Windows

Weź głęboki wdech. To może Cię zaskoczyć po przesiadce na Windows 11

JS
Jakub Szczęsny
57

Czy Windows 11 jest ładny? No, jest niezły. Natomiast ja niekoniecznie poszukuje genialnego designu w oprogramowaniu. Użyteczność jest dla mnie wartością najwyższą i Windows 11 odrobinę w tej materii usprawnia. Są też rzeczy, których brak... po prostu boli.

Na Windows 11 przesiedli się już pierwsi "early adopterzy" (nie ma tutaj dobrego polskiego odpowiednika, moim zdaniem) i zdania są różne. Jedni chwalą Microsoft za uporządkowanie wcześniej niespójnego wyglądu "okienek", inni skupiają się na problemach z wydajnością oraz brakiem funkcji znanych z wcześniejszych odsłon. Co ja myślę o Windows 11? Mój stosunek do niego jest dwojaki: z jednej strony zauważam istotne zalety następcy rewolucyjnej zdaniem wielu "dziesiątki". Z drugiej natomiast... mam problem z rzeczami, których moim zdaniem zabrakło.

Co Cię uderzy po zainstalowaniu Windows 11?

Ta lista jest zbiorem rzeczy, które naszym subiektywnym zdaniem mogą się okazać dla Ciebie zaskakujące. Czasami pozytywnie, a czasami nie: Microsoft co prawda odwalił kawał dobrej roboty w trakcie tworzenia Windows 11, ale najlepszym testem jest odbiór użytkowników. Ci natomiast - zgodnie z ich preferencjami oraz przyzwyczajeniami - różnie podchodzą do kolejnej wersji okienek. Sprawdźcie, co może Was zaskoczyć po zainstalowaniu tego systemu operacyjnego!

Pasek zadań oraz Menu Start

Jeżeli zupełnie nie wiesz o tym, co może Cię czekać w Windows 11, to Twoje pierwsze wrażenie będzie skupiało się wokół wycentrowanych elementów paska zadań wraz z Menu Start. Można to oczywiście wyrównać do lewej i w sumie, to wielu z Was zapewne tak zrobi. Serdecznie polecam.

Menu Start zyskało nowy design, ale straciło w zakresie użyteczności. Sekcja "proponowane" obejmuje zasadniczo głównie ostatnie pliki, a nie te programy z których korzystamy najczęściej. Nie jest to zmiana na plus. Świeższy, ciekawszy interfejs niektórym natomiast się spodoba. Dobrze wyszło natomiast zunifikowanie wyszukiwania oraz Menu Start, choć zasada działania jest taka sama. Najczęściej wyszukuję wciskając klawisz "Windows" na klawiaturze i wpisując konkretną frazę. Tak samo jak w Windows 10.

Niestety, Microsoft zapomniał o tym że istnieje grupa użytkowników, którzy uwielbiają niestandardowe możliwości personalizacji Windows. Pasek zadań na górze, na boku to być może i "fanaberia", ale mnie naprawdę potrzebna. Tak wolę, po prostu. Niestety, Microsoft mnie tego brutalnie pozbawił Nie tylko mnie, ale i rzeszę użytkowników.

Wolisz pasek zadań na górze? Jest sposób, ale musisz mieć wolne 5 dolarów

Windows 11 dokuje się błyskawicznie - to dla mnie "superkillerfeature"

Ale o co chodzi z tym dokowaniem? Bardzo często przenoszę komputer: to dla mnie narzędzie pracy, które ma działać doskonale po prostu wszędzie. W biurze podpinam dodatkowy monitor, który jest dla mnie drugą, istotną przestrzenią roboczą. To właśnie tam mam przed oczyma ważne źródła, na które tylko zerkam i na ich podstawie mogę tworzyć dla Was teksty.

W Windows 10 zadokowanie się przy dodatkowym ekranie / w stacji dokującej powodowało, że układy okien trafiał szlag. "Jedenastka" zmieniła w tym zakresie naprawdę sporo. System zapamiętuje układ okien, który obowiązywał przed odłączeniem się od dodatkowego ekranu i gdy tylko wrócimy na swoje miejsce - wszystko jest tak, jak wcześniej. Dodatkowo, dzieje się to błyskawicznie: wcześniej musiałem swoje odczekać, aż komputer się "namyśli".

Niestety, obsługa dwóch ekranów niekoniecznie jest tak bardzo użyteczna, jakbym tego chciał. Wyobraźcie sobie, że data i godzina wyświetla się TYLKO na ekranie głównym. Na dodatkowym już nie. Wystarczy uruchomić pełnoekranowy program na tym pierwszym, a jesteśmy odcięci od takich informacji.

Nowe centrum akcji / centrum powiadomień / kalendarz

Microsoft zmienił design tych obszarów na tyle, że nie przypominają już one tego, co mieliśmy w Windows 10. Pozbyto się kafelków na rzecz przełączników w duchu Fluent Design z prawdziwego zdarzenia. Coś, co Microsoft zapowiadał od dawna i miało to pojawić się w "dziesiątce" już dawno, dawno temu - wreszcie otrzymaliśmy w następcy. W większości przypadków zmiany są na plus i dotyczą one głównie designu. Są jednak rzeczy, które są trudne do zrozumienia.

Okazuje się bowiem, że przełączniki dotyczące: stanu naładowania baterii, sieci WiFi oraz głośności (zasobnik systemowy) są nie do ukrycia. Osoby, które lubią nieco bardziej minimalistyczne obszary w oprogramowaniu, nie będą w stanie spersonalizować Windows 11 w lubiany przez siebie sposób. Nie jest to wada bezpośrednio w moich oczach, ale ilu jest użytkowników, tyle jest odczuć dotyczących "jedenastki". Wolałbym, gdyby Microsoft był pod tym względem znacznie bardziej wyrozumiały.

Układy okien na ekranie - czyli funkcja genialna

Korzystanie z dwóch lub więcej przestrzeni roboczych w postaci monitorów lub posiadanie jednego, bardzo dużego wyświetlacza to czasami konieczność zorganizowania sobie pracy w szczególny sposób. Windows 11 wreszcie docenił potrzeby takich osób jak ja: umożliwia mi to szybkie poukładanie sobie rzeczy, które są mi koniecznie potrzebne tu i teraz.

Szablony układów okien na ekranie to właściwie rozwinięcie funkcji "snap", przypinania okien do części ekranu, gdzie mogliśmy poprzez przyciągnięcie do krawędzi ustawić w odpowiedniej kolejności obszary robocze reprezentujące konkretne programy. W Windows 11 jest to rozwinięte do mistrzowskiego poziomu.

Widżety, które są nikomu niepotrzebne. Tak Microsoft "rozprawia się" z kafelkami

Tutaj Microsoft muszę z góry na dół zrugać. Kafelki nie pasowały już do wizji Windows 11, systemu nowoczesnego który idzie w obłości na rzecz porzucenia ostrych krawędzi kafli. Te, oczywiście można wprowadzić do Windows 11, ale... po co? W Redmond myśleli, myśleli i wymyślili. Bezużyteczne zasadniczo widżety.

Informacje na nich można przeglądać, klikać w nie - tyle, że zupełnie nie wiem, po co one komu w desktopowym systemie operacyjnym. Tak, są hybrydy - tyle, że takich komputerów jest relatywnie niewiele. Nie zmienia to faktu, że widżety nie przyciągają w żaden sposób. Znajdują się one w miejscu, po które z reguły nie chcielibyśmy w nie sięgać. Więcej sensu miałoby zintegrowanie widżetów z Menu Start, ale oczywiście Microsoft nie lubi najprostszych, użytecznych rozwiązań. Uwielbia za to niepotrzebnie iść pod prąd.

Są nowe ustawienia. Ale zbyt spójnie to tutaj nie jest...

Nowe ustawienia są ciekawe wizualnie, nie gryzą się z resztą systemu i ustalicie niemal każdy aspekt działania komputera w tym miejscu. Dlaczego mówię, że "niemal"? Bo okazuje się, że wbrew temu, co mówiono w Microsofcie (i czego nie udało się uzyskać w Windows 10, gdzie też to obiecywano...), nie wszystko tam znajdziemy. A czasami znajdą się i przełączniki, które przeniosą nas o kilka lat wstecz.

Rzeczy, które bez problemu można by było wciągnąć do niektórych sekcji ustawień otwierają okna przywodzące nam na myśl wcześniejsze wersje systemu Windows. "Jedenastka", która miała być pod tym względem nowym rozdaniem niezbyt często straszy takimi "kwiatkami", jednak warto do odnotować.

A! I zapomniałbym: Panel Sterowania dalej jest żywy. I co ciekawe, nie jest dostosowany wizualnie do reszty OS-u w trybie ciemnym. Z jednej strony dobrze, że w Redmond postanowiono go zostawić dla osób, którym bardziej on "leży", aczkolwiek można było się postarać o jego przynajmniej leciutki redesign.

Czy to wszystko, co może Cię uderzyć w Windows 11? Oczywiście, że nie!

Wybraliśmy te rzeczy, które naszym zdaniem najbardziej rzucają się w oczy po przejściu na "jedenastkę" lub po prostu takie, które są najważniejszymi usprawnieniami poczynionymi przez Microsoft. To rzecz jasna wcale nie muszą być obiektywnie wszystkie te, które warto opisać w takim artykule.

Zapraszamy Was do sekcji komentarzy. Jeżeli nie chcecie tutaj, możecie uderzyć do mnie na Twitterze z informacją, jakie rzeczy najbardziej Was zaskoczyły. Czekam na Wasze typy!

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: