Gry

Chińscy gracze dostaną w Diablo Immortal więcej. Blizzard daje, żeby potem zarobić na nich miliony

KC
Kacper Cembrowski
5

Diablo Immortal nie wystartuje w Chinach w zaplanowanym terminie przez mnóstwo problemów. W ramach rekompensaty, Blizzard zagwarantuje spory boost chińskim graczom - bo doskonale wie, że się to opłaci.

Diablo Immortal zbanowane w chińskich mediach społecznościowych kilka dni przed premierą. Produkcja Blizzarda zaliczy poślizg

Diablo Immortal miało wystartować w Chinach 23 czerwca. Na kilka dni przed oficjalną premierą w Państwie Środka Blizzard poinformował, że jest zmuszony przesunąć datę premiery - i nie byłoby w tym nic szczególnie zaskakującego, gdyby nie fakt, że ogłoszenie firmy pojawiło się kilka godzin po tym, jak oficjalny profil gry został zbanowany w chińskiej sieci społecznościowej Weibo.

Chociaż nie poznaliśmy dokładnego powodu zablokowania konta nowego Diablo, to raport Financial Times zdradził, że rozchodzi się o komentarze dotyczące “niedźwiedzia”, które zostały odebrane jako nawiązanie do Kubusia Puchatka. Co ma przyjazny misiu zajadający miodek do tego wszystkiego? Kubuś został zbanowany w Chinach w 2018 roku z powodu wykorzystywania wizerunku postaci do “naśmiewania się” z prezydenta Chin, Xi Jinpinga.

Źródło: Asia News

Kubuś Puchatek to nie jedyny powód przesunięcia premiery. Blizzard wynagrodzi chińskim graczom późniejszy debiut Diablo Immortal

NetEase, firma współtworząca Diablo Immortal, nie odniosła się do zbanowania konta na Weibo, jednak ciężko uwierzyć, że jest to nieszczęśliwy zbieg okoliczności. Jako powód podano za to sprawy techniczne i chęć zoptymalizowania gry tak, aby działała stabilnej na większej ilości urządzeń. Innym powodem, który mógł wpłynąć na opóźnienie premiery gry, są głośne mikrotransakcje oraz fakt, że Chiny od jakiegoś czasu w znacznym stopniu walczą z grami wideo, nakładając liczne ograniczenia. Mimo wszystko, twórcy grzecznie przepraszają za opóźnienie, obiecują premierę 7 lipca, przy okazji rekompensując chińskim graczom ten poślizg. Każdy gracz logujący się do gry w Chinach otrzyma od twórców jeden legendarny przedmiot, 100 złomu i 10 zaklętego pyłu, co jest sporym boostem na start. Do motywów takiego działania jeszcze wrócimy, jednak warto się zastanowić, jak to w istocie jest z tymi mikrotransakcjami.

Źródło: Depositphotos

Mikrotransakcje w Diablo Immortal, czyli źródło niezgody

To, że mikrotransakcje w Diablo Immortal są obecne, w istocie nie powinno być dla nikogo specjalnym zaskoczeniem. Blizzard tworzył mobilny i pecetowy spin-off przez blisko 6 lat, inwestując w cały projekt około 50 milionów dolarów - ciężko więc oczekiwać, że oddadzą taką produkcję za darmo, nie zostawiając sobie żadnej furtki do zarabiania. Mikrotransakcje w grach wideo w ogólnym rozrachunku wcale nie są takie złe - do momentu, w którym nie zaważają nad grą. Czy Diablo Immortal można nazwać pay-to-win?

Nie. Wszystkie elementy dostępne w sklepie są albo dodatkami kosmetycznymi, które w żaden sposób nie wpływają na rozgrywkę, albo specjalnymi przedmiotami i klejnotami do ulepszania itemów, które mają już wpływ na gameplay, jednak możemy zdobyć je w “naturalny” sposób. Oczywiście, kupując wszystkie te rzeczy, zdobędziemy je szybciej i “prościej” - ale to jest bardzo popularna taktyka w grach free-to-play. Nie jestem zbytnio graczem mobilnym i jedynym tytułem na smartfony który zdołał skraść moje serce jest Pokemon GO - tam Niantic stosuje bardzo podobne zabiegi. Chcesz wykluwać więcej jajek i w dodatku mieć krótszy dystans do przejścia? Kup specjalne inkubatory w sklepie. Chcesz mieć więcej miejsca na Pokemony i przedmioty w plecaku? Kup je sobie. Chcesz móc walczyć z legendarnymi Pokemonami na raidach nie podchodząc pod gyma? Kup sobie Remote Raid Passa. Oczywiście wszystko to możemy zdobyć za PokeCoiny, które da się zdobyć poprzez okupowanie gymów, ale to proces bardzo czasochłonny i po prostu łatwiej jest sięgnąć do portfela. To samo jest w Diablo Immortal - nie trzeba wydać na tę grę ani złotówki, ale dużo osób decyduje się na to dobrowolnie.

Źródło: Blizzard

Blizzard zrobi wszystko, żeby wejść na chiński rynek. To prawdziwa żyła złota i gwarantowane miliony

Blizzard postanowił wynagrodzić poślizg graczom z tamtego rynku, bo zwyczajnie wie, że im się to opłaci. Czy jest to uczciwe względem pozostałych graczy? To już inna kwestia, która raczej niespecjalnie interesuje deweloperów. Darmowe gry od zawsze na tamtym rynku cieszyły się większą popularnością niż u nas, a gracze z Państwa Środka nie mają również problemów z wydawaniem całej fortuny na tego typu produkcje. Spójrzmy chociażby na Playerunknown's Battlegrounds (PUBG MOBILE) - w samych Chinach gra zarobiła 4,7 miliarda dolarów, co stanowi 57% całego zysku produkcji.

To również stale rosnący rynek. Niko Partners poinformowało, że przychody z krajowego rynku gier wideo w Chinach osiągnęły w 2021 roku 45,5 miliarda dolarów. Królowały właśnie tytuły mobilne, które wygenerowały 31,8 miliarda dolarów, podczas gdy gry na PC zarobiły 13,7 miliarda dolarów. Blizzard doskonale wie, gdzie się pcha - i z pewnością nie odpuści, nawet kosztem wyparcia się Kubusia Puchatka. Zarobione dotychczas 24 miliony dolarów to dopiero początek.

Źródła: 1, 2, 3

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu