5

Dzięki Forgotify posłuchamy muzyki, której nikt nie słucha

Mimo swojej nierentowności Spotify z impetem wkrada się na nasze komputery i smartfony (a także konta bankowe). Trudno się temu dziwić – w końcu za symboliczne dwie dyszki miesięczne otrzymujemy tutaj praktycznie niczym nieograniczony dostęp do 20 mln utworów. Wyobraźcie sobie jednak, że część z nich nie została jeszcze przesłuchana ani razu. Okazuje się, że […]

Mimo swojej nierentowności Spotify z impetem wkrada się na nasze komputery i smartfony (a także konta bankowe). Trudno się temu dziwić – w końcu za symboliczne dwie dyszki miesięczne otrzymujemy tutaj praktycznie niczym nieograniczony dostęp do 20 mln utworów. Wyobraźcie sobie jednak, że część z nich nie została jeszcze przesłuchana ani razu.

Okazuje się, że aż 20 proc. utworów w bazie Spotify to produkcje niemalże całkowicie zapomniane. Nikt ich nie słucha, skazując tym samym na muzyczną banicję. Jeżeli przełożymy to na rzeczywiste liczby, da to ok. 4 mln piosenek/pieśni/ścieżek do przesłuchania. Znaleźli się smiałkowie, którzy postanowili przekuć to w serwis www. I tak powstało Forgotify – parafrazując psa z reklamy płatków śniadaniowych.

Forgotify nie jest jakąś szczególnie rozbudowaną platformą. Twórcy nie używają też Spotify jako trampoliny do rozkręcania własnego biznesu. To po prostu fajna inicjatywa, w ramach której w jednym miejscu umieszczono wszystkie utwory, które jeszcze nie zostały odtworzone na Spotify ani razu. Baza jest ogromna, bo liczy aż 4 mln pozycji, więc nie powinna nam doskwierać nuda. Do działania będzie nam oczywiście potrzebne konto na Spotify, a także pewnie mocne nerwy. Szybko bowiem przekonamy się, dlaczego niektórych pozycji nigdy dotąd nie odtworzono w usłudze…

2014-01-31_031416

Zastanawiający jest tutaj inny fakt, na co słusznie zwraca uwagę TNW. Skoro Forgotify odtwarza tylko te pozycje, których nigdy dotąd na Spotify nie przesłuchano (choćby jeden jedyny raz), to jak długo będzie istnieć w sieci? Spójrzmy prawdzie w oczy – te 4 mln w końcu kiedyś się wyczerpią. Choć z drugiej strony, administratorzy Spotify codziennie dodają tysiące nowych, więc może ta maszyneria będzie funkcjonować w nieskończoność?

Forgotify potrafi zaskoczyć. Ja przy pierwszym kontakcie ze stroną natknąłem się na utwór o nazwie „Got No Legs? Don’t Come Crawling To Me”. Potem nie było wcale lepiej, bo przez moje słuchawki przewijały się niszowe utwory country, mało znane dzieła Schuberta, a także aspirujące do miana popowych produkcje, o których świat (nie)słyszał ładnych kilkadziesiąt lat temu.

Jeżeli radio Spotify po raz kolejny podsuwa te same utwory, w strumieniu „Odkrywaj” nie ma już nic ciekawego, a playlisty zwyczajnie się przejadły, Forgotify może zabrać Was w niezwykłą podróż po muzyce nieznanej i pewnie też nielubianej (lub po prostu nie słuchanej przez użytkowników Spotify). Zapnijcie tylko lepiej pasy i profilaktycznie zadbajcie o odpowiednio niski poziom głośności.