47

YouTube Premium po tygodniu. Raczej nie skuszę się na ten abonament

Korzystam z YouTube Premium już od ponad tygodnia i póki co nie sądzę bym po zakończeniu okresu próbnego zaczął płacić abonament za tę usługę. Dlaczego?

YouTube Premium w Polsce

YouTube Premium to tak naprawdę zestaw usług i najkorzystniejsza cenowo oferta wprowadzona do Polski przez serwis YouTube. Dostajemy klasycznego YouTube, ale bez reklam, możemy odtwarzać wideo w tle, pobierać filmy do pamięci urządzenia mobilnego, uzyskujemy również dostęp do materiałów YouTube Originals. Do tego mamy pełny dostęp do usługi YouTube Music Premium (czyli brak reklam, odtwarzanie w tle i pobieranie) oraz serwisu strumieniującego muzykę – Muzyka Play, czy jak wolicie Google Play Music. To wszystko za 23,99 zł, czyli naprawdę rozsądnie patrząc na ceny usług sieciowych na naszym rynku. Idealnie, prawda? No nie do końca.

Zobacz też: Wszystko o YouTube Music i YouTube Premium

YouTube Music to śmietnik jakich mało

Marzę o dniu kiedy w usługach Google będzie porządek. Firma sama nie wie czy chce mieć swój komunikator, jak ma się nazywać i do czego służyć. Mając mobilny system wciąż nie potrafi zrobić jednego standardu dla wszystkich, co od wielu lat z powodzeniem robi Apple. Niesamowite, naprawdę – tak, jakby w firmie funkcjonowały niezależne byty nie mogące się dogadać. Poplątanie z pomieszaniem – i choć regularnie korzystam z usług Google, to oddzielne uruchamianie dysku, dokumentów i arkuszy robi mi w oknach przeglądarki niezły bałagan. W Arkuszach nie ma dokumentów, w Dokumentach nie ma arkuszy. Na Dysku natomiast jest wszystko, ale kiedy macie dużo plików strona ledwo wyrabia, przycina się, jeden wielki śmietnik. I mówią to z perspektywy osoby, która zdecydowała się opłacać pakiet miejsca na dane wielkości 200 GB za 139,99 zł rocznie.

Ale ok, o co chodzi z tym śmietnikiem na YouTube Musi? Zobaczcie sami – mówiąc szczerze, spodziewałem się jasnego podziału, tymczasem serwis wyszukuje po słowie kluczowym nie ograniczając się do oficjalnych wydawnictw zespołu. Teoretycznie to przewaga względem innych streamingów, jednak w niektórych przypadkach (jakoś nie mam szczęścia, bo dla mnie w wielu) jest to na tyle przemieszane, że potrafi zniechęcić do szukania konkretnego albumu. Album to album, singiel to singiel – nie powinno się tego mieszać. Jakoś Spotify potrafiło zrobić kategorie przez co jest tam porządek. No i wrzucanie albumów innych kapel między płyty szukanego zespołu. Trochę słabo.

Dopiero drugiego dnia przypomniało mi się, że YT Music, to przecież co innego niż serwis muzyczny i trzeba pobrać oddzielną aplikację. Ta jest w porządku i znalazłem tam kilka albumów i wykonawców, których próżno szukać u konkurencji. Tylko chciałbym mieć to wszystko uporządkowane w jednym miejscu, a nie skakać między aplikacjami.

YouTube Originals bez polskich napisów i pobieranie w 720p

Przejrzałem część materiałów z YouTube Originals i jestem rozczarowany. W zasadzie poza drugim sezonem Cobra Kai nie znalazłem tam nic dla siebie. Pierwszy kupiłem swego czasu w odcinkach, więc niewiele tu treści dla mnie. Druga sprawa to brak polskich napisów – trochę słabo. Nie żebym nie mógł obejrzeć materiału bez nich, ale skoro usługa jest w Polsce, powinny pojawić się też polskie napisy, szczególnie że konkurencja je ma. Trzecia sprawa to tak wyczekiwane przeze mnie pobieranie. 2019 rok, 720p. Przez chwilę myślałem, że coś gdzieś źle ustawiłem – ale nie, to maksymalna rozdzielczość z jaką można pobrać materiały z YouTube i nie ma znaczenia w jakiej rozdziałce umieszczono oryginalny film. Słabo, naprawdę słabo. Fajnie natomiast, że dostęp do pobranych treści jest prosty i czytelny, ogólnie system działa dobrze, nie napotkałem żadnych problemów.

