11

Czyżby Apple korzystało z lekcji udzielanych przez Billa Gatesa?

Niejednokrotnie poruszałem na AW temat działalności charytatywnej Billa Gatesa. Doceniam to, co robi obecnie były CEO Microsoftu (działa z żoną), podejrzewam, że zapisze się w historii nie tylko jako twórca technologicznego imperium. Pod wspomnianymi wpisami pojawiały się jednak komentarze, w których Czytelnicy przekonywali, że działania Gatesa nie wynikały, przynajmniej na początku, tylko z troski o […]

Niejednokrotnie poruszałem na AW temat działalności charytatywnej Billa Gatesa. Doceniam to, co robi obecnie były CEO Microsoftu (działa z żoną), podejrzewam, że zapisze się w historii nie tylko jako twórca technologicznego imperium. Pod wspomnianymi wpisami pojawiały się jednak komentarze, w których Czytelnicy przekonywali, że działania Gatesa nie wynikały, przynajmniej na początku, tylko z troski o bliźniego. To były zabiegi marketingowe, ratowano wizerunek firmy. Dzisiaj podobną ścieżką podażą chyba Apple.

Czy Gates faktycznie zajął się działalnością charytatywną, by pomóc niezbyt lubianemu Microsoftowi? Możliwe, nie byłaby to szokująca informacja, bo czasy były ciężkie, a od wartości akcji Microsoftu zależał przecież majątek Gatesa. Przyjmuję jednak, że z czasem słabł pragmatyzm i jednocześnie rosło przekonanie, że nie ma sensu walczyć o kolejne miliardy w rankingu Forbesa – można zająć się ich wydawaniem w sensowny sposób, pomaganiem innym. To wielkie wyzwanie, a Gates chyba takie lubi. Gdy wszystko świetnie się układa i idzie jak po maśle, to zaczyna się po prostu robić nudno.

Tyle w temacie Gatesa. Kończę, bo nie o nim chciałem pisać. Bardziej interesują mnie teraz poczynania Apple, które porównałbym do wczesnej, „marketingowej” działalności charytatywnej legendarnego CEO Microsoftu. Firma z Cupertino nie zabrała się jednak za budowę toalet w Indiach czy dostarczanie szczepionek mieszkańcom Afryki – postawili na energię odnawialną, podobno wynika to z silnego przekonania CEO korporacji, Tima Cooka, że OZE to jedyne słuszne rozwiązanie energetyczne.

Tomasz pisał wczoraj o Apple inwestującym w Europie 2 mld dolarów w „zielone data center”. Sam pisałem o podobnym projekcie na początku lutego, jego wartość też wynosiła 2 mld dolarów, ale wówczas chodziło o obiekt położony w USA. Między tymi wydarzeniami pojawiły się doniesienia o jeszcze jednej inwestycji – za 850 mln dolarów powstać ma elektrownia słoneczna zasilająca obiekty Apple. Łącznie prawie 5 mld dolarów wyłożonych na projekty, w których akcentuje się wykorzystanie zielonej energii. Może to przypadek, może dla Apple to czysty biznes i nie da się znaleźć tańszego źródła energii. Podejrzewam jednak, że w takich sytuacjach trudno mówić o przypadku.

Apple jest potężną korporacją, bardzo majętną i wpływową, ale przy tym niezbyt lubianą przez rzesze ludzi. Jasne, że miliony są w nią zapatrzone niczym w obrazek i to mogłoby wystarczyć, ale jeśli chce się docierać coraz dalej ze swoimi produktami, to trzeba niwelować negatywne opinie. W przypadku Apple opierają się one m.in. na górach dolarów zbieranych na kontach w rajach podatkowych oraz zagrywkach, dzięki którym fiskus w wielu krajach nie może się nacieszyć dobrymi wynikami Apple. Widzimy zatem sknerę zamykającego magazyny ze złotem ulokowane daleko od nas. To może drażnić.

Firma z Cupertino pokazuje zatem, że nie jest taka zła: tworzy miejsca pracy, także w Europie, w której wyciąga się ręce po jej pieniądze, dba o środowisko, wreszcie wydaje zarabiane pieniądze. Inwestuje, a to przecież trzeba pochwalić i docenić. Nakręcają gospodarkę nie tylko sprzedając kolejne miliony telefonów – wspierają budowlankę, dostawców rozwiązań z zakresu zielonej energii, lokalne budżety, producentów serwerów. I niech ktoś powie, że Apple jest złe – zła firma zbudowałaby skarbiec na swoje sztabki złota ogrzewany węglem.

Trudno stwierdzić, w jakim stopniu działania Apple są nastawione na korzyści wizerunkowe. Może to tylko mało znaczący dodatek w tych inwestycjach, a Tim Cook i spółka naprawdę chcą uczynić świat zielonym. Jednocześnie warto się zastanowić, jaki wpływ ich poczynania mogą mieć na inne firmy – skoro Gates pozytywnie wpłynął na sferę działalności charytatywnej, to czemu Apple nie miałoby dokonać zmian w branży energetycznej. Jeśli ktoś miałby przekonać ludzi i firmy, że „OZE jest cool”, to właśnie gigant z Cupertino. Wszak mają siłę przebicia i niejednokrotnie to udowadniali.