27

Obniżki w Black Friday 2020 były tak niskie, że nie dały rady nawet zniwelować inflacji

black friday
Jak w tym roku prezentowały się promocje na Black Friday? Ano dosyć słabo. Czy jest szansa, że kiedyś będziemy mieli "prawdziwy" Black Friday?

Black Friday, Black Week i Cyber Monday w dużej mierze są już za nami, dlatego też przyszedł czas na podsumowanie tego, jak sklepy i sieci przygotowały się do tych dni. Jakiś czas temu pisałem, że w tym roku Black Friday może być wyjątkowy z wielu powodów, a głównie dlatego, że będzie odbywał się w dużej mierze on-line. Jak pandemia wpłynęła na kupujących i sprzedających?

W Black Friday przenieśliśmy się do sieci

W badaniu Expert Sender wyszło, że na promocje w Black Friday w zeszłym roku skusiło się 61 proc. ankietowanych, z czego 26 zrobiło to on-line, a 26 – online i stacjonarnie. Daje to 42 proc kupujących korzystających wyłącznie z kanałów online. W badaniu przeprowadzonym przez OVHcloud wyszło, że w tym roku 87 proc ludzi planowało kupić on-line, a 48 proc. – wyłącznie on-line. Jest to więc zauważalny wzrost, ale też przyznam się, że jest on mniejszy, niż się spodziewałem. Trzeba jednak też zaznaczyć, że liczba osób, któe chcą coś kupić w Black Friday również wzrostła – w tym roku na okazje polowało 91 proc. Polaków. Co ten fakt oznacza dla sprzedawców? Ano to, że kupując on-line ma się dostęp do wszystkich narzędzi pozwalających wybrać najbardziej korzystną ofertę. Szczególnie mówię tu o porównywarkach cen, stronach na których klienci wymieniają się promocjami (Pepper) czy też zestawień najlepszych okazji (ZeroPLN). Tutaj też warto zaznaczyć, że przed zakupem każdy z klientów mógł sprawdzić, czy sklep nie chce go oszukać najpierw podnosząc ceny, a potem je obniżając. Do tego służyła (i służy) strona FakeFriday.

black friday

Czy sprzedawcy dali lepsze ceny? No… nie

Wydawać by się mogło, że w związku ze zwiększonym ruchem on-line w tym roku sklepy pokuszą się o bardziej przejrzyste promocje, które rzeczywiście będą promocjami. W końcu jeżeli któryś z nich zostałby przyłapany tak jak MediaExpert na manipulowaniu cenami, mógłby na tym dużo stracić. A jednak, jeżeli chodzi o statystyki, to niestety, ale ten Black Friday nie zapisze się złotymi zgłoskami w historii jako prawdziwe święto promocji. Firma Deloitte przeprowadziła bowiem badanie, w którym sprawdziła, o ile sprzedawcy obniżyli ceny na ten dzień. I o ile pojedyncze promocje i duże obniżki oczywiście miały miejsce, o tyle kolektywnie znów wypadło to bardzo słabo. Średnia obniżek w Black Friday w porównaniu do poprzednich dni wyniosła… 3,35 proc. Jest to mniej niż rok temu (4 proc.) i dwa lata temu (3,5 proc.).  Jak podaje Deloitte, w czasie ostatnich 12 miesięcy średni wzrost cen (spowodowany głównie inflacją na poziomie 3,8 proc.) wyniósł 3,42 proc. Wnioski można wyciągnąć sobie samemu. A ile produktów zostało przecenionych? O tym możemy przeczytać w podsumowaniu raportu:

Eksperci Deloitte łącznie przeanalizowali blisko 6,9 tys. cen produktów, które wybieramy na prezenty dla najbliższych. W przypadku Black Friday 69 proc. z nich nie różniło się ceną w porównaniu do piątku 20 listopada. Z kolei w przypadku 17 proc. zanotowano spadek, a w 14 proc. wzrost. Eksperci Deloitte przyjrzeli się także fluktuacji cen w weekend i poniedziałek 30 listopada po „czarnym piątku”. W Cyber Monday w stosunku do Black Friday 82 proc. cen pozostało bez zmian, co dziesiąta poszła w górę, a 8 proc. w dół.

black friday

Oczywiście, z racji na nietypową sytuację, tegoroczny Black Friday można usprawiedliwiać pandemią i tym, że sklepy na co dzień sprzedając mniej mają też mniejsze zasoby magazynowe, przez co nie mają takiej potrzeby na obniżanie cen. Ja jestem jednak innego zdania. Wyprzedaże bowiem już od dawna nie służą „wietrzeniu magazynów” a są wkomponowaną w strategię sprzedaży zagrywką mającą przyciągnąć klientów. Jest tu jednak małe pocieszenie dla entuzjastów technologii, ponieważ kategorie, w których zanotowano najwyższe średnie obniżki to chociażby smart speakers (średnio o 12 proc.), smartfony (10 proc.), technologie wearables (8 proc.) oraz gry (6 proc.).

Czy przyszły Black Friday będzie lepszy? Także wątpię

Jeżeli chodzi o takie „święta” jak Black Friday, to niestety, ale w tym wypadku jako konsumenci mamy nieco związane ręce. Po pierwsze, nikt nie może zabronić sklepom zagrywki z podnoszeniem cen na tydzień przed i obniżaniem jej w Black Friday, często nawet nie do wcześniejszego poziomu. Wymagałoby to bowiem zabronienia ludziom sprzedawania rzeczy po takiej cenie, po jakiej chcą je sprzedawać. Nie możemy też zabronić reklamować obniżek rzędu 10 proc. jako „wielka promocja” i „wietrzenie magazynów”. Oczywiście, nie znamy dokładnych utargów sklepów z tego dnia, ale jeżeli głównie on-line’owy Black Friday (w którym klienci mieli dostęp do wszystkich informacji o danym produkcie i promocji) nie skłonił sprzedawców do zapewnienia lepszych ofert i zaprzestania cenowej żonglerki, to wątpię by cokolwiek było to w stanie wyegzekwować.

Kupiliście coś w Black Friday?

Źródło