Militaria

Zamiast walczyć, mają ochotę wymiotować. Żołnierze nie chcą używać gogli VR

Patryk Koncewicz
4

Miał być futurystyczny wzmacniacz żołnierza, a wyszło utrapienie zagrażające życiu. Dowództwo US Army nie ma jednak zamiaru odpuszczać.

Amerykańska armia lubi nowe technologie. Egzoszkielety, drony, lasery i psy-roboty. Wszystko to w celu stworzenia żołnierza przyszłości rodem z filmów sci-fi. Wykorzystanie gogli do rozszerzonej  rzeczywistości w celach militarnych było sprawą oczywistą. Jednak to, co fajnie sprawdza się jako gadżet w domowym zaciszu, niekoniecznie przydaje się na polu bitwy. Co gorsza, zamiast pomagać, naraża żołnierzy na jeszcze większe niebezpieczeństwo.

Nudności żołnierza przyszłości

US Army podpisało niedawno umowę z Microsoftem, na mocy której żołnierze otrzymają do testów 120 tysięcy gogli HoloLens. W założeniu mieli dzięki temu widzieć więcej i być o krok przed przeciwnikiem. Okazało się jednak, że gogle są dla żołnierzy utrapieniem.

Źródło: Gizmodo

Gogle, które miały wynieść US Army na nowy poziom nie przeszły 4 z 6 testów ewaluacyjnych. Ponad 80% żołnierzy po niespełna 3 godzinach noszenia nie było zdolnych do działania. Skarżono się na nudności, bóle głowy, trudności z koncentracją, zmęczenia oczu i liczne „upośledzenia fizyczne”, drastycznie wpływające na powodzenie misji. Z raportu Insidera wynika, że żołnierze bardzo negatywnie wypowiadali się o goglach Microsoftu, narzekając na ograniczone pole widzenia i niewygodną, ciężką konstrukcję.

Jednak nie to jest najgorsze. Największym mankamentem jest fakt generowania przez HoloLens światła, które jest rzekomo widoczne z setek metrów. Jeden z testerów wprost stwierdził, że w warunkach bojowych gogle mogłyby go zabić. I choć żołnierze nie są zachwyceni, to nie mają zbyt wiele do gadania. W grę wchodzą bowiem ogromne pieniądze.

Microsoft nie chce, żołnierze nie chcą, ale umowa podpisana

Amerykańscy żołnierze ostro skrytykowali skuteczność bojową HoloLens, ale dowództwo pozostaje nieugięte. Nie jest to raczej kwestia ich głębokiej wiary w technologię, a 10-letniego kontraktu z Microsoftem, wartego 21,88 miliarda dolarów. Dowództwo nie ma więc zamiaru wycofać się z projektu, zlecając Microsoftowi jak najszybsze wprowadzenie poprawek. Problem polega jednak na tym, że gogle zostały zaprojektowane na rynek komercyjny i jedynie dostosowane do wymogów pola bitwy. Na pokładzie znalazł się więc kompas, mapa czy wsparcie celowania, ale wciąż nie jest to urządzenie domyślnie zaprojektowane na potrzeby armii.

Źródło: Depositphotos

Co ciekawe testy miały odbyć się już w zeszłym roku, ale mieszane nastroje żołnierzy połączone z niezadowalającą kontrolą jakości Generalnego Inspektora Departamentu Obron opóźniły realizację. Nawet sam Microsoft niechętnie zabierał się do wdrożenia HoloLens w US Army, bo firma spodziewała się zalewu negatywnych opinii ze strony testerów. Wygląda to więc tak, jakby ktoś u góry zainkasował sporą sumkę na przetargu i teraz zarówno Microsoft jak i żołnierze muszą niechętnie brnąć w interes z góry skazany na porażkę. Gigant technologiczny obawia się, że nawet po poprawkach testerzy i tak nie będą zadowoleni, bo zmiany, które firma może wprowadzić na szybko, są marginalne.

Obecnie więc amerykański „żołnierz przyszłości” ma biegać po polu bitwy z ultradrogimi, świecącymi goglami z poczuciem dezorientacji, bólem głowy i niepohamowaną potrzebą zwrócenia śniadania. Skuteczność bojowa gwarantowana.

Źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu