153

Komu zależy na podważaniu zmian klimatycznych i… ile to kosztuje?

Zmiany klimatyczne? Jakie zmiany klimatyczne? Nic strasznego się przecież nie dzieje, działania ludzi mają znikomy wpływ na to, jak funkcjonuje nasza planeta i nie ma co się przejmować. A te wszystkie demonstracje eko-terrorystów to jedynie straszenie i męczenie buły. Może i bym tak powiedział, gdyby nie fakt, że istnieją grupy interesów, którym na rękę jest rozsiewanie informacji z przeciwnego obozu.

Tak się dziwnie składa, że ten obóz reprezentują ludzie wpływowi: konserwatyści dysponujący sporymi majątkami oraz firmami, które regulacje klimatyczne mogą dotknąć. Straty mogą być ogromne – zamiast poddać się zmianom przyczyniającym się do ograniczenia, lepiej jest zasiać niepewność wśród maluczkich: czy zmiany klimatyczne to rzeczywiście coś, co istnieje?

Robert Brulle, socjolog z Drexel University zagłębił się w strukturę finansową obozu negującego zmiany klimatyczne i odkrył, że umoczonych w to jest 91 think-tanków oraz innych organizacji w Stanach Zjednoczonych. Co roku przeznaczają one miliard dolarów na lobbowanie / zmianę nastrojów społecznych odnoszących się do zjawiska zmian klimatycznych. Co ciekawe, największym wsparciem tego typu podmioty cieszą się ze strony wspomnianych wcześniej bogaczy, którym nie w smak są jakiekolwiek regulacje dedykowane powstrzymaniu ludzkiego wpływu na funkcjonowanie naszej planety.

W ten sposób zamożne jednostki lub korporacje przekładają swoją siłę gospodarczą na siłę polityczną i kulturalną. Mają swoje zyski i zatrudniają ludzi do pisania książek, które mówią, że zmiana klimatu nie jest prawdziwa. Zatrudniają ludzi, którzy idą do telewizji i mówią, że zmiana klimatu nie jest faktem. Skończy się na tym, że ludzie bez władzy gospodarczej nie będą mieć takiego samego głosu jak ludzie, którzy mają władzę ekonomiczną, a więc kończy się to zniekształceniem demokracji.

Źródło: The Guardian

zmiany klimatyczne

Czyli głos gawiedzi będzie taki, jakie jest widzimisię zamożnych grup interesów. Dziwi Was to? Mnie też nie. Przecież podobnie jest z ingerencją w wybory polityczne: miesza się ludziom w głowach po to, aby uruchomić odpowiedni scenariusz w danym kraju. Jestem absolutnie pewien, że do czegoś podobnego doszło w Polsce, co do USA chyba nikt znający temat nie ma wątpliwości. Rosjanie wygrali Trumpowi kampanię prezydencką, możliwe, że w Polsce pomogli Prawu i Sprawiedliwości.

Ten temat doskonale łączy się z tym, co pisałem ostatnio w kontekście wyborów. Zakładam, że żadne już na świecie plebiscyty nie są wolne z powodu ogromnych wpływów przeróżnych organizacji na nastroje społeczne na świecie. Myślicie, że Polska jest od tego wolna? Nie jest. USA dało się rozegrać jak małe dzieci, ale trudno jest się bronić przed dezinformacją. Nie trzeba rozwalać urn, nie trzeba hakować systemów informatycznych, nie trzeba wprowadzać agentów w krajach, które chcemy urządzić na swój sposób. Wystarczy jedynie odpowiednio wysterować tamtejsze społeczeństwa.

Biorąc pod uwagę to, co dzieje się natomiast w przypadku zmian klimatycznych, mamy do czynienia z rzeczywistym wypaczeniem demokracji. Ludzie nie mają własnego zdania – oni je po prostu adaptują zgodnie z tym, co podają im media. A te też można doskonale zmanipulować – większość tego nawet nie zauważy.

Grafika: Smithsonian Mag