Odtwarzanie w tle da się wyłączyć!

Przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka i jeśli przez lata po zamknięciu YouTube film się wyłączał, to żeby przyzwyczaić się do odtwarzania w tle potrzeba pewnie kilku tygodni. Na początku człowiek nie wie co tam się odtwarza, szuka, włącza ponownie aplikację YT, pauzuje. Mówiąc szczerze dopiero po kilku dniach dowiedziałem się, że da się to wyłączyć lub ustawić odtwarzanie w tle tylko przy podłączonych słuchawkach. Nie dziękujcie.

I tu mam niestety problem, bo długo czekałem na tę funkcję, a kiedy ją dostałem, to praktycznie z niej nie korzystam. Dlaczego? Bo Spotify poszło mocno do przodu jeśli chodzi o dostępną muzykę i pojawiło się tam wiele albumów i wielu wykonawców, których przez lata brakowało. A i podziemne zespoły których słucham chętniej (bo i mechanizm jest łatwiejszy) dojrzały do tej usługi. No i jakość – powiedzmy sobie szczere, słuchanie muzyki z YT trochę odstaje od serwisów streamingowych. To jednak wciąż najmocniejszy argument przemawiający za zakupem usługi.

Zdecyduję za 4 miesiące, ale wszystko wskazuje na to, że nie będę opłacał YouTube Premium

Jakie 4 miesiące skoro okres próbny wynosi 3? Nie mam pojęcia, taką informację dostałem uruchamiają usługę.Możliwe, że chodzi o bycie partnerem YT na tym koncie (mam kanał obracający się wokół ciężkiej muzyki). Może też chodzić o to, że kiedy YT Premium nie był w Polsce dostępny kupiłem cały pierwszy sezon serialu Cobra Kai i YT chce mi w jakiś sposób te pieniądze zwrócić. Oczywiście miło i doceniam, choć wciąż nie rozumiem powodu wydłużenia okresu próbnego.

Oczywiście tydzień użytkowania usługi to mało by decydować, dlatego fajnie, że wszyscy dostaliśmy kilka miesięcy. To też dość rozsądne podejście, bo może uzależnić od dodatkowych funkcji i niejako stać się naturalne – a wtedy będziemy płacić te 24 złote. Tyle tylko, że ja jednak nie czuję tej usługi, nie mam potrzeby korzystania z tych dodatkowych funkcji, nie zmieniła mojego podejścia do serwisu YouTube. Może gdybym nie opłacał Spotify i Netfliksa zastanowiłbym się, czy nie wykupić tego abonamentu głównie dla Muzyki Play. Z drugiej strony słyszałem, że usługa będzie wygaszana, choć nie podano jeszcze daty. Dla mnie jedną z najważniejszych funkcji Netflix jest możliwość pobrania filmów i seriali do pamięci urządzenia mobilnego i odtwarzanie ich w samolocie. Myślałem, że to samo będę robił z YouTubem, okazało się jednak, że przed dwoma lotami nie miałem nawet pomysłu, co mógłbym ze sobą zabrać (poza drugim sezonem Cobra Kai, czyli serialem na wyłączność na YT Premium). Dlaczego? Bo YT oglądam inaczej, spontanicznie, często na bieżąco materiały kanałów, które subskrybuję lub przypadkiem coś z karty “na czasie” lub prawej szpalty z proponowanymi filmami. A w Polsce przy pakiecie danych 30GB, szczególnie że zarówno w pracy, jak i w domu mam WiFi, nie ma szans na to, bym doszedł do limitu. Fajnie, że pojawiła się taka możliwość, jednak po zakończeniu okresu próbnego raczej nie przejdę na płatną subskrypcję – w moim przypadku nie widzę po prostu sensu.

obrazek