Telewizja

Trudno patrzeć w inne telewizory, gdy miało się w domu OLED-a. Test LG E910V

TP
Tomasz Popielarczyk
25

Telewizory z matrycami OLED stanowią ważny punkt w ofercie LG. Fantastyczna jakość obrazu idzie jednak w parze z zaporową ceną. W rezultacie tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na zakup takiego sprzętu. Ulega to jednak zmianie. Do mnie trafił LG E910V, pierwszy OLED w ofercie LG, którego cenę ustalo...

Telewizory z matrycami OLED stanowią ważny punkt w ofercie LG. Fantastyczna jakość obrazu idzie jednak w parze z zaporową ceną. W rezultacie tylko nieliczni mogą sobie pozwolić na zakup takiego sprzętu. Ulega to jednak zmianie. Do mnie trafił LG E910V, pierwszy OLED w ofercie LG, którego cenę ustalono poniżej 10 tys. złotych.

Powiedzmy sobie szczerze, 10 tys. złotych za telewizor to ciągle cena, która większość klientów odstraszy. Jest ona jednak niezbitym dowodem na to, że OLED-y stają się coraz tańsze. Model, o którym dziś piszę za kilka miesięcy prawdopodobnie będzie można kupić za 1-2 tys. złotych mniej. Dlaczego warto to zrobić?

LG E910V to bliżniak modelu E960V. Konstrukcja obu jest niemal identyczna. Różnią się rozdzielczością - w testowanym modelu mamy matrycę Full HD, a w droższym, wycenianym na 30 tys. - 4K. Ten pierwszy jest ponadto dostępny wyłącznie w jednym rozmiarze - 55 cali.

Wyjątkowy design

Pierwsze, co rzuca się w oczy po wyjęciu OLED-a z pudła to zakrzywiona konstrukcja. Zgodnie z obecnymi trendami matryca została delikatnie zagięta, co w założeniu ma zwiększać uczucie immersji i głębi podczas oglądania. Inna kwestia, którą ciężko przeoczyć to grubość - E910V jest wręcz niesamowicie cienki (dokładnie 0,5 cm). Oczywiście im bliżej podstawy, tym konstrukcja staje się grubsza (do maksymalnych 4 cm). Patrząc na nią jednak z góry, trudno oprzeć się zachwytowi. Całość otacza srebrna, chromowana ramka, która nadaje telewizorowi elegancji.

Ramki wokół ekranu są czarne i grube na ok. 0,5 - 1 cm. Nie ma to jednak większego znaczenia, bo wysoki kontrast matrycy OLED sprawia, że nie widzimy różnicy między czarną ramką, a... czernią wyświetlaną na ekranie. Trzeba przyznać, że to niesamowite doświadczenie. Pod dolną krawędzią widać logo producenta otoczone przez diodę LED. Kształt tego elementu jest lekko łukowaty - jeżeli miałbym go z czymś porównać, byłby to gęsty płyn wylewający się spod ekranu, który nagle zastygł. Wiem jak to brzmi, ale wygląda zdecydowanie dobrze.

Podstawa jest również zakrzywiona - podobnie jak sam telewizor - i mierzy 72 cm szerokości. W przeciwieństwie do modelu SUHD obecnych w ofercie LG ma ona bardziej masywną konstrukcję, co widać na fotografiach. W prawym dolnym rogu wygrawerowano napis OLED - aby nikt nie miał wątpliwości, z czym ma do czynienia.

Biały tył został wykonany z błyszczącego plastiku. Nie jest to szczególnie ergonomiczne tworzywo, ale nie potrzebujemy tutaj wcale metalu zwiększającego ciężar całej konstrukcji. Telewizor od tej strony prezentuje się bardzo estetycznie i przyjemnie dla oka. Złącza rozmieszczono na dwóch panelach: pionowym oraz poziomym. Pierwszy z nich ulokowano tak, aby po podejściu do telewizora z lewej strony dostęp do portów był jak najprostszy. Znajdziemy tutaj gniazdo słuchawkowe, slot na karty rozszerzeń CI, trzy porty USB (z czego jeden w wersji 3.0) oraz trzy porty HDMI. To zdecydowanie za mało - w naszych domach gości coraz więcej sprzętów (konsole, przystawki TV, NAS-y, Chromecasty, odtwarzacze) i absolutnym minimum są dziś cztery porty tego typu. Drugi panel został skierowany gu spodzie, dzięki czemu wystające wtyczki nie będą przeszkadzały np. podczas wieszania telewizora na ścianie (a skoro o tym mowa - mamy tutaj otwory na śruby w standardzie VESA). Tutaj znajdziemy: port Ethernet, złącza component, euro, wejścia antenowe oraz port serwisowy.

LG dołącza do telewizora swój standardowy pilot z wbudowanym żyroskopem. Pisałem o nim już kilkukrotnie - chociażby przy okazji recenzji telewizora Super UHD. Trudno mi zatem cokolwiek dodać. Uwielbiam sterowanie kursorem na ekranie, które jest bardzo precyzyjne i cechuje się wysoką responsywnością. W połączeniu z rolką przewijania i ergonomiczną konstrukcją czyni to obsługę telewizora bardzo przyjemną.

Full HD z pazurkami

Technologia OLED jeszcze przez jakiś czas nie wejdzie pod strzechy. To ciągle elitarne rozwiązanie, na które mogą sobie pozwolić nieliczni ze względu na wysoką (choć ciągle malejącą, jak wspomniałem na wstępie) cenę. W zamian otrzymujemy jednak niesamowite doświadczenia.

Zastosowana w modelu E910V 55-calowa matryca przede wszystkim rzuca na kolana głęboką, mroczną i nieskazitelną czernią. Jak już wspomniałem wcześniej - trudno odróżnić czarną ramkę wokół ekranu od czarnego koloru wyświetlanego w filmie. Nie dziwię się, że producent dorzuca do swoich OLED-ów sagę Gwiezdnych Wojen na Blu-ray, bo właśnie w tego typu filmach, gdzie widać często mroczne otchłanie kosmosu najłatwiej dostrzec niesamowitość OLED-a. Pod względem doskonałej czerni oraz fenomenalnego kontrastu OLED-owi nie jest w tej chwili w stanie dorównać żaden inny telewizor na rynku.

A to nie wszystko, bo walory matrycy OLED na tym się nie kończą. Żywe, świetnie odwzorowane kolory, zadowalająca jasność i bardzo dobre kąty widzenia również stoją na bardzo wysokim poziomie. W rezultacie otrzymujemy fantastyczną jakość obrazu, która potrafi rzucić momentami na kolana. Jedyne zastrzeżenia mogę mieć do odwzorowania bieli - miejscami pojawiają się drobne przebarwienia, ale nie są one na tyle widoczne, by doskwierały. Musielibyście podłączyć do telewizora komputer i uruchamiać na nim Worda. Jeżeli planujecie takie użytkowanie, nieidealna biel w EG910V może czasem doskwierać.

OLED genialnie sprawdza się w grach, co wynika z niskiego, wynoszącego ok. 40 ms input laga. Głęboka czerń wnosi zupełnie nową jakość do rozgrywki, a soczyste kolory i płynne przejścia między nimi tylko potęgują te doznania. Ja podłączałem do testowego modelu Xboksa One oraz tablet Nvidia Shield. W obu przypadkach czułem wręcz rewolucję w stosunku do wcześniej używanego LCD marki Sony.

Matryce OLED nie są wieczne. LG zastosowało w tym przypadku system WRGB składający się z diod w kolorach: białym, czerwonym, zielonym i niebieskim. Jest to relatywnie nowa technologia, więc jej żywotność pozostaje niewiadomą. Producent zapewnia, że długo, dając nam gwarancję 30 tys. godz wyświetlania. Warto jednak mieć świadomość, że nie jest to telewizor, który po 24 latach będzie dalej oferował tę samą, idealną jakość. Szczerze powiedziawszy takich telewizorów jak kiedyś już nie ma.

WebOS 2.0

WebOS 2.0 bliżej opisywałem już ostatnio, więc tutaj mogę się tylko powtarzać. Druga odsłon a systemu LG wprowadza przede wszystkim przyrost wydajności. O ile jednak z działania SUHD byłem zadowolony, tutaj często doskwierały ikonki ładowania. Oprogramowanie jest bardzo intuicyjne, przystępne i wygodne w obsłudze. Istnieją jednak pewne scenariusze, które wymagają optymalizacji. Mam tutaj na myśli np. przechodzenie do aplikacji guide, które odbywa się za długo. Sama nawigacja po niej również jest ociężała. Takich przypadków jest kilka - przy sortowaniu kanałów ostatecznie zwątpiłem, bo za długo to trwało.

Nie zmienia to jednak faktu, że Web OS jest jednym z najwygodniejszych systemów Smart TV, jakie są obecnie dostępne na rynku. Producent bardzo mocno stawia na prostotę użytkowania i to widać. Większość czynności da się wykonać dosłownie za pomocą dwóch kliknięć pilotem. Łatwy dostęp do ustawień, szybkie przełączanie się między aplikacjami i przyjemny dla oka interfejs robią bardzo pozytywne wrażenie. Szkoda tylko, że nie idzie to w parze z rozbudowaną bazą aplikacji w sklepie. Tych niestety ciągle brakuje.

Podsumowanie

Ideał? LG EG910V to jeden z najlepszych obecnie telewizorów na rynku (najlepszym jest pewnie EG960V, którego jednak jeszcze u siebie nie miałem). Fenomenalna jakość obrazu, świetne wykonanie, przyjemny dla oka design - mógłbym tak wymieniać długo. OLED od LG oczarowuje głęboką czernią i wprowadza granie na nowy, wyższy poziom. Choć oczywiście można mu to i owo zarzucić: zbyt mało złącz HDMI, pewne niedociągnięcia podczas odwzorowywania bieli. Nie są to jednak wady na tyle duże, by doskwierały podczas codziennego użytkowania.

Cena nowego LG EG910V to niespełna 10 tys. złotych. To ciągle dużo, szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w Polsce najlepiej sprzedają się telewizory z przedizału cenowego 2-3 tys. złotych. Jeżeli już jednak zdecydujemy się na taki wydatek, LG wynagrodzi nam to niesamowitymi, nieporównywalnymi z żadnym innym telewizorem na rynku doznaniami.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu