12

Zapomnijcie o czujnikach zbliżeniowych w telefonach. Przyszłością są fale ultradźwiękowe

Widzisz tę małą czarną kropeczkę nad wyświetlaczem? Tutaj producent ukrył czujniki – najczęściej jest to sensor zbliżeniowy oraz drugi, analizujący natężenie światła. Jeden z nich może niebawem zostać zastąpiony przez nową, rewolucyjną technologię fal ultradźwiękowych. Technologię tę już od dobrych kilku lat próbuje przemycić do naszych smartfonów norweski startup Elliptic Labs. Rok temu podczas targów […]

Widzisz tę małą czarną kropeczkę nad wyświetlaczem? Tutaj producent ukrył czujniki – najczęściej jest to sensor zbliżeniowy oraz drugi, analizujący natężenie światła. Jeden z nich może niebawem zostać zastąpiony przez nową, rewolucyjną technologię fal ultradźwiękowych.

Technologię tę już od dobrych kilku lat próbuje przemycić do naszych smartfonów norweski startup Elliptic Labs. Rok temu podczas targów MWC prezentowali oni natychmiastową reakcję telefonu na ruch dłonią użytkownika oddalonego o ok. 2 metry. To jednak wymagało specjalnego sprzętu. Ich nowa, stricte software’owa technologia może działać na każdym urządzeniu i zastąpić standardowy czujnik zbliżeniowy.

Roli tego sensora tłumaczyć chyba nie trzeba. Przede wszystkim jest on potrzebny do wygaszania ekranu w sytuacji, gdy przykładamy telefon do ucha. Może też być wykorzystywany w kieszeni, aby zapobiegać przypadkowemu aktywowaniu panelu dotykowego. Fizycznie jest to mała, czarna kropka umieszczona gdzieś nieopodal wyświetlacza. Raczej łatwo ją zasłonić palcem i tym samym „oszukać” nasz telefon.

Nowa technologia Eliptic Labs jest porównywana do wzroku nietoperza. Z głośniczka smartfona mogą bowiem być emitowane fale ultradźwiękowe o częstotliwości 23 – 35 kHz. Nasz mikrofon natomiast odczytuje, w jaki sposób nasze dłonie lub głowa zakłócają te niesłyszalne dla ludzkiego ucha dźwięki i na tej podstawie zarządza zachowaniem telefonu. Za wszystko odpowiada oprogramowanie, które twórcy nazywają „Beauty” (z ang. piękna).

Eliptic Labs dotąd bezskutecznie walczyło o uwagę producentów. Problem w tym, że ich propozycje skutkowały dodaniem nowych modułów do konstrukcji smartfona. Nowa propozycja jest inna i eliminuje potrzebę używania czujnika zbliżeniowego, a to redukuje koszt produkcji. Czy jest to jednak gra warta świeczki? Ile taki czujnik może kosztować. Strzelam, że maksymalnie kilka dolarów. Niewykluczone zatem, że nie koszt produkcji będzie tutaj kluczowym elementem, a ciągłe dążenie do miniaturyzacji. Jeden komponent mniej to więcej miejsca na inne mmoduły lub chociażby lepsza cyrkulacja powietrza wewnątrz obudowy. Ma to zatem na pewno sens – nawet biorąc pod uwagę, że czujnik zbliżeniowy na ogół mierzy 2 x 2 mm.

Laila Danielsen, CEO Eliptic Labs zdradza, że kilku producentów już zainteresowało się nową technologią i planuje wdrożyć ją w swoich urządzeniach, które zadebiutują w 2016 roku. Nie wiemy niestety o kim konkretnie mowa. Możemy jedynie spekulować. Na pewno nie powinniśmy się spodziewać, że posiadany dziś przez nas smartfon za pół roku zacznie używać tego typu technologii. Jej implementacja jest bowiem nieco bardziej złożona i wymaga odpowiedniej integracji. Zresztą nie miałoby to dla obecnych już na rynku urządzeń żadnych korzyści.

W tym wszystkim najbardziej imponuje samo Eliptic Labs. Nie jest to duża firma i przez kilka lat jej pracownicy ciągle próbowali bezskutecznie przemycić swoje pomysły na rynek. Dziś stają przed ogromną szansą – jeżeli się uda, będzie to jeden z bardziej znaczących sukcesów na rynku mobilnym.