12

Wysoka cena Moto 360? To będzie strzał w stopę

Pod koniec ubiegłego tygodnia pisałem o możliwym wysypie smartwatchy – na tym stosunkowo młodym rynku rywalizują już Samsung i LG, do wyścigu szykuje się Asus, znajdziemy i produkty Sony, nie brakuje mniejszych graczy. Wiele osób czeka jednak na sprzęt pewnej legendarnej marki i nie mam na myśli iWatcha – od dobrych kilku miesięcy sporym zainteresowaniem […]

Pod koniec ubiegłego tygodnia pisałem o możliwym wysypie smartwatchy – na tym stosunkowo młodym rynku rywalizują już Samsung i LG, do wyścigu szykuje się Asus, znajdziemy i produkty Sony, nie brakuje mniejszych graczy. Wiele osób czeka jednak na sprzęt pewnej legendarnej marki i nie mam na myśli iWatcha – od dobrych kilku miesięcy sporym zainteresowaniem cieszy się model Moto 360 od Motoroli. Przewidywany duży popyt szybko ugasi wysoka cena urządzenia?

Już na wstępie zaznaczę, że tekst opiera się w znacznej mierze na plotkach – póki co nie wiadomo, jak Motorola wyceni swój smartwatch i nie można wykluczać, iż firma pozytywnie nas zaskoczy. Z ostatnich doniesień wynika jednak, że cena zgasi uśmiech na twarzy wielu potencjalnych klientów – 450 dolarów to suma, którą rzesze ludzi uznają za zbyt wysoką jak na dodatek do smartfonu. Bo tak póki co należy pozycjonować inteligentne zegarki. Przed niespełna tygodniem wspominałem, że Asus może zaproponować smartwatch za 100 dolarów – różnicę widać gołym okiem. Nikt jeszcze nie widział produktu tajwańskiej korporacji i ciężko porównywać te dwa urządzenia, ale wypada dodać, iż Moto 360 też nie trafił do mas, nie został poddany niezależnym testom, na podstawie których można stwierdzić, że to coś więcej niż tylko intrygujący wygląd.

Załóżmy, że Motorola wprowadzi na rynek zegarek w przywołanej cenie – czy firma powinna liczyć na komercyjny sukces tego projektu? Uważam, że nie. Rano pisałem o smartfonach z linii Moto i na ich przykładzie łatwo dowieść, iż cena odgrywa dzisiaj bardzo ważną rolę na rynku sprzętu mobilnego. Smartfon Moto X nie sprzedawał się niczym ciepłe bułeczki chociaż był dopracowany, posiadał logo znanej firmy i produkowano go w USA – klienci brali pod uwagę cenę, a ta początkowo rozczarowała. Znacznie tańszy model Moto G nie był już obarczony podobnym ciężarem i sprzedawał się bardzo dobrze.

Intel partnerem technologicznym AntywebMotorola nie może wychodzić z założenia, że ich smartwatch będzie się cieszył wysokim popytem bez względu na cenę. Dzisiaj ludzie chwalą design produktu i zapewniają, że kupią urządzenie, ale mogą zmienić zdanie, gdy okaże się, iż kosztuje on tyle, co dobrej klasy smartfon. Niejednokrotnie mieliśmy już okazję przekonać się, że przesadzona cena może być kulą u nogi towaru. Ostatnio podobno jest to widoczne w przypadku smartfonu Amazonu – w Sieci nie brakuje doniesień przekonujących, że Fire Phone sprzedaje się mizernie, a wynika to ze zbyt wysokiej ceny (prawie 650 dolarów bez umowy z operatorem).

Kluczem do sukcesu tabletu Kindle Fire była kilka lat temu niska cena tego urządzenia – Amazon zaproponował naprawdę ciekawy sprzęt za relatywnie małe pieniądze i mógł liczyć na zainteresowanie klientów. Teraz korporacja chyba za bardzo uwierzyła we własne siły i przeszarżowała. Ludzie nie chcą płacić sporej kasy za narzędzie, które w założeniu ma ich zachęcać do dalszych zakupów. To zaburzenie modelu, który jeszcze niedawno budował sam Bezos. Jestem skłonny przyjąć, że smartfon amerykańskiego sklepu cieszyłby się znacznie większym wzięciem, gdyby korporacja zaproponowała cenę niszą (!) od konkurencji.

Niektórzy uznają przykład Amazonu za nietrafiony w kontekście smartwatcha Motoroli – przecież ta druga firma nie będzie niczego sprzedawać za pośrednictwem zegarka, musi zarobić raz a dobrze. To prawda, ale podkreślam problem zbytniej wiary w siłę swojej marki i przekonanie, że mimo wysokiej ceny sprzeda się coś w dużej liczbie sztuk. Czasy, gdy klienci byli oczarowani zdecydowaną większością urządzeń mobilnych i chętnie wyciągali portfele, by kupić tablet czy smartfon, nawet ten drogi, przechodzą do przeszłości. Dzisiaj trzeba się naprawdę postarać, żeby klient zainteresował się konkretnym produktem i nie można już na wstępie zniechęcać go zaporową ceną. Przyjmijmy, że Motorola po prostu sonduje rynek i ostatecznie podejmie właściwe decyzje.

Źródło grafiki: Motorola