Felietony

Jeśli VR ma wyglądać tak jak w serialu The Peripheral, to ja to kupuję

Patryk Koncewicz
3

VR drogą do innych czasoprzestrzeni? Wizja z serialu od Amazon mocno pobudza wyobraźnię, bo... nie jest wcale taka odległa.

Od początku tego roku na poważnie rozpoczęło się „zasiewanie” nasion zainteresowania Metaversem. Nikt chyba jeszcze dokładnie nie wie jaką formę przybierze ostatecznie rozszerzona rzeczywistość, ale świadomość istnienia takiego zjawiska zakorzenia się powoli w kulturze popularnej. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy wysp wizji i pomysłów na to jak Metavserse mógłby wyglądać naprawdę. Były już kościoły w VR i handel nieruchomościami, a nawet niektóre domy modowe zdążyły przenieść tam swoje kolekcje. Wszystko to jest jednak jeszcze prototypem. Zalążkiem, który będzie dojrzewał i zmieniał się nie do poznania na przestrzeni kolejnych lat. Ja sam nie potrafię wyobrazić sobie kształtu i możliwości tej technologii, ale jeśli będzie wyglądać tak jak w serialu The Peripheral to… wow, jestem na tak.

Przyszłość na fundamentach teraźniejszości

Nie macie wrażenia, że film sci-fi są nieco zbyt hermetyczne? Mam na myśli to, że słysząc nazwę gatunku science fiction, od razu masz w głowie fana Gwiezdnych Wojen, laserów i kosmicznych pojazdów, przez co na wstępie łatwo o zniechęcenie. Ja sam jako sympatyk tej lekkiej kiczowatości uważam, że kultura potrzebuje więcej sci-fi bliższego… rzeczywistości? Takiego, które ukazuje przyszłość na fundamentach teraźniejszości, przez co jest bliższe przeciętnemu zjadaczowi chleba spoza gatunkowej bański.

Źródło: Amazon

Znacznie lepiej chłonie się produkcję, która sprawia wrażenie bardziej dostępnej, z przyszłością daleką i pobudzającą wyobraźnię, ale możliwą do doświadczenia na własnej skórze. Wiecie, gdy akcja rozgrywa się w roku 2237, to ciężko nawet wyobrazić sobie 215 lat w rozwoju nauki i technologii. Twórcy mogą wtedy całkowicie popuścić wodze fantazji i zafundować dowolne zabiegi a Ty jako widz nie możesz tego podważyć, bo w im odleglejsza przyszłość, tym bardziej subiektywna jest jej wizja. Inna sprawa gdy mówimy o przyszłość wyraźnie bliższej. Co powiecie na rok 2032? Długo? Dla porównania – 10 lat temu na rynek wchodził iPhone 5 a Metaverse zaczynał raczkować. Nikt z nas nie wie, jak będzie wyglądać cyfrowa rzeczywistość za dekadę, ale nikt nie powinien mieć problemu z choćby szczątkowym opracowaniu tego obrazu w głowie. Będziemy bowiem bazować na technologiach, które dziś zaczynają kształtować przyszłość. Dokładnie tak, jak scenarzyści serialu The Peripheral.

Amazon Prime Video jest jak producent średniopółkowych smartfonów. Wypuszcza sporo przeciętniaków dla mas, ale od czasu do czasu zdarza mu się wstrzelić z naprawdę pomysłowym produktem. I tak też jest w przypadku bezpośredniej konkurencji dla Netfliska od amerykańskiego giganta zakupowego. Jest fantastyczne The Boys, The Expanse, The Legend of Vox Machina, a niedawno do tego zacnego grona dołączył także serial na podstawie prozy Williama Gibsona.

The Peripheral to tytuł, który przedstawia właśnie tę pożądaną koncepcję sci-fi, mniej absurdalną niż Star Wars czy Star Trek, ale posiadającą typowe dla gatunku elementy. Mamy więc motyw podróży w czasie, miast przyszłości i nowoczesnych technologii, ale podanych w taki sposób, że oglądając, myślisz: „Ok, to faktycznie mogłoby się kiedyś wydarzyć”.

Nie będę Was zasypywać spoilerami, bo fabułę zalecam zgłębiać osobiście, ale zdradzę tylko, że bohaterowie zarabiają na życie grając w ultrarealistyczną grę VR. I mówiąc szczerze, taki scenariusz może wejść w życie w przeciągu następnych lat, bo już przecież trwają dyskusję o tym jak mogłaby wyglądać praca w Metaverse. VR w The Peripheral jest oczywiście trochę przerysowany i muśnięty nieco szalonymi pomysłami, ale w gruncie rzeczy trzon konceptu został zachowany. Zakładasz specjalną aparaturę i bum, wkraczasz do innego wymiaru. Drukarki 3D są powszechnie używane, a człowiek może wszczepić sobie chip, który zwiększa jego osiągi. Wciąż całkiem przyziemne, prawda? I wtedy The Peripheral na poważnie wjeżdża z kultowym sci-fi zabierając nas w przyszłość, a tam… wbrew pozorom też jest całkiem swojsko.

Taki VR chciałbym doświadczać za życia

Akcja The Peripheral balansuje na granicy dwóch różnych rzeczywistości, a ich prawdziwość zależna jest od perspektywy. Dla bohaterów z 2032 założenie gogli i przeniesienie się do 2099 roku jest bowiem jak symulacja. Trochę jak gra, która ma bezpośrednie konsekwencje w realnym życiu. Ich towarzysze – żyjący 67 lat później – również nie traktują ich do końca poważnie, bo ciała, w które wchodzą dzięki VR-owi, są w ich świecie czymś na wzór dopakowanego technologią manekina.

Źródło: Amazon

Rok 2099 jest oczywiście futurystyczny, ale nie tak mocno, jak można się spodziewać. Autonomiczne samochody, zaawansowana sztuczna inteligencja, biochipy i redukcja populacji. Naprawdę mógłbym uwierzyć, że świat za 77 może wyglądać tak, jak w The Peripheral. Próżno szukać tam mechów, laserów i Dartha Vadera, ale cyberpunkowy vibe daje satysfakcjonujące poczucie obcowania z przyszłością. Dzięki temu czuć gatunkową świeżość i lekkość odbioru, w przeciwieństwie do wspomnianego wcześniej The Expanse, które postronnego widza może przytłaczać natężeniem elementów charakterystycznych dla fantastyki naukowej.

Taka wizja sprawia, że VR z technologicznej ciekawostki staje się drogą do eksplorowania zupełnie nieznanych stanów świadomości. Myślę, że właśnie od samego początku miał być czymś na wzór gogli z The Peripheral, ale obecne zdobycze techniki jeszcze na to nie pozwalają. Wyobraźcie sobie tylko, że możecie wejść do marketu, kupić gogle i jako obserwator odwiedzać zupełnie inne czasoprzestrzenie. Nie zdradzę Wam, jak naukowcom z serialu udało się tego dokonać, ale wyjaśnienie tej zagadki też jest całkiem akceptowalne i nie posuwa się zbytnio w stronę typowego deus ex machina.

Jeśli wierzyć kwantowej hipotezie wielu światów Hugh Everetta III, w której każdy scenariusz życia zdarza się na pewno w innej odnodze rzeczywistości, to VR mógłby w przyszłości stanowić takie połączenie między multiwszechświatami, a przynajmniej ja chciałbym doświadczyć go w takiej formie. Być może nie za 10 lat – tak jak stało się to w The Peripheral – ale jeśli kiedyś giganci branży tech połączą siły z wielkimi umysłami fizyki teoretycznej, to kto wie, jak trudne do uwierzenia mogą być z dzisiejszej perspektywy efekty tej potencjalnej współpracy.

Źródło: Amazon

Jeśli zaś wciąż nie mieści Wam się w głowie ta koncepcja, to zachęcam – szczerze i bez sponsorowania – do zapoznania się z Peryferalem i jego intrygującą wizją przyszłości w serwisie Prime Video. Nie tylko weteranów gatunku sci-fi, ale także ciekawskich entuzjastów technologii, bo serial balansem między stylistyką ukontentuje obie grupy.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu