6

Google wstrzymuje integrację z kamerami Xiaomi Mijia. Po zalogowaniu się pokazywały obrazy losowych użytkowników

Nowoczesne sieciowe kamery po raz kolejny w ostatnich miesiącach zaliczają solidną wpadkę. Tym razem mowa o duecie Xiaomi Mijia oraz Google Nest Hub.

Ludzie którzy nie mają pojęcia o systemach bezpieczeństwa i dobrowolnie instalują w swoich domach bezprzewodowe kamery są dla mnie… hm, delikatnie mówiąc: lekkomyślni. Dla mnie, osoby która wychodzi z założenia że nie ma takich miejsc gdzie nie można się włamać jeśli tylko są online, to zwyczajne proszenie się o kłopoty. Ale jak pokazuje przykład Xiaomi — czasem nikt nie musi się nawet specjalnie starać. Jeden z użytkowników Google Nest Hub chcąc sprawdzić obraz z własnej kamery, na ekranie zobaczyć materiały z domu kogoś innego. To dało mu do myślenia: a wszystko później potoczyło się lawinowo. O sprawie szybko zrobiło się dość głośno, a Google zdecydowało się wyłączyć integrację ich wizji smart home z produktami chińskiego koncernu.

Kamerka Xiaomi zalicza wpadkę. Pokazywała obraz nie tego użytkownika, co powinna

Zszokowany użytkownik swoim znaleziskiem podzielił się na forum Reddit. Jak się pewnie domyślacie, na reakcję nie trzeba było specjalnie długo czekać: temat podchwyciło Android Police no i o sprawie szybko zrobiło się mega głośno. Na tyle, że w mgnieniu oka Google zdecydowało się wstrzymać integrację z produktami Xiaomi, a przy okazji zmuszone było też wydać oświadczenie w tej sprawie.

Wiemy o tym problemie i jesteśmy w kontakcie z Xiaomi, by wspólnie pracować nad poprawką. W międzyczasie wyłączamy integracje Xiaomi na naszych urządzeniach.

Źródło: AndroidPolice

 

Ile zajmie załatanie problemu i dojście do porozumienia — prawdopodobnie jeszcze nikt nie wie. Wiadomo natomiast, że kamerą o której mowa jest Xiaomi Mijia kupiona na AliExpress i działająca pod kontrolą oprogramowania o numerku 3.5.1_00.66. Kiedy użytkownik chciał zobaczyć co się dzieje u niego w domu, na ekranie Google Nest Hub pojawiały się obrazy z kamer obcych ludzi. Losowe, ale też za każdym razem inne — w sumie mógł podejrzeć w ten sposób kilka domostw, zerkając m.in. na śpiące dziecko, przydomowy ganek czy mężczyznę śpiącego w fotelu — wszystkie w formie grafik, nie wideo w czasie rzeczywistym.

To kolejny raz, kiedy słyszymy o problemach z kamerkami WiFi

Niestety nie jest to pierwszy raz, kiedy kamery WiFi zaliczają wpadkę. Kwestie bezpieczeństwa w tym temacie są mocno dyskusyjne — i choć prawdopodobnie nie brakuje produktów które pozwalają uniknąć nieprzyjemnych sytuacji, wpadki gigantów takich jak Nest, Wyze i teraz także Xiaomi w połączeniu z Google Nest Hub powinny zapalić lampkę ostrzegawczą u wszystkich, którzy zastanawiają się nad zainstalowaniem takiej kamery w swoich sypialniach i pokojach dziecięcych. Bo może i naczytałem się za dużo kryminałów, ale przy takich technicznych wpadkach to brzmi jak proszenie się o kłopoty.