25

AMD notuje wzrost udziałów na rynku kart graficznych. I to jest naprawdę dobra wiadomość dla konsumentów

Jeszcze nie tak dawno po sieci krążyły newsy o przytłaczającej dominacji Nvidii na rynku kart graficznych. Najnowsze badania pokazują jednak światełko w tunelu dla AMD.

Jak podają analitycy z Mercury Research w pierwszym kwartale bieżącego roku ogólna sprzedaż kart graficznych zmalała o niebagatelne 10,2 proc. Wzrosły natomiast udziały AMD. Aktualnie jest to 29,4 proc., a więc o 3,2 p. proc. więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Ma to być efekt dobrze ocenianych kart z serii R9, ale nie tylko – karty te były po prostu rozsądnie wyceniane, co najwidoczniej przełożyło się na niezłe zainteresowanie nimi. Jeśli chodzi o segment desktopowy AMD zanotowało nieznaczny wzrost 1,8 p. proc. Znacznie lepiej wygląda dynamika wzrostu w segmencie układów mobilnych, gdzie zanotowano 7,3 p. proc. więcej.

Patrząc na te wyniki, łatwo zauważyć, że sytuacja AMD na rynku wcale nie jest taka zła – wręcz przeciwnie. W segmencie mobilnych GPU firma ma blisko 40 proc. Na desktopach jest zauważalnie gorzej, ale też trudno mówić tutaj o dramacie. Niespełna 30 proc. udziałów wygląda nieźle, biorąc pod uwagę dużą dominację technologiczną Nvidii w ostatnich latach.  Dlaczego oceniam to tak pozytywnie? Bo monopol Nvidii na rynku kart graficznych niczego dobrego nie przyniesie. O wiele bardziej korzystna dla konsumentów jest wyrównana walka, a AMD ostatnio radzi sobie naprawdę dobrze.

Pod koniec roku „Czerwoni” przebudowali całkowicie swoje oprogramowanie. Zadebiutowały wówczas sterowniki Radeon Crimson Software, które mają bardzo rozsądny cykl wydawniczy. Przede wszystkim producent zrezygnował z polityki sterowników „game-ready”, którą uprawia Nvidia. Dlatego nowe gry działają dobrze nawet na ich starszych wersjach – co nie znaczy, że nie ma odstępstw od tej reguły. Średnio trzy razu w miesiącu pojawiają się nowe wersje, a wraz z nimi poprawki w działaniu, stabilności i kompatybilności. AMD zapewnia jednak, że nawet, jeśli będziemy aktualizowali Radeon Software raz na kilka miesięcy, będziemy mogli cieszyć się zadowalającą wydajnością w grach. Biorąc pod uwagę optymalizację wielu produkcji, nie do końca jest to prawdą, ale to już zupełnie inny temat.

AMD również bardzo dobrze weszło w segment DirectX 12. Rdzenie oparte na architekturze GCN lepiej radziły sobie z grami opartymi na tych bibliotekach niż GeForce’y. Te ostatnie nie mogły sobie poradzić z obliczeniami asynchronicznymi (Async Compute). AMD chwali się też współpracą z kolejnymi deweloperami pracującymi na DirectX 12 i włącza do swojego portfolio takie tytuły, jak: Ashes of the Singularity, Gears of War Ultimate Edition, Hitman, Quantum Break, Rise of the Tomb Raider, Forza Motorsport 6: Apex czy Total War: Warhammer.

Do tego można też doliczyć aż 70 modeli monitorów na rynku wspierających FreeSync (co również napędza sprzedaż kart). W odróżnieniu od G-Sync, technologia ta jest opensource’owa, co sprawia, że monitory w nią wyposażone są po prostu tańsze, bo ich producenci nie muszą uiszczać opłat licencyjnych.

Te symboliczne kilka procent nic tak naprawdę nie zmienia – traktowałbym je raczej jako światełko w tunelu i zapowiedź bardziej zażartej rywalizacji. A ta powinna teraz nabrać rumieńców. Nie tak dawno mieliśmy premierę GeForce’ów 1070 i 1080, a przed nami debiut kart AMD Polaris – produkowanych w niższej, bo 14-nanometrowej litografii. Będzie zatem gorąco, ale to akurat dobra wiadomość dla konsumentów.