Google

Tryb "Wi-Fi Only" w Google Maps gwoździem do trumny nawigacji samochodowych?

65

Mapy Google na smartfony z wersji na wersję stają się lepsze, bardziej wszechstronne i funkcjonalne. Dodanie trybu Wi-Fi, który jest właśnie testowany, może być dla aplikacji kamieniem milowym.

Każdy, kto korzysta z Google Maps, jest raczej świadomy ich ograniczeń. Aplikacja po prostu wymaga aktywnej trasnsmisji danych. Mapy są na bieżąco pobierane do pamięci podręcznej i wyświetlane na ekranie. Potem znikają - i  tak w kółko. Oczywiście możemy pobierać obszary offline. Dotyczy to jednak tylko stosunkowo niewielkich powierzchni, a na domiar złego w wielu miejscach na świecie jest niedostępne (o czym się boleśnie sam przekonałem niejednokrotnie). Jednak nawet korzystając z map offline, Google Maps ciągle potrafił pobierać dane z sieci - i to całkiem sporo.

Lekarstwem na te problemy ma być tryb "Wi-Fi Only". Niestety nie oznacza to, że nagle cały świat wyląduje w pamięci naszego urządzenia i połączenie z siecią stanie się całkowicie zbędne. Być może kiedyś Google Maps się doczekają tego typu rozwiązania, ale nie teraz. Póki co twórcy chcą, aby aplikacja lepiej radziła sobie z nawigowaniem po obszarach offline, które zapiszemy w pamięci urządzenia. W trybie Wi-Fi mają nie być pobierane żadne dodatkowe informacje z sieci (poza drobnymi wyjątkami). Aplikacja korzysta zatem wyłącznie z tego, co ma "pod ręką" i w przypadku wykrycia połączenia WiFi, pobiera dodatkowe dane (np. odświeża mapy offline, aktualizuje informacje o natężeniu ruchu drogowego itd.). W ten sposób oszczędzamy też oczywiście baterię, bo nasz smartfon nie łączy się nieustannie z internetem.

Teoretycznie zmiana ta może się wydawać drobnostką. Spójrzmy jednak szerzej na to, co się ostatnio dzieje z Google Maps. Nie tak dawno z aplikacji pojawiły się frazy sugerujące pojawienie się opcji zapisywania map offline na karcie pamięci, a także mechanizmu zarządzania nimi. Regularnie rozszerzane są też funkcje nawigacji: asystent pasa ruchu, informacje oraz powiadomienia o natężeniu ruchu, punkty pośrednie podczas ustalania trasy itd. Mapy stają się kompletnym produktem zastępującym nawigację samochodową.

I nie powinno to nikogo dziwić, bo idzie to w parze z inwestycjami w Androida Auto. Google Maps są tutaj jedną z podstawowych funkcji/aplikacji. Korzystają na tym natomiast wszyscy. Z drugiej strony, gdybym miał oceniać, produktowi Google'a ciągle dużo brakuje na tym polu do chociażby HERE Maps, gdzie tryb offline rozwiązano w jedyny słuszny sposób - użytkownik pobiera dany obszar do pamięci urządzenia i zapomina o wszystkim. Pod tym względem nawigacje samochodowe póki co wydają się być niezagrożone - a przynajmniej na pewno nie zrezygnuję ze swojej.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu