15

Taki Bing nigdy nie będzie konkurencją dla Google. Microsoft sam sobie szkodzi, zmuszając do niego ludzi

Jeżeli kiedyś próbowaliście zamienić Google na Binga to pewnie wiecie, że to nie jest taka prosta sprawa. Ale mam wrażenie, że Microsoft nie do końca rozumie swoje błędy i problemy, przez które użytkownicy wybierają produkt konkurencji.

Google jest królem wyszukiwarek — noo, przynajmniej w zachodnich realiach internetu. Bo wiadomo, jak nie ma do niego oficjalnie dostępu, to trzeba korzystać z alternatyw. Niemniej według danych udostępnionych przez Reliablesoft.net — w 2019 roku Google miało 81,5% udziału w rynku. Na drugim miejscu było chińskie Baidu (9,37%), za nim microsoftowy Bing (5,29%) i cała reszta. 2,04% użytkowników wybrało Yahoo, 0,83% Yandex, a 0,28% DuckDuckGo. Właściwie nie znam nikogo, kto sięgałby po narzędzia inne niż Google i… DuckDuckGo. Niemniej Microsoft bardzo chciałby, aby jego Bing zdobył większe zainteresowanie. Szczerze? Niezwykle mnie to cieszy, ale metody których się chwytają są na tyle dyskusyjne, że wielkich sukcesów im nie wróżę. Nie zdążą rozkochać w usłudze użytkowników, bo wcześniej zdążą ich rozwścieczyć.

Zobacz też: Już dzisiaj można sprawdzić Surface Duo. Wkrótce Windows 10X. Jest tylko jeden haczyk

Microsoft wciska na siłę Binga i… tylko wkurza użytkowników

Microsoft przy jednej z nadchodzących aktualizacji wymusi na użytkownikach Office 365 ProPlus instalację rozszerzenia do przeglądarki Google Chrome. Microsoft Search in Bing, bo o nim właśnie mowa, to… jak sama nazwa wskazuje, dodatek odpowiedzialny za wyszukiwanie. I automatycznie zmienia on domyślny silnik wyszukiwania w przeglądarce od Google na microsoftowy Bing. Pretekstem do instalacji takiego oprogramowania jest ułatwienie dostępu do Microsoft Search. I może intencje były dobre, ale efekt jest taki, że użytkownicy którym na siłę wcisną Binga są wściekli. Raczej nikogo niespecjalnie powinno to dziwić, tym bardziej że już teraz wiadomo, że w przyszłości analogiczne dodatki trafią również do Firefoxa.

Zobacz też: Android nie działał wcześniej tak dobrze z Windows 10. Brawo Microsoft!

To nie jest droga do serc użytkowników

Bing… nie jest tragiczny. Ale też trudno mówić o jakiejś specjalnej efektywności w działaniu i nieskazitelnych wynikach, których konkurencja mogłaby mu pozazdrościć. Miałem epizod w którym zamieniłem domyślny silnik wyszukiwania na ten od Microsoftu, ostatecznie jednak szybko wróciłem do Google, które najzwyczajniej w świecie radziło sobie znacznie lepiej przy moim trybie pracy. I, znając życie, nie tylko moim — bo statystyki mówią same za siebie. Zresztą na Binga regularnie wylewa się fala krytyki. Nie dalej niż kilka tygodni temu powrócił temat filtrowania zdjęć w wynikach wyszukiwania i wypluwaniem tam… dziecięcej pornografii. Powrócił, bo to nie jest pierwszy raz. Do tego już wcześniej pojawiały się oskarżenia o rasizm. Problemów na przestrzeni lat było wiele i, niestety, wciąż nie wszystkie udało się rozwiązać. Dlatego warto byłoby wrócić do podstaw, zadbać o jakość produktu, a dopiero później zachęcać. Zachęcać, a nie SKAZYWAĆ. Może wtedy uda się Bingowi być realną konkurencją dla Google.