18

Apple inwestuje drobniaki. 2 mld dolarów

Jakub pisał kilka miesięcy temu o problemach firmy GT Advanced Technologies, która musiała ogłosić bankructwo. Sprawa o tyle ciekawa, że wcześniej wydawało się, iż bardzo się jej poszczęściło – została partnerem Apple i miała dostarczać firmie z Cupertino szkło szafirowe do smartfonów. Dużo szkła szafirowego. Czar prysł bardzo szybko, zostały niedokończone projekty i długi. Na […]

Jakub pisał kilka miesięcy temu o problemach firmy GT Advanced Technologies, która musiała ogłosić bankructwo. Sprawa o tyle ciekawa, że wcześniej wydawało się, iż bardzo się jej poszczęściło – została partnerem Apple i miała dostarczać firmie z Cupertino szkło szafirowe do smartfonów. Dużo szkła szafirowego. Czar prysł bardzo szybko, zostały niedokończone projekty i długi. Na szczęście pojawiło się Apple ze swoim workiem pieniędzy.

Co doprowadziło do bankructwa GTAT? To złożona historia, czytałem już kilka wersji, raczej nie było tak, że Apple uknuło plan wykończenia partnera, by tanio go przejąć, jak sugerowali niektórzy. Firma z Cupertino pojawia się jednak teraz i zdobywa punkty w amerykańskich mediach oraz wśród obywateli: zainwestują w USA, stworzą miejsca pracy, będzie ekologicznie itd. Taki przekaz jest im potrzebny, zwłaszcza po ogłoszeniu wielomiliardowych zysków. Nie brakuje artykułów, w których autorzy wskazują, że pieniądze Apple spoczywają na zagranicznych kontach, a korporacja nie chce ich przetransferować do kraju, bo to oznacza oddanie sporej części majątku fiskusowi. Pojawiły się już nawet pomysły senatorów, które miałyby skłonić Apple do ściągnięcia miliardów dolarów do USA. W takich okolicznościach dobrze jest pokazać politykom i obywatelom, że pamięta się o swoim państwie.

Wspomniana przed momentem inwestycja dotyczy fabryki GT Advanced Technologies ulokowanej w Arizonie. Miało tam być produkowane szkło szafirowe, ale to już raczej przeszłość, o czym pisałem wyżej. Apple planuje zainwestować 2 mld dolarów, by przekształcić obiekt w data center, serwerownię, która byłaby centrum zarządzania dla innych serwerowni. Mowa zatem o dość istotnej jednostce, ale nie zatrudni ona tysięcy pracowników – obsługę stanowić będzie około 150 osób, kilkaset znajdzie pracę przy realizacji projektu. Strat związanych ze zwolnieniami w GTAT to nie wyrówna.

Nikt jednak nie liczy na to, że Apple zatrudni wszystkich zwalnianych – i tak płyną podziękowania od władz Arizony, wspomina się, że serwowania będzie zasilana energią pozyskiwaną z odnawialnych źródeł, farma paneli słonecznych zasilająca obiekt dostarczy też prąd niektórym gospodarstwom domowym w Arizonie. Wystarczy do tego dorzucić informację, że to jedna z największych inwestycji firmy, że dzięki Apple pracę w USA ma ponad milion osób i już robi się przyjemnie.

Produkcja sprzętu korporacji z Cupertino do Stanów raczej nie wróci, jeśli zniknie z Chin, to pojawi się w innym azjatyckim kraju. Z tym Amerykanie chyba się już pogodzili. Bardziej interesują ich teraz miliardy dolarów kumulowane przez kolosa z jabłkiem w logo – przecież przetransferowanie tej sumy byłoby sporym zastrzykiem gotówki dla gospodarki: część zabrana przez państwo w ramach podatku, część rozdana w formie dywidendy, część przeznaczona na rozwój innych firm, przejęcia, inwestycje w biznes Apple. Ten temat pewnie nie zniknie szybko z publicznej debaty i będzie się nasilał przy każdym raporcie kwartalnym korporacji.