Felietony

Nie, bohaterka postapokaliptycznej gry nie musi wyglądać jak top modelka

PW
Paweł Winiarski

Pierwszy komputer, Atari 65 XE, dostał pod choinkę...

2

Media nieco rozdmuchały zamieszanie, jakie rzekomo wywołał wygląd Aloy, bohaterki Horizon Forbidden West. To ponownie głupie teksty garstki graczy, ale problem niestety istnieje.

Jeśli nie graliście, to na pewno przynajmniej słyszeliście o grze Horizon: Zero Dawn. To świetna produkcja, która najpierw debiutowała na PlayStation 4, później trafiła na komputery PC. Główną bohaterką jest tu rudowłosa, zadziorna i bardzo ciekawa postać- Aloy. Dobrze napisana, zaprojektowana i poprowadzona przez całą przygodę, na pewno zostanie zapamiętana przez graczy. I powróci w kontynuacji, której materiał promocyjny pojawił się kilka dni temu w sieci. Horizon Forbidden West prezentuje się kapitalnie i wygląd na to, że PlayStation 5 dostanie niedługo next-gena pełną gębą.

"Gruba i męska"

Internet potrafi być okropnym miejscem, gdzie obrywa się każdemu i w dodatku za wszystko. Sieciowi napinacze uwielbiają krytykować, a wygląd jest jednym ze sztandarowych punktów w tego typu komentarzach. O ile jednak w serwisach plotkarskich nikogo już to nie dziwi, to w komentarzach pod filmami czy zdjęciami z gry wygląda dość absurdalnie. Kiedy oglądałem zwiastun z nowego Horizon, ostatnie o czym pomyślałem to wygląd głównej bohaterki. Powiem więcej - niespecjalnie zwróciłem na niego uwagę, skupiając się na wszystkim innym, co dzieje się na ekranie. Na nowych umiejętnościach, rozmachu projektów otoczenia, animacji postaci, dynamice walki. Jak się jednak okazuje, musiała znaleźć się jakaś mała grupa graczy, którzy stwierdzili, że odświeżona wizualnie bohaterka wygląda "za grubo" i "zbyt męsko". Opadły mi ręce. Czy jestem jednak zaskoczony? Niezbyt.

Zastanawialiście się kiedyś dlaczego debiutująca w 1996 roku Lara Croft miała bardzo krótkie szorty i absurdalnie duży biust? Z punktu widzenia funkcjonalności nie miało to żadnego sensu, ale jednak to właśnie tak Crystal Dynamics zaprojektowało swoją postać. I w dużej mierze właśnie dlatego Lara tak szybko stała się ikoniczną postacią, a cosplayerki na targach wręcz kipiały erotyzmem trzymając w dłoniach plastikowe pistolety. Twórcy zrobili to w pełni świadomie zdając sobie sprawę do kogo przede wszystkim kierowane są ich gry. Zabrzmi to bardzo stereotypowo, ale czy aby nie do chłopców w nastoletnim wieku? Wiecie, takich, którzy mierzą się właśnie z burzą hormonów. A potem był film z Angeliną Jolie, gdzie twórcy nie tyle nie starali się to zmienić, co napompowali ten obrazek jeszcze bardziej. Poprawcie mnie, ale takie skórzane paski do podtrzymywania kabury to chyba jednak trochę obcierają gołe udo podczas ruchu?

Co ciekawe, Tomb Raider przy okazji remake'u całkowicie porzucił stary projekt głównej bohaterki i...twórcy tłumaczyli się z tej zmiany. To doprawdy absurdalne żeby osoby, które tworzą wirtualną postać musiały w ogóle odnosić się do zarzutów, jakoby ich postać straciła swoje, uwaga, "seksualne atuty". Można więc powiedzieć, że w 2021 roku Guerilla Games dotknął problem, który stworzyła sama branża kreując na przestrzeni lat bohaterki, które epatowały seksem albo po prostu, tak po ludzku, chodziły po wirtualnych światach półnagie.

Czy gdyby Aloy wyglądała jak jak modelka i uśmiechała się jak na reklamie wybielającej pasty do zębów, Horizon: Forbidden West byłby lepszy lub gorszy? Nie sądzę. Czy twórcy powinni w ogóle zabierać głos w sprawie wizualnych zmian głównej bohaterki? Moim zdaniem nie. Wystarczy, że w sieci starli się ze sobą gracze, a argumenty obu stron potrafią być bezsensowne. Tak Guerilla Games zaprojektowało bohaterkę i kropka. Nie starajcie się szukać tu drugiego dna, podpinać pod to ruch body positive (naprawdę mignęły mi takie argumenty na Twitterze) i szukać problemu na siłę. Jestem więcej niż pewien, że fabularnie wygląd Aloy nie będzie miał w grze absolutnie żadnego znaczenia.

Dyskusja o wyglądzie nieistniejących postaci za każdym razem wchodzi na niebezpiecznie dziwne tory. Obserwowaliśmy to niedawno przy okazji zwiastuna nowego Kosmicznego Meczu, w którym kreskówkowa Lola "straciła krągłości" albo kiedy Sonya Blade z Mortal Kombat przestała biegać po arenach z dekoltem do pępka. W tym samym czasie w sieci pojawiały się zestawienia "najsekowniejszych" i "najgorętszych" bohaterek w grach. A w wydanym w 2021 roku Virtua Fighter 5 Showdown (choć to nowa wersja gry sprzed lat), Vanessa Lewis biega z biustem na wierzchu.

Twórcy gier doskonale też wiedzą, że graczom bardzo łatwo sprzedać paczkę nowych wirtualnych ciuchów, a te odsłaniające trochę ciała ich ulubionej wojowniczki będą się cieszyć dużą popularnością. Jestem jednak daleki od demonizowania takiego podejścia do rynku, skoro jest na taki produkt zapotrzebowanie. A jest, wystarczy spojrzeć na YouTube, gdzie film pod tytułem "Resident Evil 3: Remake - Best Sexy Outfits" z wizualnymi modami zmieniającymi ubranie bohaterki w niecałe pół roku obejrzano ponad 1,5 miliona razy.

Mam nadzieję, że Horizon: Forbidden West będzie świetną grą, a Aloy dostanie tak fajną historię jak w swoim debiucie. Bo jak będzie wyglądać jej figura czy twarz w finalnej wersji gry, nie ma dla mnie żadnego znaczenia. A dla wszystkich internetowych napinaczy i koneserów wirtualnych wdzięków mam jedną radę - poluzujcie szelki.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: