VAR na Mundialu
14

Jak dobrze, że jest VAR. Ale niektórzy nie mogą się do niego przekonać

Tegoroczne Mistrzostwa Świata w piłce nożnej w Rosji, nazywane potocznie "Mundialem 2018" to pierwsza impreza skupiona wokół futbolu, w trakcie której arbiter może wesprzeć się zapisami wideo w trakcie orzekania o decyzjach wpływających na przebieg gry. Moja osobista diagnoza w chwilę po zakończeniu fazy grupowej i rozpoczęciu części pucharowej? Piłka nożna musiała wreszcie dostosować się do postępu technicznego.

Znamienną sytuacją, w której jednoznacznie mogłem ocenić przydatność systemu VAR w trakcie rozgrywek była ta, w której Kylian Mbappe w ostatnim meczu reprezentacji Francji (Francja – Argentyna), wygranym zresztą 4:3 przez trójkolorowych o mało nie sprokurował „wapna” dla swojej drużyny. Mbappe to piekielnie szybki piłkarz, którego w krytycznej sytuacji można zatrzymać już tylko poprzez wykonanie taktycznego przewinienia, zwalając go przy okazji z nóg. W opisywanym przeze mnie wydarzeniu sędzia po tego typu zagraniu wskazał na „jedenastkę”, choć nagrania wideo jasno wskazywały na fakt, że został on sfaulowany przed polem karnym. Sensacyjność tej sytuacji podsycał fakt, iż VAR wcześniej przyczynił się do podyktowania rzutu karnego dla drużyny Francji, który wykorzystał Griezmann.

Sędziowie otrzymali polecenie, by posiłkować się systemem VAR

Kadra sędziowska wybrana na tegoroczne Mistrzostwa Świata otrzymała jasne zadanie: arbitrowie mają korzystać z systemu VAR i honorować wskazania ekipy przesiadującej w studiu będącym jego centralną częścią. Większość sędziów zastosowała się do tego „prikazu”, natomiast warto wspomnieć o tym, że nasz arbiter – rodak: Szymon Marciniak właśnie z powodu niedostatecznego wzięcia sobie do serca tego zalecenia został wykluczony z sędziowania kolejnych spotkań w fazie pucharowej, podobnie jak i kilku innych specjalistów. Ci, którzy ostali się w kadrze nadzorującej przebieg meczów po raz kolejny zostali odpowiednio poinstruowani o przydatności systemu VAR.

Oglądając dotychczasowe mecze zauważyłem, że z istnienia VAR zdają sobie sprawę również kibice: nawet w pubach zamiast od razu wskazywać na nieudolność sędziego, krzyczą: „VAR, VAR, VAR!” wiedząc, że w kontrowersyjnych, dwuznacznych sytuacjach jest to jedyna możliwość oceny początkowej decyzji arbitra. W wielu przypadkach okazuje się, że dopiero zapisy wideo są w stanie ukazać ekipie sędziowskiej realny przebieg sytuacji i doprowadzają one do wdrożenia poprawnej, niekrzywdzącej grającej zgodnie z zasadami drużyny decyzji.

Liga Mistrzów bez VAR. Premier League również sceptyczne

Ktokolwiek czeka na VAR w następnym sezonie Ligi Mistrzów, ten będzie musiał poczekać przynajmniej jeszcze rok – nie powinniśmy się spodziewać go w nadchodzących rozgrywkach. Dlaczego? UEFA wskazuje na problemy z wyszkoleniem wszystkich arbitrów, mało tego – w fazie grupowej LM spotkania są rozgrywane na ogromnej ilości stadionów, trudno byłoby je dostosować do nowego systemu na czas.

Nieco inne powody stoją za niewprowadzeniem nowinki w Premier League. Włodarze tej ligi jasno wskazują, że „piłka nożna to również dramaty”, a na nie składają się m. in. błędy sędziów i dyskusje piłkarzy w trakcie spotkań. Z takim nastawieniem nie ma co liczyć na razie na udane wprowadzenie systemu powtórek w lidze angielskiej. A szkoda, bo jestem jednocześnie fanem eliminowania wypaczających przebiegi meczów decyzji, a także Premier League – moim zdaniem to zdecydowanie najciekawsza grupa najlepszych drużyn w europejskim kraju.

Wiele może jednak zmienić się po tegorocznym mundialu. Aleksander Ceferin, prezes UEFA obiecał przyjrzeć się systemowi VAR w trakcie mistrzostw – to dla nowinki niesamowicie ważny sprawdzian i możliwość przetestowania jego możliwości w realnych warunkach. W mojej ocenie ten radzi sobie obecnie świetnie i niewykluczone, że po zakończeniu mundialu nie tylko UEFA, ale i zarządy poszczególnych lig pomyślą o wprowadzeniu go do rozgrywek.