84

Cały czas próbuję zastąpić Chrome’a Operą i jestem już coraz bliżej – te nowości sporo zmieniają

opera wyszukiwarka
Po tym, jak Opera jakiś czas temu nabrała wiatru w żagle, przeglądarka mocno zyskała w moich oczach. Wprowadzane funkcje były odpowiedziami na potrzeby użytkowników, a niektóre nawet je wyprzedzały pozwalając wygodniej pracować i po prostu przeglądać sieć. Ostatnie nowości w Operze stawiają dominację Chrome'a pod niemałym znakiem zapytania i jestem o krok od zmiany przeglądarki.

Jeśli uważacie, że używam Google Chrome z przyzwyczajenia, to po części macie rację. Gdy raz dałem jej szansę kilka lat temu, to od tamtej pory po prostu automatycznie klikam zawsze na logo z niebieskim kółkiem wewnątrz czerwono-żółto-zielonego obramowania. Dzieje się tak, ponieważ to tu czekają na mnie moje wszystkie zakładki oraz historia z wielu innych niż komputer urządzeń. Wypracowałem sobie pewne nawyki, które przyspieszają wykonywanie działań, choć nie twierdzę, że byłoby to niemożliwe w innej przeglądarce, chociażby Operze, gdzie większość, jeśli nie wszystkie skróty na klawiaturze działałyby równie skutecznie.

Dlaczego wciąż Chrome, a nie Opera

Zapytany o powód braku decyzji o zmianie przeglądarki odpowiem z dwutaktu. Po pierwsze, Chrome nie zawiódł mnie nigdy na urządzeniach mobilnych – czy to na iPhonie, czy Androidzie. Po drugie – Chromebook to tylko Chrome OS. Opera nie ma własnych urządzeń, a laptopy z systemem operacyjnym Google to dla mnie wciąż numer jeden, jeśli podczas wyjazdu (służbowego) potrzebuję niewielkiego, lekkiego i pracującego długo na baterii komputera. Po otwarciu klapy czeka na mnie to samo środowisko (do pracy), które opuściłem odchodząc od biurka.

opera przeglądarka

Wcześniejsza wersja Opery, już z bocznym paskiem

Ale Opera ma coraz silniejsze argumenty. Już tylko jednym słowem wspomnę o wcześniej dodanych VPN-ie, trybie obraz-w-obrazie czy bocznym pasku ze skrótami między innymi do najpopularniejszych komunikatorów. To są cholernie dobre pomysły i spoglądając na to, co dzieje się z Operą, odnoszę wrażenie, że Googlerzy spoczęli na laurach, a jedyne co ich interesuje to zmiany wizualne i pilnowanie bezpieczeństwa. To się chwali, ale od przeglądarek oczekujemy dzisiaj nieco więcej, niż tyko stanie na straży naszych danych. Przecież fajnie jest, gdy przeglądarka internetowa jest cool, posiada miłe dodatki i zaskakuje nas od czasu do czasu.

Co nowego w Operze? Same dobroci

A dokładnie to robi Opera od pewnego czasu i zrobiła to także ostatnio. Natywne wsparcie dla dodatków, rozszerzeń, wtyczek z Chrome nie jest niczym wielkim – dzięki innemu dodatkowi było to możliwe od bardzo dawna, lecz możliwość pominięcia tego jednego kroku (wgrywanie wtyczki) po instalacji Opery jest bardzo dobrą wiadomość. Co więcej, Opera oferuje teraz nowy pomysł na wyszukiwarkę.

opera nowa wyszukiwarka

Po wciśnięciu kombinacji Ctrl+Spacja lub Alt+Spacja uaktywnimy pływający pasek znajdujący się ponad resztą interfejsu. Pierwsza z kombinacji przenosi nas do wyszukiwania w kartach, a druga w internecie. Za pomocą klawisza Tab zmienimy tryb wyszukiwarki. Niejednokrotnie zdarzyło mi się otworzyć tyle kart, że odnalezienie tej jednej konkretnej wśród nich, która była mi akurat potrzebna, zajmowało dłuższą chwilę. Opera nie dość, że umożliwia rozwinąć listę ze wszystkimi otwartymi kartami, to jeszcze pozwala na wyszukiwanie.

Ale nie tylko te nowości wciąż kuszą i nęcą, bo także inne – można by powiedzieć – drobnostki, jak nawet ciemny motyw,wbudowane narzędzie do zrzutów ekranu, oszczędzanie energii czy blokowanie reklam. Chrome idzie w kompletnie odwrotnym kierunku rozjaśniając interfejs, a (ciemne) motywy do Chrome nigdy mnie w zupełności nie satysfakcjonowały. Zresztą nie wiadomo, jak będą zachowywać się po wspomnianych zmianach wizualnych.

Największa przeszkodą dla mnie jest wciąż mobilna Opera – nie mogę przyzwyczaić się do jej obsługi, wciąż odnoszę wrażenie, że kolejne aplikacje to eksperymenty, które lada moment mogą zostać porzucone na rzecz kolejnego pomysłu na nowoczesną przeglądarkę mobilną. A dla mnie i dla wielu innych użytkowników przeglądarka internetowa na komputerze, tablecie, laptopie i smartfonie musi być tym samym bytem.