11

Dzięki Websites from Hell poznasz najbrzydsze zakątki globalnej sieci

Kto z Was jeszcze pamięta internet lat ’90? Nie było wówczas jeszcze rewii mody, jaką obecnie można zaobserwować w wielu miejscach. Strony przeładowywano graficzkami ułożonymi w nieprzemyślany i niezbyt intuicyjny sposób, gdzie na każdym kroku stosowało się ramki  i gradienty. O schemacie innym niż dwu- lub trzykolumnowy nie było co marzyć. Menu obowiązkowo składało się […]

Kto z Was jeszcze pamięta internet lat ’90? Nie było wówczas jeszcze rewii mody, jaką obecnie można zaobserwować w wielu miejscach. Strony przeładowywano graficzkami ułożonymi w nieprzemyślany i niezbyt intuicyjny sposób, gdzie na każdym kroku stosowało się ramki  i gradienty. O schemacie innym niż dwu- lub trzykolumnowy nie było co marzyć. Menu obowiązkowo składało się z wyraźnych (coby nikt nie przeoczył), jaskrawych przycisków. Jak się okazuje relikty tamtej epoki nadal straszą w internecie. Macie ochotę zajrzeć do internetowego muzeum?

Oczywiście jak na tamte czasy projekty, o których mowa stały na relatywnie wysokim poziomie. Webdesign wówczas raczkował, podobnie z resztą jak technologie go wspierające. O CMS-ach słyszało niewielu, jeszcze mniejsza liczba wychylała się poza piaskownicę, w której jedyne zabawki, którymi dysponowali nosiły nazwy HTML i CSS (ew. aplety Javy do konstruowania efektownych menu). Sieć była kolorowa (dosłownie) i… chuda, co akurat należałoby uznać za jej zaletę. Jak pisał ostatnio Michał, wiele obecnych witryn jest do bólu przeładowana grafiką, skryptami i innymi „ficzerami”, które pożerają transfer użytkowników internetu mobilnego (a tych nad Wisłą nie brakuje).

Websites from Hell to, jak określa sam autor, projekt będący przeciwieństwem dla takich serwisów, jak Cssmania, MakeBetterWebistes czy Awwwards, czyli galerii ładnych, subtelnie wykonanych i stylowych witryn. Inspiracją stał się natomiast serwis Clients from Hell, gdzie przedstawiane są najbardziej absurdalne i śmieszne zachowania chlebodawców webdesignerów.

Jak już zdradziłem wcześniej serwis kipi od kiczu, rażących oczy layoutów i prehistorycznych witryn internetowych, które (o zgrozo!) nadal dumnie stoją na serwerach i zapraszają internautów w swoje nieskromne progi. Witryny zgłaszają użytkownicy za pomocą wbudowanego formularza. Każda ma własną podstronę, na której możemy przyjrzeć się layoutowi w powiększeniu, skomentować, a także przyznać mu ocenę (do wyboru są dwie: bad – gdy naszym zdaniem ten layout jest całkiem znośny i hell – gdy uważamy, że rzeczywiście pochodzi z piekła). Dodatkowo każdą witrynę opatrzono heksadecymalnymi kodami kolorów, które na niej dominują. Dzięki temu możemy na przykład wyszukiwać strony nie tylko na podstawie tytułów i tematyki, ale też właśnie schematu użytych barw.

W bazie Websites from Hell znajdziemy wiele perełek (większość z nich jest bezpośrednio dostępna pod przyciskiem Hell, gdzie posegregowano je na podstawie współczynnika piekielnego). Moim faworytem jest webking.com, czyli serwis samozwańczego króla internetu, który chętnie przygotuje dla Was stronę www za jedyne 0,99 dol.

Warto zwrócić też uwagę na CandyRomeo.com, czyli pierwszy w Indiach serwis matrymonialny dla… psów. Layout prezentuje się porażająco.

Przeglądając strony umieszczone na Websites from Hell (a jest ich póki co jedynie 188, choć liczba ta rośnie) można poczuć pewną ulgę, że czasy kolorowych, opartych na ramkach i opatrzonych podkładem dźwiękowym serwisów już przeminęły, a webdesign przebył długą drogę ku stylowej prostocie i, coraz bardziej modnemu, minimalizmowi.

Opisywany katalog ma jeszcze jedną zaletę – niebywale dowartościowuje, nawet, jeżeli dopiero raczkujemy w projektowaniu layoutów dla stron www. ;)