13

Facebook się rozkręca, będziemy tam spędzać jeszcze więcej czasu. Oglądając filmy i… reklamy

facebook
Zuckerberg i spółka robią to dobrze - najprostszy wniosek, jaki płynie z opublikowanego wczoraj raportu kwartalnego Facebooka. Korporacja podkręca przychody i zyski z przytupem, chwali się coraz większą liczbą użytkowników, pokazuje, że rozgryzło mobile. Jednocześnie sprawia wrażenie firmy, która wie, co robi i ma solidny plan na przyszłość. Plan, który już jest realizowany. A do tego kilka asów w rękawie. Biorąc to wszystko pod uwagę, nie powinno dziwić, że kurs papierów wartościowych serwisu społecznościowego rośnie.

Wyniki Facebooka zasługują na kiwanie głową z uznaniem. W ciągu roku przychód udało się podnieść o blisko 60% do poziomu 6,44 mld dolarów, a zysk o 186% do 2,06 mld dolarów. Można oczywiście powiedzieć, że takie wzrosty łatwiej się osiąga, gdy startuje się z relatywnie niskiego pułapu, że Google czy Microsoft nie podbiją wyników w ten sposób, bo w każdym kwartale zarabiają już po kilka miliardów dolarów. To prawda, ale trzeba mieć na uwadze, że Facebook i tak rośnie szybciej, niż wspomniani gracze, gdy byli na tym etapie rozwoju. Może czasy są bardziej sprzyjające, a może to zasługa Zuckerberga i ludzi, których dobrał do współpracy – dla inwestorów sprawa drugorzędna, ważniejsze jest to, że interes się kręci.

Coraz większa rodzina Facebooka

Liczba użytkowników serwisu aktywnych w miesiącu przebiła już granicę 1,7 mld, w porównaniu z analogicznym okresem roku 2015 oznacza to wzrost o 15%. Liczba dziennych użytkowników wynosi 1,13 mld, a wiekszośc ruchu zapewnia mobile. To widać bardzo wyraźnie w źródłach przychodów: aż 84% wpływów z reklamy, to reklama mobilna. Dla niebieskiego serwisu to świetna informacja: zrozumiał ten biznes i potrafił się na nim zakorzenić, a to przecież przyszłość konsumenckiej elektroniki użytkowej, desktopy nie znikną, lecz ich znaczenie będzie spadać. Tu jednak pojawia się pewien zgrzyt, ten sam kłopot, co w przypadku Google: firmy zarabiają coraz więcej na reklamie i… tylko na niej. O ile gracz z Mountain View stara się to jakoś dywersyfikować (sprawdzimy w nadchodzącym raporcie), o tyle Facebook reklamą stoi i długo stał będzie. Ale może nie widzi w tym problemu.

Po udanym wejściu w mobile, Facebook mówi głośno o video jako kierunku rozwoju korporacji. Już teraz sprawia ono, że ludzie spędzają więcej czasu w serwisie, firma dostarcza kolejne narzędzia zwiększające rolę video, za jakiś czas rozpocznie się ostra monetyzacja tego biznesu. Rozgrywka będzie bardzo ciekawa – z jednej strony Facebook musi wytoczyć mocne armaty przeciwko Google i YT, z drugiej uważać na młodszych przeciwników, głównie Snapchata. Skoro Facebook zrobił „niespodziankę” Google i nieoczekiwanie stał się bardzo mocnym rywalem, to dlaczego historia miałaby się nie powtórzyć, ale tym razem z Facebookiem jako tym dużym? Intryguje przy tym, czy eksperymenty inicjowane przez niektóre firmy sprawią, że zmniejszy się dominacja Google i Facebooka na rynku reklamy online? Mam tu na myśli np. niedawne przejęcie Yahoo przez korporację Verizon – przecież celem jest właśnie utworzenie biznesu zdolnego do podgryzania gigantów. Spore wyzwanie.

Wyniki Facebooka mogą podkręcić komunikatory

Pisałem wczoraj, że w Polsce nadal mocno trzyma się SMS, że wygrywa z komunikatorami, ale trzeba mieć na uwadze, że te ostatnie są naprawdę potężne – Messenger i WhatsApp mają po miliard użytkowników. To są wspomniane asy z rękawa. Facebook mógłby już teraz rozpocząć ich monetyzację, ale widać, że mu się nie spieszy. Pieniądze i tak ma, rozpoczął robienie biznesu na Instagramie (ponad pół miliarda użytkowników), z komunikatorami może poczekać. Prawdopodobnie rozwinie te narzędzia, przywiąże do nich ludzi oraz firmy i dopiero, gdy okaże się, że trudno porzucić te produkty setkom milionów ludzi, pokaże, jak chce na tym zarabiać. Do kasy firmy może popłynąć szeroki strumień pieniędzy. Wyniki Facebooka znowu zadziwią.

Nieźle to wygląda, a na dokładkę wypada przypomnieć, że Facebook stara się szybko rozwijać globalnie, zdobywać użytkowników także w ubogich rejonach świata. Eksperymentuje z dronami zasilanymi energią słoneczną, pakuje kasę w rozwój rzeczywistości wirtualnej. Młody CEO ma głowę na karku, nie dziwi, że w ciągu kilku lat kapitalizacja niebieskiego serwisu poważnie urosła. W zupełnie innym miejscu jest dzisiaj Twitter, który znajduje się w permanentnym kryzysie – chyba tak należałoby to nazwać. firma nie rośnie, nie wie też, jak zarabiać. Na tych dwóch przykładach widać wyraźnie, że można mieć pomysł na biznes, można go nawet zrealizować z rozmachem, ale to jeszcze nie oznacza, że zacznie się grać w jednej lidze z gigantami. Wyniki Facebooka pokazują, że ta firma trafiła już do elity.