Telewizja

WebOS w SmartTV od LG oczarował mnie prostotą i intuicyjnością

TP
Tomasz Popielarczyk
10

Mam bardzo konkretne wymagania wobec urządzeń typu SmartTV. Nie znoszę przekombinowanych platform, w których producent próbuje na siłę upchnąć setki funkcji, z czego ponad połowę przeciętny użytkownik wykorzystuje raz do roku (albo radziej). Dlatego tak bardzo przypada mi do gustu podejście, które L...

Mam bardzo konkretne wymagania wobec urządzeń typu SmartTV. Nie znoszę przekombinowanych platform, w których producent próbuje na siłę upchnąć setki funkcji, z czego ponad połowę przeciętny użytkownik wykorzystuje raz do roku (albo radziej). Dlatego tak bardzo przypada mi do gustu podejście, które LG zaprezentowało w WebOS 2.0.

Historia WebOS jest dość burzliwa. System przechodził z rąk do rąk. Pierwotnie powstał w strukturach Palma, by niedługo potem trafić w ręce HP i stać się pomysłem koncernu na podbicie rynku mobilnego. Nie wypaliło. Po WebOS schyliło się LG i tak od kilku lat Koreańczycy opierają swoje telewizory na tym systemie. Na tym nie koniec, bo na tegorocznych targach MWC zobaczyliśmy pierwszy inteligentny zegarek pracujący pod kontrolą WebOS - LG Watch Urbane. System oraz jego możliwości mogą nas jednak jeszcze niejednokrotnie zaskoczyć.

Wracając jednak do SmartTV, LG instaluje w nich obecnie WebOS 2.0. System nie cierpi już na choroby wieku dziecięcego. Został na wielu polach dopracowany i udoskonalony. Co najważniejsze - wyeliminowano problem z wydajnością, która stanowiła swoistą piętę achillesową tej platformy. Co powstało w efekcie?

Wielki telewizor…

WebOS 2.0 testowałem na telewizorze LG 65UF850T. To ogromny, 65-calowy potwór, który przysporzył mi nie mało kłopotów podczas rozpakowywania. Wynagrodził jednak to wszystko pozytywnymi doznaniami.

Krótko o samym urządzeniu. Jest ono jednym z czołowych przedstawicieli telewizyjnego portfolio LG na rok 2015. Wyposażono je w matrycę IPS o rozdzielczości 4K z wbudowaną obsługą pasywnego trybu 3D. Szczególnie warto docenić ten ostatni element, bo obraz w trzech wymiarach jest zaskakująco jasny i ostry. Przyznaję, że lubię co jakiś czas urządzić sobie taki seans i spośród wszystkich kilkunastu telewizorów, z jakimi miałem do czynienia w ostatnich 2 latach, LG wypada na tym polu najlepiej. Sama matryca również oferuje bardzo przyzwoite parametry. Jak przystało na panel IPS, kąty widzenia są bardzo szerokie. Nie udało się jednak wyeliminować największego problemu, z jaką boryka się większość telewizorów opartych na tego typu wyświetlaczach - stosunkowo niskiego kontrastu. Czerń nie jest głęboka na tyle, na ile by sobie życzył użytkownik. Cóż, coś za coś. Na pocieszenie dodam, że pod pozostałymi względami ekran spisuje się zadowalająco. Podświetlenie jest równomierne i bardzo intensywne. Nie zaobserwowałem występowania cloudingu.

Relatywnie dobrze spisuje się również upscaler, który sztucznie podnosi jakość materiałów Full HD do 4K. Ale i w samych materiałach 4K LG 65UF850T daje sobie radę doskonale. Wbudowany dekoder HEVC jest w stanie wyświetlać obraz z płynnością 60 kl/s. Gdyby tak jeszcze liczba materiałów tego typu była na tyle duża, aby zrobić z tego użytek. No ale tutaj wracamy do punktu pierwszego, a więc sprawnie działającego upscalingu. Naprawdę trudno mi na tym polu cokolwiek zarzucić.

Do atutów na pewno trzeba też zaliczyć dwukanałowy system dźwiękowy, za którego dostarczenie odpowiada firma Harman Kardon. Głębokie i w miarę mocne basy, względnie duża moc i bardzo czyste, satysfakcjonujące brzmienie są dobrym dopełnieniem przyzwoitej matrycy.

Telewizor wyposażono w trzy złącza HDMI, co jak dla mnie jest trochę zbyt małą liczbą. Szczególnie, że tylko dwa spośród nich obsługują 4K. Nie zabrakło oczywiście portów USB, których również mamy tutaj trzy (dwa w standardzie 2.0 i jedno 3.0). Wszystkie je ulokowano na bocznym panelu. Pozostałe złącza na tylnym panelu to już raczej standard: CI, Ethernet, minijack, kompozytowe, SVC, optyczne audio, eurozłącze i wejścia antenowe.

Bardzo wartościowym elementem całego zestawu jest pilot Magic Remote, który w telewizorach LG szczególnie przypada mi do gustu. W edycji 2015 niczym nie przypomina on minimalistycznego rozwiązania z lat ubiegłych. Wciśnięto tutaj szereg dodatkowych przycisków, pokrętło do przewijania, a także mikrofon. Oczywiście w dalszym ciągu za pomocą wbudowanego żyroskopu i akcelerometru pozwala nam on wygodne na sterowanie kursorem na ekranie telewizora. W moich dłoniach spisywał się świetnie, choć jestem przekonany, że nie każdemu przypadnie do gustu.

WebOS 2.0

Zanim przejdę do samego systemu, warto zaznaczyć, że testowany telewizor był wyposażony w czterordzeniowy CPU ARM o taktowaniu 1,1 GHz z GPU Mail-T760MP4 550 MHz. Dopełnieniem tego duetu są 3 GB RAM oraz 8 GB pamięci flash.

WebOS jest bardzo specyficznie wyglądającym systemem, co nie każdemu przypadnie do gustu. Dwie rzeczy, które dają się tutaj najbardziej we znaki, to minimalizm i kolory, dużo kolorów. Te ostatnie szczególnie dają się we znaki podczas procesu konfiguracji telewizora, który przywodzi trochę na myśl animację dla maluchów. Sympatyczny ptak (chyba ptak) prowadzi nas przez składający się z aż 10 etapów kreator. Wszystko to opatrzone uroczymi do bólu i efekciarskimi animacjami - mniej wytrwali mogą mniej więcej po połowie zacząć błagać o litość. Na szczęście to tylko jednorazowa czynność.

Potem kolorów nie ubywa. Charakterystycznym elementem WebOS jest panel przy dolnej krawędzi ekranu, w którym znajdziemy wszystkie dostępne aplikacje. Nawigowanie między nimi jest proste i intuicyjne. Sam panel został skonstruowany tak, by użytkownik mógł jednocześnie dalej oglądać emitowany program. Co jednak szczególnie istotne - działa bardzo płynnie i szybko.

Wśród funkcji, które szczególnie przypadły mi do gustu jest SmartShare, a więc zunifikowany panel dając nam dostęp do multimediów zgromadzonych w sieciowych magazynach danych oraz na zewnętrznych urządzeniach podłączonych przewodowo lub bezprzewodowo do telewizora. Producent podkreśla, że wspierane są tutaj najważniejsze standardy łączności, jak DLNA, Wi-Fi Direct, Miracast, WiDi oraz MHL. SmartShare obsługuje również całą gamę popularnych (oraz mniej popularnych) formatów wideo. Są to: .asf, .wmv, divx, .avi, .mp4, .m4v, .mov, .3gp, .3g2, .mkv, .ts, .trp, .tp, .mts, .m2ts, .vob, .mpg, .mpeg. Za pomocą odtwarzacza odczytamy również pliki .mp3 i zdjęcia jpeg, jpg, jpe, jps i mpo. Co szczególnie istotne, SmartShare jest bardzo przystępny i prosty w obsłudze, a przy tym działa sprawnie i szybko.

Największą bolączką WebOS jest aktualnie sklep z aplikacjami. Owszem, znajdziemy tutaj popularne pozycje, jak Ipla, HBO GO, Player.pl, YouTube, vod.tvp.pl, Filmbox (dzięki współpracy z LG daje nam dostęp do obszernej bazy filmów 4K), a nawet Spotify czy Deezera. Niestety na tym ta lista się właściwie kończy. Cała reszta to aplikacje wątpliwej jakości i przydatności, dla których nie znalazłem żadnego zastosowania. Co gorsza, sporo z nich jest niedopracowanych i zawiera błędy. Na tym polu LG ma jeszcze przed sobą długą drogę.

Pod pozostałymi względami WebOS 2.0 nie odstaje od standardów. Znajdziemy tutaj bardzo przyzwoicie działającą przeglądarkę, gdzie szczególnie fajnie sprawdzają się komendy głosowe. Mamy również funkcje EPG i PVR (po podłączeniu pamięci zewnętrznej). System świetnie współpracuje z urządzeniami zewnętrznymi, które potrafi automatycznie identyfikować i dostosowywać do nich ustawienia obrazu.

Najlepszy? Nie, ale z potencjałem

WebOS 2.0 zrywa z powolnym i ociężałym działaniem, które było największą wadą pierwszej wersji systemu. Niestety producent zaliczył tutaj solidną wpadkę, bo zaniedbał telewizory z ubiegłego roku, odmawiając ich aktualizacji. To duży cios wizerunkowy, który mocno podważa sens zakupu SmartTV LG. Jeżeli dalej tak pójdzie, to WebOS 3.0 w 2016 będzie przeznaczony wyłącznie dla nowych modeli, a stare znów pójdą w odstawkę. Pół biedy, gdyby różnice między jedną a drugą wersją były kosmetyczne, ale tak nie jest. Także tutaj koreańskiej firmie należy się duży minus.

Wracając jednak do samego oprogramowania, jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak ergonomiczne, intuicyjne i przystępne ono jest. Minimalistyczny interfejs wręcz nie pozwala się zgubić - wszystkie funkcje mamy dostępne niemalże na wyciągnięcie dłoni. W połączeniu z bardzo wygodnym pilotem wyposażonym w sterowanie głosem, rolkę przewijania i żyroskop daje to naprawdę świetne rezultaty. Nawigowanie po funkcjach Smart TV od LG jest czystą przyjemnością.

Nie ma jednak róży bez kolców. WebOS 2.0 ciągle cierpi na brak aplikacji. Znajdziemy tutaj kilka(naście) podstawowych, ale na tym nasze możliwości się kończą. Tym samym wypada on wręcz beznadziejnie na tle modeli z Android TV, gdzie liczba dostępnych programów jest ogromna. LG ewidentnie musi coś z tym zrobić i zainwestować w programistów lub... zgodność z konkurencyjnymi platformami (co ułatwi przenoszenie/portowanie aplikacji). Pewnym problemem może być też wręcz cukierkowaty interfejs, który nie każdemu przypadnie do gustu. Być może rozwiązaniem byłyby tutaj bardziej rozbudowane funkcje personalizacji.

Jeżeli szukacie wygodnego i intuicyjnego SmartTV, który oferuje wszystkie niezbędne funkcje, to WebOS z pewnością Was nie rozczaruje - ale tylko i wyłącznie w sytuacji, gdy nieszczególnie zależy Wam na rozbudowanej bazie zróżnicowanych aplikacji i jesteście w stanie przełknąć wszędobylskie jaskrawe kolorki i infantylne animacje.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

LGWebOsrecenzjerecSmartTV