Mobile

Temat rzeka. Składają się na niego urządzenia (komputery czy telefony), oprogramowanie (aplikacje i rozbudowane systemy), ekosystemy. To najważniejszy segment dzisiejszego rynku konsumenckiego, coraz bardziej oddziałuje też na sektor korporacyjny. Biznes wart setki miliardów dolarów, przyciągający uwagę dużych i małych firm, mediów na całym świecie, a także lub przede wszystkim, miliardów klientów. W ostatnich latach AntyWeb skupił się właśnie na mobile, ale trudno się temu dziwić.
Sektor mobilny nie powstał na początku tej dekady czy nawet poprzedniej – korzeni należy się doszukiwać znacznie wcześniej, a wśród firm, które zrobiły sporo dla jego rozwoju, można wymienić Ericssona, Motorolę, Nokię, IBM. To za ich sprawą powstały telefony i sieci komórkowe, przenośne komputery (notebooki), technologie, które są stosowane do dzisiaj lub takie, które pozwoliły innym firmom wykonać kolejne kroki w tej branży i pchnąć cały segment do przodu. Szczytem luksusu był kiedyś telefon komórkowy i laptop – taki zestaw jeszcze kilkanaście lat temu postrzegano jako domenę przedsiębiorców, którzy używali sprzętu mobilnego w pracy. Dzisiaj smartfony czy tablety stanowiące fundament i niejako przedłużenie rynku mobilnego są powszechnie dostępne, w każdym kwartale sprzedaje się setki milionów urządzeń tego typu. Proste produkty z tego segmentu można kupić już za kilkadziesiąt dolarów, dzięki temu możliwy jest dalszy szybki rozwój Internetu, co zamierzają wykorzystać wielkie korporacje IT.
Biznesu mobilnego nie nakręcają już Nokia czy Motorola, dzisiaj motorami sektora są Samsung, Apple i szereg chińskich producentów sprzętu, Microsoft oraz Google, rzesza większych i mniejszych firm tworzących sprzęt czy aplikacje. Każdego dnia powstają startupy, chcące zaistnieć w mobile, każdego dnia poznajemy nowe projekty i żegnamy te, które okazały się chybione lub źle rozegrane. Bo chociaż biznes mobilny stwarza wielkie szanse i mogą tu powstać firmy, które w krótkim czasie zaczną być warte miliardy dolarów, to przypadnie na nie mnóstwo innych walczących o skrawek rynku i nierzadko żegnających się z nim po kilku kwartałach zmagań.