Felietony

Disney+ nie popełnia błędów konkurencji, ale może być jeszcze lepiej

KK
Konrad Kozłowski
44

Disney+ nareszcie w Polsce! Czy serwis spełnia pokładane w nim nadzieje? Już na otwarcie mamy kilka soczystych nowości, ale to nie wszystko, na co stać Disney.

Pojawienie się Disney+ w Polsce było wyczekiwane z wielu powodów. Podejrzewam, że przypadkowo spotkane osoby mogłyby podać kilka różnych tytułów, których dostępność w naszym kraju jest dla nich świetną wiadomością, a to pokazuje, że ten katalog jest dość szeroki. Samo portfolio franczyz i brandów robi niemałe wrażenie, więc to przekłada się na konkretne produkcje. Trzeba sobie jednak jasno powiedzieć - nie jest to jeszcze kres potencjału platformy i liczę, że któregoś dnia ta sytuacja się zmieni. Pomimo tego, że np. National Geographic znajduje się w katalogu Disney+, to wcale nie oznacza to obecności wszystkich produkcji emitowanych przez ten kanał w usłudze VOD.

Bogata oferta, ale to jeszcze nie wszystko

Takie okoliczności nie są oczywiście odosobnionym przypadkiem na tle innych regionów, gdzie sekcja National Geographic również nie jest w pełni skompletowana. Czy kiedykolwiek będzie? Bardzo na to liczę, ale nawet w innych krajach po pewnym czasie ramówka Nat Geo nie przełożyła się w 100% na zawartość sekcji na VOD, więc chyba przyjdzie nam na to jeszcze poczekać. Oczywiście pewne deficyty w treściach są zauważalne także w innych miejscach, ale podejrzewam że część z nich zostanie prędzej czy później uzupełniona. Mimo, że "Free Solo" był ogromnym hitem, to jeszcze nie można go obejrzeć.

Można jednak być zadowolonym z tego, że duża część niedostępnych do tej pory tytułów trafiła do nas na VOD i seriale od razu oferują do wyboru polską wersję językową do wyboru: napisy oraz lektora. Pod tym względem nie wszyscy dopilnowali swoich katalogów (Netflix i Prime Video) w chwili wejścia do Polski, gdy spora część oferty nie posiadała zlokalizowanych treści. Disney+ tego błędu nie popełnia, co jest bardzo dobrym znakiem.

Technicznie Disney+ wypada bardzo dobrze

Pod względem technicznym Disney+ wydaje się być platformą pozbawioną większych wad. Aplikacje obecne są na większości najpopularniejszych platform, choć np. na konsolach PlayStation 4/5 pojawiają się problemy z treściami w 4K. Aplikacja dla konsol Sony nie wspiera 4K i HDR-a, więc musicie wybrać apkę na smart TV albo przystawkę obsługującą te standardy (nowszy Chromecast Ultra, Fire TV czy Apple TV). Interfejs pozostaje spójny pomiędzy platformami i trudno się w nim pogubić. Przygotowano sekcje dedykowane poszczególnym markom (Disney, Pixar, Star Wars, Marvel, National Geographic, Star) i wewnątrz nich można wygodnie przeglądać tytuły.

Podoba mi się, że wśród Gwiezdnych wojen i Marvela przygotowano gotowe playlisty z fazami uniwersum czy konkretną kolejnością filmów i seriali do obejrzenia, by nie musieć szukać wskazówek gdziekolwiek indziej. Jedyne, do czego mógłbym się przyczepić to ekran odtwarzania na smart TV, gdzie zarządzanie językiem oraz przewijanie mogłyby być rozwiązane nieco lepiej. Sekcja dedykowana zmianie ścieżki audio i napisów mogłaby znajdować się na dole ekranu, a przewijanie nie do końca sprawdza się w szukaniu konkretnych scen.

Aplikacje są już dostępne, Disney+ działa w Polsce

Aplikacje już pojawiły się w sklepach do pobrania i bez problemu można zakładać konto, by się zalogować. Promocja na niższą opłatę za rok z góry już wygasła, więc zamiast 8, dziś możecie zapłacić za 10 miesięcy i korzystać z Disney+ przez rok (289 zł). Jeżeli nie planujecie takiego wydatku, to możecie zdecydować się na ofertę miesięczną - wtedy subskrypcja kosztuje 28,90 zł. Nie wiemy, czy Disney zorganizuje jeszcze podobną promocję w przyszłości, jak ta poprzedzająca start, ale raczej była to akcja jednorazowa.

 

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu