Twitter

Elon Musk tak nie lubi pracy zdalnej, że zamienił biuro Twittera w… sypialnię

Kacper Cembrowski
3

Pracując u Muska, musicie być jak najbardziej efektywni… a najlepiej, jakbyście w ogóle nie wychodzili z biura.

Pracownicy nie mają łatwego życia z Muskiem

Nie jest tajemnicą, że pracownicy Twittera po przejęciu firmy przez Muska nie mieli najlepszego czasu w swoim życiu. Ekscentryczny miliarder jeszcze przed dopięciem całej transakcji zapowiadał, że polecą głowy — i tak faktycznie się stało. Najpierw pozbył się większości grubych ryb i zwolnił osoby z najwyższych stanowisk, później wyrzucił wielu pracowników, aż prosił ich o powrót. W pewnym momencie została tak mała załoga w Twitterze, że nie miał nawet kto moderować treści pojawiających się na platformie — a to doprowadziło do sytuacji, w której ludzie na ogromną skalę łamali prawa autorskie i wrzucali w tweetach całe kinowe filmy czy seriale telewizyjne.

Źródło: Depositphotos

Napięta sytuacja zaczęła się robić w tym roku, kiedy Elon Musk oficjalnie powiedział, że nie akceptuje pracy zdalnej. CEO Tesli w czerwcu tego roku wysłał do pracowników maila, którego temat to „Praca zdalna nie jest już akceptowana”. W treści można było znaleźć informacje dotyczące tego, że pracownicy muszą spędzać w biurze co najmniej 40 godzin tygodniowo, a w przeciwnym razie po prostu… „odejść z Tesli”. Miliarder zaznaczył również, że powinno to być „główne biuro Tesli”, a nie „zdalne biuro oddziału”.

Teraz ciężko również nie odnieść wrażenia, że Musk bardzo lubi, jak pracownicy spędzają zdecydowanie za dużo czasu w siedzibie swojego pracodawcy. Warto przypomnieć, że w tym roku, podczas tego, jak epidemia COVID-19 zaogniła się w Chinach, pracownicy fabryki w Szanghaju mieli być zmuszani do spania na hali produkcyjnej. Wszystko z tego względu, że gdyby wyszli z siedziby firmy, to nie mogliby już do niej wrócić — a Tesla nie chciała zatrzymać produkcji, niezależnie od aktualnej sytuacji w Chinach czy prywatnego życia pracowników.

W listopadzie zaczęły pojawiać się również informacje, że na pracownikach Twittera wywierana jest ogromna presja dotycząca tego, że praca to właściwie ich życie — i sporo osób miało decydować się na branie ze sobą śpiworów do biura. Jeśli do tej pory uważaliście, że to przesada, to nowy raport Forbes zdaje się rozwiewać wszelkie wątpliwości.

Zobacz również: Twitter Elon Musk

Źródło: Depositphotos

Biuro Twittera w San Francisco stało się sypialnią

Jak zdradza Forbes, wszystkie osoby, które wczoraj przyszły do pracy do biura Twittera w San Francisco, spotkały się z niemałą niespodzianką. Zdjęcia, które wyciekły od pracowników, pokazywały nieposłane materace, pomarańczowe dywany, szare zasłony oraz kilka krzeseł biurowych i monitorów.

Forbesowi udało się również porozmawiać z jednym pracownikiem, który stwierdził, że w tej chwili jest od czterech do ośmiu takich sypialni na każdym piętrze. Zdaje się również, że pracownicy podchodzą do tego na dwa sposoby — niektórzy uważają, że to zdecydowana przesada, kiedy inni twierdzą, że jest to udogodnienie dla wszystkich, którzy i tak pracowali do późna i korzystali ze śpiworów lub krzeseł biurowych. Niemniej jednak, warto, żeby Musk informował swoich pracowników o podjęciu takiej decyzji przed zamienieniem niektórych pokojów w sypialnie.

Źródło: Depositphotos

Cała ta sytuacja rodzi jednak jeszcze jedno, bardzo istotne pytanie: kto będzie dbał o te wszystkie materace, sprzątał pokoje i zmieniał pościele? Skoro Musk przygotował sypialnie dla pracowników, to powinien również zadbać o ich czystość — co może nie być takie łatwe, mając na uwadze, że CEO Twittera miał zwolnić mnóstwo dozorców, którzy w tym tygodniu zorganizowali już strajk pod biurem w San Francisco. Jak widać, problemy nie przestają się mnożyć.

Źródło: Forbes

Stock Image from Depositphotos

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu