65

Możesz nie poznać nowej Opery – odświeżony interfejs i wbudowane komunikatory

Jeśli nie śledziłeś ostatnich nowości od Opery, to jej najnowsza odsłona cię solidnie zaskoczy. Jeżeli trzymałeś rękę na pulsie i poznałeś wcześniej Operę Reborn, to mam dla ciebie dobrą wiadomość - nadszedł czas na stabilne wydanie wszystkich najciekawszych pomysłów, w tym nowego interfejsu i wbudowanych komunikatorów.

Opera nieustannie próbuje odpowiedzieć na wszystkie najważniejsze potrzeby internautów. W przeglądarkę wbudowali przecież VPN-a, bloker reklam, tryb energooszczędny. Poprawiano też wielokrotnie interfejs – ma najlepiej komponować się z Windows 10 – ale nie zapomniano o przyziemnych rzeczach, jak prędkość działania i uruchamiania. Nie sposób zapomnieć o Operze Neon, mającej przedstawić przyszłość przeglądarek.

Teraz jednak nadszedł czas na jeszcze większą, bardziej komplementarną przemianę głównego wydania przeglądarki.

Opera Reborn już stabilna

O Operze Reborn pisałem już w lutym tego roku – to właśnie wtedy po raz pierwszy zaprezentowano pomysł na odrodzenie Opery. Dziś następuje premiera nowej wersji, oferującej wsparcie dla aż trzech komunikatorów internetowych: Messengera, WhatsAppa i Telegrama. Korzystam z nich wszystkich, a możliwość przypięcia okienka z rozmową obok oglądanej strony jest super przydatne i bardzo wygodne. Przypomnę, że wszystko zaczęło się od Messengera, a w późniejszym czasie dodano także WhatsAppa.

Opera przygotowała kilka nowości, jak chociażby możliwość wysyłania zdjęć poprzez zwykłe przeciągnięcie fotki z okna przeglądarki na ikonę komunikatora na bocznym pasku. Przełączanie się pomiędzy komunikatorami odbywa się za pomocą skrótów, a zaledwie jednym kliknięciem wylogujemy się z nich jednocześnie.

Tym razem Opera przyłożyła się także do zachowania wspólnego wyglądu przeglądarki na różnych platformach. Delikatnie odświeżono wygląd kart oraz ikon w aplikacji. Nareszcie w stabilnym wydaniu Opery możemy skorzystać z ciemnego motywu. Ekipa rozwijająca przeglądarkę wyposażyła ją także w nowe grafiki tła oraz miłe dla oka animacje.

To wszystko sprawia, że Opera staje się dla mnie realną alternatywą dla Google Chrome, którą z chęcią porzuciłbym na rzecz innej przeglądarki. Niestety, nikt poza Google nie jest jeszcze w stanie zaoferować takiej multiplatformowości – każde z wydań desktopowych oraz mobilnych jest rozwijane równomiernie i nie mam poczucia utraty dostępu do najważniejszych funkcji oraz moich danych, gdy uruchamiam Chrome na iPhonie czy tablecie z Androidem. To właśnie wersja dla iOS-a jest dla mnie decydująca, a do Opery dla iPhone’a i iPada wciąż nie potrafię się przekonać.

Opera naprawdę odradza się na desktopie

Tymczasem Opera na desktopie idzie w dokładnie takim kierunku, jakiego potrzebujemy. W rozmowie z zespołem pracującym we wrocławskim oddziale Opery usłyszałem wyraźną deklarację – to nie są nowości dla wszystkich, lecz dla świadomych użytkowników internetu. Wtedy mówiono tak w kontekście VPN-a czy blokera reklam, ale funkcja picture-in-picture, a teraz wsparcie dla komunikatorów bezpośrednio w przeglądarce, to kroki mogące sprawić, że Opera błyskawicznie przekona do siebie tych „zwykłych internautów”, którzy zorientują się, że mogą dostać coś więcej, a wykonywanie tych zwykłych, przyziemnych czynności może być łatwiejsze i przyjemniejsze.

 

Opera Reborn jest już dostępna do pobrania.