11

Zagrożenia biorą się z niewiedzy – weźmy przykład z Rosjan i ograniczmy problem

Wczoraj dość szeroko omawiane były w polskiej Sieci dwa wydarzenia dotyczące kwestii jej bezpieczeństwa. Mowa o phishingu i wpadce kilku firm, które miały poważne problemy ze swoimi fanpage’ami na FB oraz o ataku na Allegro – dla wielu klientów serwis aukcyjny był wczoraj niedostępny. W takich sytuacjach pojawiają się nie tylko pytania o poziom bezpieczeństwa […]

Wczoraj dość szeroko omawiane były w polskiej Sieci dwa wydarzenia dotyczące kwestii jej bezpieczeństwa. Mowa o phishingu i wpadce kilku firm, które miały poważne problemy ze swoimi fanpage’ami na FB oraz o ataku na Allegro – dla wielu klientów serwis aukcyjny był wczoraj niedostępny. W takich sytuacjach pojawiają się nie tylko pytania o poziom bezpieczeństwa w Sieci, odpowiedzialność poszczególnych podmiotów, ale też o wiedzę i umiejętności użytkowników Internetu. Z tym ostatnim jest spory problem i trzeba temu szybko zaradzić.

Kiedyś pisałem na AW o nauce programowania w estońskich szkołach. Władze postanowiły wprowadzić ten element edukacji do programu nauczania, ponieważ zmieniają się realia funkcjonowania nie tylko biznesu, ale też innych sfer naszego życia. Coraz większą rolę odgrywają w nich nowe technologie, a umiejętności odnajdywania się w cyfrowym świecie i właściwego w nim funkcjonowania mogą się okazać bezcenne. Nie tylko dla jednostek i grup, ale całych społeczeństw. Nauka programowania jest sensowna i należy mieć nadzieję, że kiedyś zagości powszechnie w naszych szkołach, ale w pierwszej kolejności powinno się chyba zadbać o edukację społeczeństwa w zakresie bezpieczeństwa w Sieci. Piszę o tym nie bez powodu.

Intel partnerem technologicznym Antyweb„Akcje”, o których wspominałem we wstępie zapewne będą się powtarzać, ale można zrobić wiele, by uniknąć przynajmniej części wpadek lub zminimalizować ich skutki. Jak? Przykładu działań można szukać np. w Rosji (niektórych pewnie to zszokuje). Kilka dni temu u naszego wschodniego sąsiada zrobiło się głośno na temat programu „Strategia cyberbezpieczeństwa”. Przewiduje on m.in. utworzenie centrów reagowania na wirtualne zagrożenia oraz wprowadzenie do szkół przedmiotu cyberedukacja. Pierwszy element warto póki co odstawić na boczny tor, ponieważ jest zbyt ważny i kontrowersyjny, by potraktować go po macoszemu. Jednocześnie należy przyjrzeć się bliżej planom edukacyjnym.

Nad „Strategią cyberbezpieczeństwa” pracują urzędnicy, politycy oraz przeróżni specjaliści i niedługo może ona przybrać bardziej realne kształty (nawet jeśli skończy się na zapowiedziach, to sama koncepcja jest słuszna). Jaki jest cel działań? Najlepiej opisują to słowa jednego z twórców projektu: „Każdy Rosjanin powinien wiedzieć, jak chronić się w cyberprzestrzeni, a tego należy uczyć od wczesnych lat”. Mamy zatem do czynienia z działaniami, które wykraczają poza lekcje informatyki i skupiają się na sferze naszego życia, która z pozoru wydaje się dość wąska. Z pozoru.

Rosja, jako kraj o wysokich aspiracjach politycznych, gospodarczych i militarnych, musi posiadać społeczeństwo zaznajomione z nowymi technologiami (przynajmniej tam, gdzie jest to możliwe w realizacji). Zagadnienie nie dotyczy jednak tylko państw o ambicjach mocarstwowych – problem można już uznać za globalny. Jeżeli Internet, technologie mobilne oraz cała gama innych usprawnień będą się rozwijały tak dynamicznie jak obecnie (a trudno uwierzyć w to, że proces miałby wyhamować), to za 5-10 lat elementy te staną się nieodłączną częścią życia nas wszystkich. Obok bonusów i ułatwień, które otrzymamy, pojawią się też zagrożenia w olbrzymiej skali. I warto się na to odpowiednio przygotować.

Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że wprowadzenie wspomnianego elementu do naszego systemu edukacji może być niezwykle trudne, a w chwili obecnej nawet niewykonalne, ale w miarę szybko należy podjąć kroki, które choć trochę przybliżą nas do realizacji takiego projektu. To uchroni przed problemami (natury prawnej, finansowej, ale też społecznej) nie tylko poszczególnych obywateli, lecz również firmy i struktury państwowe. Mam nadzieję, że w omawianej kwestii nie odstajemy od Rosjan o lata świetlne i przynajmniej część urzędników/polityków uzmysławia sobie tę kwestię i szuka (chociaż w teorii) sensownych rozwiązań.

Źródło grafiki: wyborcza.biz