Facebook

Facebook dezinformował badaczy dezinformacji na Facebooku

Paweł Winiarski
1

To, co się wydarzyło można na dobrą sprawę podsumować jednym słowem - UPS. Jednak facebookowe "przepraszam" to chyba trochę za mało.

Jak za pewne wiecie, w sieci funkcjonują osoby badające poziom dezinformacji, miedzy innymi w serwisach społecznościowych. Aby jednak móc na czymś pracować, muszą otrzymywać informacje dotyczące treści pojawiających się na takich platformach i dostarczają je ich właściciele, w tym Facebook. No i właśnie o Facebooka chodzi - wygląda bowiem na to, że w przypadku badania prawdziwości informacji oraz dezinformacji na platformie Marka Zuckerberga, badacze stracili właśnie miesiące, a może nawet lata swojej ciężkiej pracy.

Wszystko dlatego, że Facebook...podał im błędne i niekompletne informacje na temat interakcji użytkowników z postami i linkami w witrynie.

W ciągu ostatnich kilkunastu lat Facebook zapewniał naukowcom dostęp do swoich danych aby umożliwić im śledzenie i rozprzestrzenianie się nieprawdziwych informacji na swojej platformie. Obiecał przejrzystość i dostęp do wszystkich interakcji użytkowników, okazuje się jednak, że serwis dostarczał naukowcom jedynie dane połowy użytkowników w USA. Co więcej, w większości są to jedynie użytkownicy, którzy mają jasno sprecyzowane poglądy i nie boją się ich głosić w mediach społecznościowych.

Przepraszam raczej nie wystarczy, ale kiedy sprawa wyszła na jaw, Facebook w mailu do badaczy z The Times przeprosił za "niedogodności, które mogły to spowodować". Firma się zreflektowała i naprawi problem przez który wysyłano niekompletne dane, ale może to zająć długie tygodnie ze względu na ilość informacji, które trzeb przetworzyć. Co więcej, platforma poinformowała, że dane spoza USA też nie były dokładne. Generalnie więc osoby badające temat dezinformacji w serwisie społecznościowym Zuckerberga od dawna pracowali na złych danych, więc nic co ustalili nie jest rzetelne. Kiepsko, szczególnie że oficjalnie jest to błąd techniczny. Albo po prostu platforma nie chciała udostępnić badaczom kompletu danych żeby czegoś nie ujawnić - tego pewnie nie dowiemy się nigdy.

Problem odkrył Fabio Giglietto, profesor Uniwersytetu w Urbino, we Włoszech. Porównał on przekazane badaczom dane z publicznym sierpniowym raportem dotyczącym oglądanych w serwisie treści i zauważył, że wyniki nie są zgodne. Alice Marwick, badaczka z Uniwersytetu Karoliny Północnej natomiast nadmieniła, że nie da się zweryfikować wyników raportu, ponieważ Facebook nie dał dostępu do danych, z których korzystano podczas jego opracowywania. Podobno kilka dni temu przedstawiciele platformy społecznościowej dzwonili do zespołu badaczy z przeprosinami. Inni badacze twierdzą, że Facebook potrafi nawet "uciszać" poszczególne zespoły ze względu na to, że ich praca zwraca uwagę na problemy z politycznymi wpisami na platformie. Osoby pracujące nad projektem NYU Ad Observatory zostali na przykład pozbawieni narzędzia do zbierania danych z Facebooka, ponieważ platforma uznała je za niewłaściwe.

Mamy więc absurdalną wręcz sytuację, w której badacze skupiający się na dezinformacji w serwisie Facebook padli ofiarą...dezinformacji serwisu Facebook. Oznacza to, że lata dobrze przeprowadzonych badań i ich rezultaty nie są nic warte, ponieważ bazują na niekompletnych, a co za tym idzie nie oddających rzeczywistego stanu faktycznego danych. Jak tak ma wyglądać analiza treści umieszczanych w serwisach społecznościowych, to równie dobrze mogłoby jej nie być. Kiedy więc następnym razem Facebook powie, że walczy z fake newsami i dezinformacją, będziecie już wiedzieć ile w tym prawdy.

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu