13

Bezzałogowy samolot Facebooka napędzany promieniami słonecznymi odbył pierwszy lot testowy

Facebook poinformował o zakończonym sukcesem pierwszym locie testowym samolotu Aquila – bezzałogowej maszyny zasilanej energią słoneczną zaprojektowanej do długich przelotów na dużych wysokościach, której głównym zadaniem będzie dostarczanie dostępu do Internetu w słabo rozwiniętych rejonach świata.

Dwa lata zajęło Facebookowi stworzenie takiego bezzałogowego samolotu. Dotąd używano modelu pięciokrotnie mniejszego, ale w końcu udało się stworzyć pełnowymiarową konstrukcję o pełnych możliwościach. Maszyna wystartowała 28 czerwca i przez 96 minut znajdowała się w powietrzu. To trzy razy dłużej niż wynosił minimalny czas przyjęty w założeniach przed lotem. W tym czasie inżynierowie Facebooka sprawdzili działanie wszystkich z systemów z automatycznym pilotem włącznie. Zebrano oczywiście również niezbędne dane, które mają posłużyć Finalna wersja maszyny ma zadebiutować już niebawem i będzie potrzebować zaledwie 5000 W mocy. Energię mają dostarczać promienie słoneczne. Docelowo samolot ma wznosić się na wysokości 18 – 27 kilometrów.

Dlaczego to takie ważne i czemu miałby Was interesować jakiś samolocik? Otóż Aquila (taką nazwę nosi) to część projektu mającego na celu dostarczenie internetu w słabo rozwiniętych regionach świata. Aktualnie 1,6 mld ludzi na świecie żyje w miejscach, gdzie nie ma dostępu do szerokopasmowych łącz czy sieci komórkowych. Ktoś powie, że internet to ostatnie czego potrzebują. Otóż nie. Sieć to informacje, rozwój, edukacja – składniki niezbędne do tego, by wyrównywać szanse na całym świecie. Dlatego tak bardzo kibicuję zarówno projektom Facebooka jak i Google’a (Project Loon).

Zanim jednak Facebook ziści swój ambitny plan, będzie musiał sprostać wielu trudnościom. Póki co inżynierowie muszą opracować efektywny mechanizm gromadzenia energii słonecznej – podstawowym pytaniem jest, czy zainstalowane na maszynie kolektory będą na tyle efektywne, by zasilić ją na cały czas lotu. Inna kwestia to ekonomiczna opłacalność całego przedsięwzięcia. Żeby projekt miał sens, dostarczany internet musi generować możliwie najmniej kosztów, stanowiąc w ten sposób realną alternatywę dla postawienia klasycznej infrastruktury. Tymczasem budowa i utrzymanie floty dronów mogą okazać się po prostu droższe niż postawienie nadajników BTS czy poprowadzenie kabli. Pytań jest zatem ciągle wiele, ale Zuckerberg się nie poddaje, czego dowodem są powyższe sukcesy.

Oczywiście z punktu widzenia Facebooka jest to kwestia nie tylko wizerunku, ale również potencjalnych zysków. Im więcej osób będzie miało dostęp do internetu, tym więcej użytkownik będą miały Facebook, Messenger czy Instagram. To inwestycja, która zdecydowanie opłaca się wielkim firmom i chyba nikogo to nie dziwi.