Militaria

Brytyjska armia przez upały ma coraz większe problemy z kawalerią... konną

Krzysztof Kurdyła
10

Jeśli jakaś jednostka nosi dziś nazwę „kawaleryjskiej” oznacza najczęściej, że dziedziczy tradycję po historycznej jednostce konnej. W Wielkiej Brytanii... jest nieco inaczej, a ich najbardziej znana jednostka kawaleryjska, może przegrać ze zmianami klimatycznymi.

Boże, chroń królową...

Jedną z najciekawszych jednostek brytyjskiej armii, jest Household Cavalry Regiment, jednostka kawalerii pancernej, pełniąca jednocześnie ceremonialną rolę gwardii królewskiej, chroniącej królową. Można ich zobaczyć pełniących dozór przed miejscami, w których przebywa rodzina królewska, ale przede wszystkim podziwiać na wszelkiego rodzaju paradach.

Co ciekawe, jednostka dzieli swoje obowiązki reprezentacyjne z normalną działalnością wojskową. Jej żołnierze brali udział w wielu operacjach militarnych armii brytyjskiej np. na Falklandach czy w Afganistanie. Żołnierzem tego pułku był między innymi książe Harry.

Jednostkę tworzą trzy szwadrony, dowodzenia, Blue & Royals oraz Life Guards. Każdy z dwu ostatnich ma własne wzory uniformów paradnych, w których żołnierze wypełniają swoje kawaleryjskie obowiązki. I właśnie to tradycyjne umundurowanie zaczyna być dziś coraz większym problemem, nie tylko dla żołnierzy, ale i dla ich koni.

Słoneczna Brytania

Jeśli zapytacie kogokolwiek z czym kojarzy mu się pogodowo Wielka Brytania, odpowie z pewnością, że z mgłą, deszczem i niezbyt przyjemnymi, średnimi temperaturami. To jednak w coraz mniejszym stopniu jest prawdą, wraz ze zmianami klimatu coraz częściej to państwo nawiedzają okresy tropikalnego wręcz gorąca. Właśnie teraz, taka ekstremalna fala upałów, przekraczających często 40°C, przetacza się przez po kraju, a wspomniane jednostki mają z tym bardzo poważne problemy.

Strój paradny takiego kawalerzysty składa się z wykonanego z wełny munduru i nałożonego na to ceremonialnego pancerza. Na ten składa się kirys oraz ozdobny hełm, cały zestaw waży aż 30 kilogramów. Taki upał to problem także dla konia, ubrany kawalerzysta to ponad 100 kg dodatkowej wagi, do czego dochodzi jeszcze ciężkie ozdobne siodło i uprząż.

Armia opracowuje więc specjalne procedury pozwalające zachować zwierzęta przy dobrym zdrowiu. Konie są bardzo często pojone, przygotowano też specjalne miazgi, zawierające duże dawki elektrolitów. Po służbie konie są dokładnie myte, tak aby dokładnie usunąć pot z ich sierści.

Znacznie większy problem jest jednak z samymi kawalerzystami, którzy coraz głośniej podnoszą fakt, że ich stroje zachowują się jak... samowar, a pełnienie obowiązków w temperaturach powyżej 30°C coraz częściej kończy się omdleniami. W efekcie tak kawalerzyści , jak i konie co 15 minut muszą być kontrolowani, czy czasem nie dzieje się coś zagrażającego ich zdrowiu.

Żołnierze po zakończeniu służby muszą też jak najszybciej zdejmować swoje stroje, intensywnie nawadniać się itd. Szczerze powiedziawszy, wszystko to wygląda coraz bardziej na sztukę dla sztuki i tradycja powinna chyba ustąpić zdrowemu, nomem omen, rozsądkowi. Te wszystkie problemy pogłębia fakt, że to w miesiącach letnich jest najwięcej imprez, które pułk musi obsłużyć.

Jeśli trendy klimatyczne się utrzymają, a niewiele wskazuje, że coś miało się w tym zakresie zmienić, wspomniany pułk może okazać się jedną z pierwszych jednostek, która poniesie porażkę ze zmianami klimatycznymi. Problem nie dotyczy jednak wyłącznie jednostek reprezentacyjnych, opisywałem już na Antyweb dylematy amerykańskich Marines, których jedna z najważniejszych baz szkoleniowych przestaje nadawać się do użytku.

Na marginesie warto też dodać, że podobne problemy mogą dotknąć niedługo nowoczesne jednostki zmechanizowane i pancerne. Jest mocno prawdopodobne, że spora część projektowanych dla innego klimatu maszyn będzie wymagać przeprojektowania tak, aby dało się do nich wstawić wydajniejsze układy chłodzenia napędów i wnętrza pojazdu. Z fizyką nie wygra nawet czołg.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu