Polska

Działania Ubera i Bolta niedostateczne. Pasażerki nadal są napastowane i gwałcone

Kacper Cembrowski
10

Mnóstwo już czytaliśmy historii dotyczących przerażających napaści na tle seksualnym oraz gwałtów przez kierowców Ubera i Bolta.

“Przestępcy z aplikacji” to temat powracający w ostatnich miesiącach jak bumerang. Chociaż już wielokrotnie informowaliśmy o przerażających doniesieniach dotyczących kierowców Ubera i Bolta, a same firmy zapewniały, że wprowadzają wszelkie środki ostrożności i mają zerową tolerancję dla takich zachowań, nic się nie zmienia.

Historia zatacza koło. Kolejne kobiety stały się ofiarami gwałtu, korzystając z aplikacji Ubera i Bolta

Jak podaje ​​Rzeczpospolita, do połowy maja warszawskie prokuratury prowadziły 20 śledztw o przestępstwa dotyczące gwałtu oraz napaści na tle seksualnym, a dziś ich liczba wzrosła do 28. To oznacza, że do takiego przestępstwa dochodzi średnio raz na tydzień - i jest to iście przerażająca statystyka.

Źródło: Unsplash @xokvictor

Rzeczpospolita podała również przykład 29-letniego Gruzina, którego zatrzymała Straż Graniczna we wtorek w Gdańsku, dosłownie chwilę przed odlotem samolotu. Kierowca postanowił uciec z kraju do Kutaisi po tym, jak w niedzielę nad ranem molestował kobietę, która chciała wrócić do domu ze spotkania. Gruzin zjechał na szutrową drogę przy rzece, przesiadł się na tylne siedzenie i przytrzymując ofiarę siłą, zaczął dotykać ją w intymnych miejscach oraz zmuszał do tego, by kobieta dotykała jego. Ofierze udało się finalnie uciec, a pomógł jej wędkarz, który znajdował się blisko miejsca tego tragicznego zdarzenia.

W tym przypadku służby postanowiły zainterweniować, od razu zabezpieczając monitoring z trasy przejazdu oraz dane kierowcy, co pozwoliło ustalić, gdzie Gruzin obecnie się znajduje. 29-letni mężczyzna, który ma żonę i dwójkę dzieci, został aresztowany na trzy miesiące. Zarzuty, jakie otrzymał kierowca, to pozbawienie wolności pokrzywdzonej w sposób wożenia jej w samochodzie, dodatkowo pomimo wielokrotnych próśb o zatrzymanie kontynuował jazdę, uniemożliwiając jego opuszczenie. Następnie po zatrzymaniu samochodu oskarżony używał przemocy, przytrzymując i przyciskając do samochodu, doprowadził poszkodowaną do poddania się tzw. innej czynności seksualnej. Następnie próbował ją zgwałcić.

Rzeczpospolita podała, że z ośmiu nowych śledztw, aż siedem prowadzą prokuratury po lewej stronie Wisły, z czego czterej ustaleni sprawcy to dwaj Gruzini, jeden Ormianin i jeden Uzbek, lecz pochodzenia reszty nie ustalono. Wcześniej na 20 przypadków sprawcami było sześciu Gruzinów, dwóch Uzbeków, dwóch Tadżyków, jeden Algierczyk i jeden z Turkmenistanu, jednak narodowości pozostałych ośmiu mężczyzn nie ustalono. Takie wydarzenia najczęściej dzieją się w środku nocy lub nad ranem, kiedy kierowcy zjeżdżają w odludne miejsca.

Źródło: Unsplash @barnabartis

Takich przerażających historii było dużo więcej

Chociaż opisana sytuacja mrozi krew w żyłach, nie jest to żadna nowość. W lutym tego roku Jakub Szczęsny na łamach Antyweb informował o wielu sytuacjach, w których kobiety padły ofiarą napaści na tle seksualnym, korzystając z usług Ubera i Bolta - jedną z nich była 22-letnia kobieta. Kierujący pojazdem skręcił do nieuczęszczanego o poranku parku, wyciągnął kobietę z auta, pobił ją i zgwałcił, następnie zostawiając ją samą sobie. Służby zawiadomiła ochrona obiektu, w którym mieszka cudzoziemka - tam nad ranem dotarła ofiara cała we krwi, ciężko pobita i w ogromnym szoku.

Dlaczego opisując sytuację z 29-letnim Gruzinem napisałem, że “w tym przypadku służby postanowiły zainterweniować”? Inna sytuacja z tego roku dotyczyła kobiety, która po całym tygodniu pracy i spotkaniu ze znajomymi zasnęła w taksówce w drodze powrotnej do domu. Śniło jej się, że jest dotykana - okazało się jednak, że wcale to nie był sen, a molestował ją kierowca pojazdu na opuszczonym parkingu. Kiedy ofiara postanowiła zgłosić tę sytuację na policję, usłyszała z ust policjantki, że “wypiła chyba jeden kieliszek za dużo” - i kiedy badanie alkomatem nie wykazało wyniku 0,0, uznano, że cała sytuacja została zmyślona. Czysty absurd i prawdziwe piekło dla ofiar, a to zaledwie trzy sytuacje z 28 w tym roku w Polsce - i za minimum połowę z tych wydarzeń odpowiedzialni byli kierowcy właśnie Bolta lub Ubera.

Źródło: Unsplash @charlesdeluvio

Co robi z tym Uber i Bolt?

Zespoły Prasowe Ubera oraz Bolta w lutym tego roku odpowiedziały redakcji Antyweb, oświadczając, że stosują politykę zerowej tolerancji dla przemocy, również tej na tle seksualnym. Uber poinformował o tym, że “jako jedyna platforma w Polsce” wprowadził system Real Time ID Check, który pozwala na weryfikowanie tożsamości kierowcy w czasie rzeczywistym. Aby korzystać z aplikacji, osoba prowadząca pojazd może zostać poproszona o wykonanie zdjęcia selfie, które zostanie porównane z fotografią dodaną w systemie w momencie rejestracji. Poza tym wprowadzono również przycisk bezpieczeństwa, po którego naciśnięciu pasażerowie, kierowcy oraz dostawcy mogą zadzwonić bezpośrednio z poziomu aplikacji pod numer 112 i podać dokładne dane dotyczące lokalizacji zdarzenia.

Uber wspomniał również o Centrum Bezpieczeństwa - podczas przejazdu, po kliknięciu w tarczę, użytkownik ma dostęp do centrum bezpieczeństwa, gdzie znajdują się informacje o wszystkich funkcjach bezpieczeństwa. Do tego istnieje taka opcja jak Zaufane Kontakty, która pozwala na wybór nawet pięciu znajomych bądź członków rodziny i jednym kliknięciem umożliwia udostępnienie im informacji dotyczących swojej podróży. Uber posiada także opcję Ride check, która w sytuacji nieoczekiwanego postoju lub zmiany trasy wyśle powiadomienie push z pytaniem, czy postój lub zmiana trasy są zaplanowane. Ponadto, Zespół Prasowy Ubera wskazał na udział firmy w globalnej inicjatywie Driving Change.

Bolt odpowiedział na zarzuty w następujący sposób:

Nasz zespół został przeszkolony przez ekspertów z Fundacji Feminoteka, aby zapewnić zgłaszającym jak najlepsze wsparcie w razie takiego incydentu. W ramach przyjętych przez nas zasad, odpowiadamy na wszystkie zgłoszenia przesyłane w aplikacji, blokujemy kierowcę na platformie Bolt, tak by nie mógł realizować już przejazdów oraz badamy każdą zaistniałą sytuację. Współpracujemy z Policją przy każdej sprawie, zapewniając żeby osoby odpowiedzialne poniosły konsekwencje.

Bezpieczeństwo wszystkich użytkowników naszej platformy jest dla nas najważniejsze, dlatego wprowadziliśmy w aplikacji możliwość udostępniania położenia, co pozwala śledzić trasę wybranym przez pasażerkę czy pasażera osobom. Ponadto Bolt wymaga od swoich partnerów flotowych, którzy zatrudniają kierowców, przedstawienia szeregu dokumentów potwierdzających czy dana osoba może przewozić ludzi. Dokumenty te obejmują zaświadczenie o niekaralności, dokumenty identyfikacyjne kierowcy, kopię prawa jazdy kierowcy oraz numer dowodu rejestracyjnego.

Te odpowiedzi otrzymaliśmy w lutym bieżącego roku. Od tamtej pory podobnych incydentów tylko przybywa - więc pomimo starań platform, na niewiele się to zdaje. Fakty zwyczajnie pokazują, że są to działania niewystarczające, a weryfikacja kierowców jak najszybciej powinna zostać usprawniona.

Źródło: Unsplash @plhnk

Zadbajmy o bezpieczeństwo kobiet, bo obecna sytuacja jest zwyczajnie nieakceptowalna

Niesamowicie przykry jest również fakt, że pomimo tak tragicznych wydarzeń i traumatycznych przeżyć kobiet, czytamy mnóstwo prześmiewczych komentarzy w internecie, że oferty FREE NOW i od niedawna również Bolta, w których to kobiety kierują pojazdami, gwarantując większe bezpieczeństwo dla pasażerek, to zwykłe wydziwianie i robienie “czegoś z niczego”. Biorąc pod uwagę również wszelkie wspomniane sytuacje, ciężko się dziwić, że wiele kobiet zwyczajnie woli wracać do domu pieszo, niż korzystać z tego typu aplikacji. Tak po prostu nie powinno być.

Absurdalne jest to, że pomimo licznych sytuacji tego typu, zapewnień firm i podjęciem pewnych kroków, kolejne kobiety przeżywają prawdziwe piekło - które, jak się okazuje, może zostać nawet zlekceważone przez służby.

Źródła: 1, 2

Obrazek wyróżniający: Dan Gold / Unsplash

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu