Świat

Czy internet w Rosji będzie cenzurowany czy też tylko monitorowany?

KM
Kamil Mizera
13

Nie wiem czy pamiętacie, jak swojego czasu w Polsce pojawił się pomysł na pewną formę kontroli internetu poprzez utworzenie specjalnej listy niebezpiecznych stron internetowych, które, po znalezieniu się na owym indeksie, miałyby być blokowane. Największe zastrzeżenia wzbudzała jednak wówczas liczba...

Nie wiem czy pamiętacie, jak swojego czasu w Polsce pojawił się pomysł na pewną formę kontroli internetu poprzez utworzenie specjalnej listy niebezpiecznych stron internetowych, które, po znalezieniu się na owym indeksie, miałyby być blokowane. Największe zastrzeżenia wzbudzała jednak wówczas liczba podmiotów uprawnionych do uzupełniania takiej listy. Ostatecznie pod naporem opinii publicznej pomysł ten nigdy nie został zrealizowany. Pamiętam, że wówczas głośno mówiło się o możliwości cenzurowania internetu. Tymczasem podobne rozwiązanie już wkrótce wejdzie w życie w Rosji.

Wprawdzie nie będzie ono technicznie podobne, ale jego przeznaczenie ma być takie samo. Roskomnadzor, rosyjski urząd zajmujący się nadzorowaniem telekomunikacji zamierza prawdopodobnie już w grudniu tego roku uruchomić specjalny system monitorowania treści internetu. System ma działać online i za zadanie ma wyszukiwanie, przy użyciu search bootów, treści niezgodnych z rosyjskim prawem.

Problem w tym, że zakres treści, które będą wyszukiwane i poddawane kontroli został określony bardzo szeroko. Oprócz poszukiwania informacji o terroryzmie lub działaniach zagrażających konstytucyjnemu porządkowi Federacji Rosyjskiej, oprócz informacji ściśle tajnych lub propagujących pornografię czy narkotyki system ma również poszukiwać fałszywych treści dotyczących państwowych i samorządowych oficjeli, jak również takich, które mogą „zagrażać wolności i tajności wyboru podczas elekcji”. Co ciekawsze, system nie będzie przeszukiwał treści tylko w postaci tekstu, ale również pod postacią dźwięku czy obrazu. Krótko mówiąc – lista jest długa.

Jak zapewniają rosyjscy urzędnicy system nie zamierza monitorować działalności przeciętnych użytkowników Internetu, a jedynie te serwisy, które są zarejestrowane jako mass media online, a dokładniej komentarze w tych mediach. Od 2010 roku istnieje w Rosji prawo, które wymaga od tego typu serwisów usuwania nielegalnych komentarzy.

Jak wydaje się, problemem nie jest sama chęć państwa do monitorowania sieci w poszukiwania zakazanych treści i niebezpiecznych zjawisk – Rosja nie jest odosobniona w takich działaniach. Problemem może być zakres definicyjny treści, które uważa się za nielegalne. Długa, szeroka lista może pozwalać na swobodną interpretację, co jest legalne, a co nie. Już wkrótce okaże się, w jaki sposób będzie wykorzystywany ten nowy system, czy do uprawnionego monitoringu, czy do cenzurowania.

O podobnej sytuacji w Rosji pisał także w sierpniu tego roku na Antywebie Wojciech Usarzewicz, warto zajrzeć do tego posta.

Jak sądzicie, czy państwa powinny monitorować sieć? A może nie tylko monitorować, ale również cenzurować?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Internetrosja