Militaria

Komercyjne drony jako broń? DJI umywa ręce i wstrzymuje sprzedaż w Rosji i Ukrainie

Patryk Koncewicz
2

Drony są używane w wojnie na Ukrainie nie tylko do zwiadu, ale także do prowadzenia działań bojowych. Największy chiński producent chce pozostać neutralny wstrzymując sprzedaż w obu krajach

Bezzałogowe, zdalnie sterowane maszyny powietrzne są wykorzystywane do celów bojowych od lat. Drony są niezwykle skuteczną – a przy tym bezpieczną dla operatora – bronią do zwalczania celów na długim dystansie. Wykorzystywane są one nie tylko do akcji ofensywnych, ale także do zwiadu dzięki zaawansowanej elektronice. Zazwyczaj są to maszyny warte miliony, stricte zaprojektowane do działań wojennych. Jednak potrzeba matką wynalazku. Ukraina potrzebuje teraz każdego sprzętu i każdej pomocy. Z tego powodu, obrońcy zaczęli zamieniać komercyjne drony w prowizoryczną broń. DJI – największy producent dronów na świecie – nie jest z tego powodu zadowolony. Firma wstrzymuje dostawy do Rosji i Ukrainy.

Prowizoryczne minibombowce

Pod koniec marca pisałem o polskiej akcji „Drony na wschód”. Została ona zainicjowana przez sympatyków dronów z krajowej grupy Spartaqs, a temat podchwyciły także zagraniczne podmioty. W rezultacie dziesiątki dronów zostały przekazane stronie ukraińskiej, która miała wykorzystywać maszyny między innymi do monitorowania szlaków humanitarnych i dokumentowania zniszczeń wojennych. Drony komercyjne nie mają co prawda właściwości bojowych, jednak nie powstrzymało to ukraińskich inżynierów przed próbą zamienienia ich w minibombowce. Ukraińcy w prowizorycznych warsztatach przerabiają drony w taki sposób, aby były one w stanie przenosić niewielkie bomby

Pośród nich znalazły się także sprzęty od DJI. Producent nie chce mieć nic wspólnego z bojowym wykorzystaniem swoich dronów, dlatego zdecydował się na wstrzymanie dostaw do Rosji i Ukrainy. Firma nie będzie także oferować wsparcia posprzedażowego.

DJI odcina się od konfliktu

Chińskich producent ewidentnie nie chce robić sobie dodatkowych problemów po tym jak wiceminister Ukrainy, Mychajło Fedorow, wytoczył oskarżenia o przykładanie ręki do zabijania ukraińskich cywili. Chodzi o technologie AeroSpace wykorzystywaną w dronach DJI, służącą do odnajdywania i śledzenia pozycji drona. Pierwotnie miała ona na celu eliminowanie sytuacji, w których dron narusza zakazaną strefę powietrzną przykładowo w pobliżu lotniska. Według Fedorowa Rosja używa tej technologii do nawigowania pocisków. Wicepremier w typowym już dla siebie stylu wezwał producenta do natychmiastowej interwencji w tej sprawie.

Fedorow w doczekał się oficjalnej odpowiedzi, w której firma zapewnia, że sprzęt został zaprojektowany do użytku cywilnego a wyłączenie systemu AeroSpace to nie taka prosta sprawa.

Źródło: Twitter

Firma komentowała, że przez 15 lat działalności zespół skutecznie trzymał się z dala od geopolityki i tym razem również będą trzymać się tego stanowiska. W zasadzie można przyznać, że dalej im się to udaje. Producent bowiem nie poparł bezpośrednio żadnej ze stron, wstrzymując sprzedaż i usługi w obu krajach. Nie powstrzymuje to Rosji od używania AeroSpace do celów militarnych, jednak DJI prawdopodobnie nie będzie autoryzować odbiorników, których licencja wygasa w najbliższym czasie. Sprzedaż będzie natomiast możliwa u krajowych resellerów, ale DJI odcina ich od oficjalnego źródła dostaw. Producent informuje także, że już wcześniej prosił zewnętrznych partnerów o odmowę sprzedaż za każdym razem, gdy istnieje podejrzenie bojowego wykorzystania sprzętu. Realizacja tych wytycznych była jednak właściwie niemożliwa do zweryfikowania, dlatego firma podjęła kroki, które pozwolą jej odciąć się od sytuacji.

Źródło: Depositphotos

DIJ jest świadome tego, że te ograniczenia uderzą także w zwykłych konsumentów, którzy wykorzystują drony do użytku hobbystycznego lub zawodowego, jednak jak informuje w komentarzu dla redakcji The Verge: „Musi coś zrobić, bo nie może patrzeć, jak ktoś używa produktów do krzywdzenia ludzi”. Ciężko zweryfikować jak skuteczne okazały się bojowe drony komercyjne w ukraińskiej wojnie obronnej, jednak póki co decyzja DJI nie powinna diametralnie załamać tej taktyki. Wciąż bowiem trwa akcja „Drony na wschód”, dzięki której obrońcy otrzymują dziesiątki dronów z różnych zakątków świata. Inżynierowie korzystają także z dronów innych firm, które w przeciwieństwie do DJI nie mają w tej kwestii moralnych rozterek.

Stock image from Depositphotos

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu