Militaria

Mikro-drony wyglądające jak ważki? Spokojnie, wojsko już nad tym pracuje

KK
Krzysztof Kurdyła
1

W okresach dynamicznego rozwoju technologii prawie zawsze jednym z pierwszych ich beneficjentów jest wojsko. Pojawia się wtedy dużo projektów, czasem przełomowych, ale często też kompletnie absurdalnych. Do której grupy zakwalifikowalibyście miniaturowego drona udającego ważkę?

Naśladowanie przyrody

Projekt, o którym tutaj piszę, tworzony jest pod patronatem Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych i we współpracy z firmą specjalizującą się we wdrażaniu w życie nowych technologii, Airion Health LLC. Pomysł i patent na drona-owada należy do armii i rządu, prywatna firma ma być pierwszym, z prawdopodobnie kilku, wykonawców prototypów.

Robota określono w kontrakcie jak MAV (micro air vehicle) - pojazd powietrzny skali mikro. Urządzenie ma być zdalnie sterowane, dzięki czemu odpadnie konieczność montażu mocnych podzespołów sterujących np. wyposażonych w procesory sztucznej inteligencji.

Dzięki naśladowaniu budowy skrzydeł ważki robot może poruszać się w każdym kierunku z możliwością bardzo szybkiej i drastycznej jego zmian. Wszystko dzięki trybom asymetrycznej pracy sporych skrzydełek. Sam mechanizm ma być jednocześnie nieskomplikowany, do napędzenia mają wystarczyć dwa siłowniki.

Robot-ważka ma być w zamierzeniu bardzo sprawnym narzędziem do przeszukiwania niewielkich pomieszczeń, ciasnych miejsc, tuneli. Żołnierz wrzucałby go na przykład przez okno, a następnie kontrolował i obserwował obraz z kamer przy pomocy interfejsu. Ważka miałaby też pozwolić na dyskretne nadzorowanie baz, dokonywanie zwiadu czy wytyczanie celów dla lotnictwa.

Armia, angażując prywatne firmy liczy też zapewne, że te umożliwią nie tylko sprawne przygotowanie robota dla celów wojskowych, ale pozwolą w przyszłości skomercjalizować cały projekt, co posiadającej prawa patentowe armii przyniesie dodatkowe dochody.

Przyszłość czy gadżet?

Na pierwszy rzut oka taki dron ma sporo sensu, zresztą na pomysł podobnych robotów wpadli już wielokrotnie scenarzyści filmów science-fiction. Pozostaje pytanie, na ile nasz poziom technologiczny pozwala wcielić go w życie. Przy konstrukcji tego typu widzę dwa główne zagrożenia, kwestia nieefektywności dzisiejszych baterii oraz odporności na powiewy wiatru.

Ta pierwsza rzecz jest problemem wszystkich mikrodronów, ale tu miejsca na baterię będzie jeszcze mniej niż w klasycznych już dziś quadcopterach. Napęd wygląda mi na mniej efektywny energetycznie od wirników, a dron, nawet jeśli sterownik byłby prymitywny, musi mieć na pokładzie sensownej jakości kamerę oraz urządzenia do komunikacji.

Druga sprawa, czyli odporność na niekorzystne warunki atmosferyczne, wygląda mi także na znacznie gorsze niż w normalnym dronie. Te ostatnie mają efektywne osłony wirników, symetryczną budowę, a manewrowanie nimi to prawdziwa przyjemność. Skrzydła drona ważki, nawet jeśli będą zaskakująco wytrzymałe, przy tej powierzchni muszą być podatne na brud, pył mocniej od wirników.

Jeśli miałby postawić pieniądze na to, czy zobaczymy tego typu urządzenie w armii w najbliższym czasie... to bym ich nie postawił. Moim zdaniem to projekt, który wojsko traktuje na zasadzie „a nuż się uda” i „a może przy okazji wymyślimy coś ciekawszego”. Ot, studium możliwości, które armię, dzięki licencjonowaniu patentu prywatnej firmie, zbyt wiele kosztować nie będzie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu