pierwszego miejsca. Ale to i tak nie jest główny powód.

Główną przyczyną jest mobile

Największa zmiana jaka zaszła od czasu powstania Chrome i przejęcia przez niego palmy pierwszeństwa, to pojawienie się urządzeń mobilnych. Jak wiadomo, urządzenia mobilne odgrywają istotną rolę jeżeli chodzi o kształtowanie internetu. Różne przewidywania podają, że internet mobilny przegoni stacjonarny pod względem ilości przeglądanych stron. Jest więc to kluczowa sprawa dla popularności przeglądarki.

Jak więc kształtuje się sytuacja na rynku mobilnym? Przede wszystkim liczy się czy dana przeglądarka ma platformę mobilną, na której jest domyślna. Google ma Androida, na którym domyślnie zainstalowana jest przeglądarka Chrome. Apple ma iOS na którym jest Safari, a Microsoft ma od niedawna swoją platformą, gdzie domyślna i najlepiej działająca przeglądarką jest IE 10. Tymczasem Firefox swojej platformy nie ma, czy może nie miał, bo Firefox OS od niedawana reklamowany oczywiście korzysta z rozwiązań Firefoksa. Za wcześnie aby przesądzać los Firefox OS, ale kilka wniosków nasuwa się samych. Przede wszystkim platforma jest mocno spóźniona w stosunku do konkurencyjnych, a to nie będzie pomagać. Na dodatek jest skierowana jedynie na kilka rynków rozwijających się i nie pojawi się np. w USA, gdzie rynek mobilny jest naprawdę duży. Obawiam się, że miną lata, zanim Firefox OS odegra istotną rolę, o ile w ogóle ją odegra.

Na tym jednak nie koniec problemów. Podczas gdy główny konkurent - Chrome, może bez problemu funkcjonować również na platformie iOS, udostępniając synchronizację zakładek, historii, otwartych kart itp. Firefox z powodu polityki Apple nie ma tam wstępu. Z tego co się orientuję, Mozilla zrezygnowała również z osobnej aplikacji dającej dostęp do samych zakładek. Firefox jest więc niedostępny na jednej z najważniejszych platform mobilnych. To również z pewnością Firefoksowi nie pomoże.

Firefox przespał najważniejszy moment

Podsumowując, gdy liczyła się wydajność, szybkość działania, wygoda, Firefox zaspał, dając otwartą drogę konkurencji, która zaoferowała po prostu lepszy produkt, przy okazji posiadając ogromny budżet reklamowy. Po 5 latach od momentu powstania konkurencji i po przeszło dwóch latach kiedy rozpoczęto intensywne działania aby sytuację naprawić Firefox dogonił, a nawet odrobinę przegonił konkurencję pod względem szybkości działania, co samo w sobie jest dużym sukcesem, ale przez ten czas sytuacja się zmieniła. Urządzenia mobilne zaczęły odgrywać bardzo istotną rolę. Powstał więc Firefox OS, ale ponownie jest on mocno spóźniony i de facto nie stanowi bezpośredniej konkurencji (co całe szczęście nie wyklucza sukcesu, bo rynek na tanie urządzenia mobilne jest wciąż ogromny). Z tego względu po prostu oferowanie równie dobrego czy nawet lepszego produktu na komputery stacjonarne przestało być wystarczające. Może co najwyżej spowolnić lub zatrzymać spadek popularności.

Firefox ma misję tworzenia internetu lepszym miejscem przez dostarczanie otwartych rozwiązań, mających na uwadze przede wszystkim użytkownika, a nie jak w innych wypadkach, dobro konkretnej firmy i jej udziałowców lub innych inwestorów. Jest to misja bardzo ważna, której gorąco kibicuje i bardzo ją doceniam. Trzeba jednak pamiętać, że w skali rynku nie jest to coś, co przyciągnie rzesze użytkowników, chociaż chciałbym aby tak się stało. Ludzie zwracają uwagę na bardziej przyziemne sprawy - co mają zainstalowane domyślnie w telefonie, który używają, jaką reklamę widzieli w sieci itp. Trochę szkoda, bo starania Firefoksa wydają się być niedoceniane. Mam jednak nadzieję, że na tym dobra passa się nie skończy, a ognisty lis, czy raczej panda czerwona będzie utrzymywała wysoki poziom i z czasem będzie coraz bardziej deptać konkurencji po piętach. Obawiam się jednak, że nie będzie to proste zadanie i żałuję trochę, że Firefox przespał czas na udoskonalenie przeglądarki, póki był najlepszą alternatywą dla IE.

Tekst powstał zainspirowany artykułem w serwisie ReadWrite. Wykresy pochodzą z Tom's Hardware, a zdjęcie telefonu pochodzi z serwisu FirefoxOS.com.pl

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu