Facebook

Mark Zuckerberg: oskarżenia sygnalistki nie mają żadnego sensu

Kamil Świtalski
2

O negatywnym wpływie Facebooka na młodych ludzi mówi się od wielu miesięcy. Cóż, wierzę, że nie tylko młodych - ale z każdą kolejną aferą zdaję sobie sprawę z tego, że serwis jest na tyle duży, że właściwie nie do ruszenia. Nie ważne jak duży skandal w którego centrum znajdzie się Facebook, wszystko...

O negatywnym wpływie Facebooka na młodych ludzi mówi się od wielu miesięcy. Cóż, wierzę, że nie tylko młodych - ale z każdą kolejną aferą zdaję sobie sprawę z tego, że serwis jest na tyle duży, że właściwie nie do ruszenia. Nie ważne jak duży skandal w którego centrum znajdzie się Facebook, wszystko uchodzi mu płazem, a użytkownicy nie myślą o przeskoczeniu gdzie indziej. Wyjątkiem był masowy odpływ z komunikatora WhatsApp na początku tego roku, ale nijak ma się to do pozycji Facebooka na światowym rynku.

W miniony weekend Frances Haugen udzieliła wywiadu w stacji CBS, w którym przedstawiła się jako sygnalistka odpowiedzialną za "Facebook Files". Ponadto była pracownica Facebooka twierdziła, że:

(...) w Facebooku wynoszono wzrost ponad bezpieczeństwo. System weryfikacji krzyżowej (XCheck), będący jednym z elementów polityki moderacji nie był stosowany w przypadku celebrytów, polityków i innych VIP-ów. O tym dowiedzieliśmy się wcześniej - Facebook wtedy stwierdził, że przeciek na ten temat jest mylący i nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

Wczoraj przed Kongresem zeznawała zarówno Frances Haugen, jak i ojciec Facebooka - Mark Zuckerberg. Frances nie owijała w bawełnę i - jak to ma w zwyczaju - rzucała kolejnymi oskarżeniami. Tym razem dotyczyły one algorytmu dobierającego newsy oraz... modelu biznesowego, który obrał gigant. No bo właśnie, według Haugen Facebook sprzedaje reklamy bazujące na tym, w co angażują się użytkownicy, by zatrzymać ich przy sobie za wszelką cenę. Nawet wówczas, kiedy administracja doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że takie treści mogą okazać się dla nich szkodliwe.

Co na to król social mediów, Mark Zuckerberg?

Argument, że celowo wpychamy treści, które denerwują ludzi dla zysku, jest głęboko nielogiczny (...) Zarabiamy na reklamach, a reklamodawcy stale mówią nam, że nie chcą, aby ich reklamy były umieszczane obok treści szkodliwych lub kipiących gniewem. I nie znam żadnej firmy technologicznej, która tworzy produkty wywołujące u ludzi złość lub depresję. Wręcz przeciwnie.

Przesłuchanie związane było jednak nie z Facebookiem, a doniesieniami na temat szkodliwości Instagrama wśród nastolatków, o czym administracja rzekomo wie od dawna. Teraz firma zleciła więcej badań nie tylko swoim wewnętrznym specjalistom, ale także niezależnym firmom z zewnątrz. Nie ukrywam, że obserwując od lat wszystko co dzieje się wokół Facebooka, a także niezadowolenie społeczności Instagramowiczów, trudno jest mi firmie kibicować. Póki co jednak - Zuckerberg i Haugen przepychają się argumentami i nic z tego nie wynika. Na finał tej potyczki jeszcze chwilę poczekamy, a póki co można obserwować przepychanki i czytać kolejne wpisy Marka przekonujące, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Źródło: 1, 2.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: