Gry

Seksualizacja postaci w grach prowadzi do mizoginii i kompleksów? Naukowcy to zbadali

PK
Patryk Koncewicz
17

Gry są źródłem wszelkiego zła, od agresji po mizoginię – taką narracje próbują forsować mainstreamowe media. Jednak czy ma to coś wspólnego z rzeczywistością?

Raz na jakiś czas – szczególnie przy okazji różnych tragicznych wydarzeń – któryś z telewizyjnych ekspertów podnosi alarm: „gry wideo powodują *wstaw frazę pasująca do narracji*”. Zazwyczaj jest to agresja, innym razem zaburzenia psychiczne, a ostatnimi czasy nawet seksizm i mizoginia. Wszyscy znamy przecież te memiczne schematy z gier MMO, gdzie najlepsza zbroja dla męskiej postaci posiada tyle warstw, że ciężko go dostrzec spod tej tony żelastwa. Kobieca natomiast przypomina skąpy strój kąpielowy, wzbogacony czasem o szpikulce dla podniesienia wartości obronnych. Czy takie mechanizmy mogą powodować u graczy seksualne skrzywienia? Naukowcy twierdzą, że to bzdura.

Gracze nie chcą sterować brzydkimi postaciami

Z badań opublikowanych w The Journal of Experimental Social Psychology wynika, że 41% postaci kobiecych w grach pojawią się w strojach, które możemy nazwać „wyzywającymi”. Fakt, jest to częsty przypadek zwłaszcza w przypadku produkcji inspirowanych azjatycką kulturą. Sęk w tym, że to samo możemy powiedzieć o męskich postaciach, żywcem wyjętych z reklamy proszków dla kulturystów. Gracze po prostu lubią postacie o idealnych proporcjach. Niech za przykład posłuży niedawna awantura o Aloy z Horizon Zero Dawn.

Główna bohatera daleka była od instagramowej modelki po intensywnej sesji w Photoshopie. Gracze – przyzwyczajeni zapewne do standardów Lary Croft – w dużym skrócie uznali, że kobiecej postaci z gier taki wygląd nie przystoi, narażając się na gniew środowisk feministycznych. Badacze na łamach Computers in Human Behavior postanowili sprawdzić więc, czy seksualizacja growych postaci może doprowadzić do kompleksów i zmian postrzegania płci w realnym świecie.

Gry powodują kompleksy? Lepiej spójrzcie na social media...

Zespół naukowców doświadczonych w analizowaniu gier wideo, przeprowadził badanie na zasadzie techniki statystycznej zwanej metaanalizą. Dotyczyła ona szeregu badań obejmujących  pomiar ekspozycji na ogólną seksualizację w grach.

„Od dwóch dekad badam wpływ gier wideo na graczy, w większości na przemoc. Myślę, że większość ludzi doszła do wniosku, że nie ma związku między brutalnymi grami wideo a agresją lub brutalnymi przestępstwami” – Christopher J. Ferguson

Piętnaście z nich mierzyło agresję wobec kobiet i zachowania seksistowskie, a dziesięć kolejnych badało wyniki pod kątem depresji i zaburzeń samooceny.

„Ludzie wciąż zadają wiele pytań na temat seksualizacji i tego, czy gry sprawiają, że gracze płci męskiej są bardziej seksistowscy w stosunku do kobiet, czy też kobiety doświadczają większego niezadowolenia z ciała i innych problemów dotyczących dobrego samopoczucia. To znacznie mniejsza dziedzina badań niż dziedzina przemocy, więc mieliśmy nadzieję, że wprowadzimy do niej trochę jasności”

Badaczom nie udało się znaleźć statystycznie istotnego związku między grami wideo a seksizmem i zaburzeniami samooceny. Uważają, że krytyka jest efektem hiperbolizacji i powierzchownych przesłanek, niepotwierdzonych żadnymi dowodami. Christopher Ferguson twierdzi, że nagonka na gry jest sztucznie pompowanym oburzeniem moralnym, a badania o ich rzekomej szkodliwości oparte są na osobistych przesłankach niskiej jakości. Według naukowców krytyczne badania opierają się na znikomych danych i indywidualnych poglądach autorów, co kłóci się z obiektywnymi analizami, które dostarczają sprzecznych dowodów.

Dla grupy zajmującej się analizą nie ma także wątpliwości, że ludzie szukają kozła ofiarnego, do obwiniania za problemy społeczne. Co z tego, że współczesne filmy, seriale, literatura i media społecznościowe biją po oczach nagimi ciałami – winne są gry, bo najłatwiej przykleić im łatkę.

Źródło: Depositphotos

Faktem jestem, że trendy się zmieniają i zapewne coraz rzadziej będziemy obserwować modele postaci zbliżone do pierwszych Tomb Raiderów, a częściej do bohaterki z Horizon Zero Dawn i to świetna sprawa. Jasne, gry czasem przesadzają z wyidealizowanym obrazem obu płci, jednak jeśli chcemy szukać sprawcy pogłębiającej się mizoginii i kompleksów, to w pierwszej kolejności powinniśmy wycelować w Instagrama, TikToka i inne toksyczne media społecznościowe.

Stock image from Depositphotos

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu