Motoryzacja

Toyota szokuje, wielki pokaz nowych samochodów elektrycznych BEV

KK
Krzysztof Kurdyła
12

Toyota od ponad roku atakuje nas newsami o nowej strategii marki, zakładającej uruchomienie do 2030 r. produkcji 30 pojazdów elektrycznych typu BEV. Nie spodziewałem się jednak, że firma już dziś pokaże, licząc z Lexusami, prototypy aż 15 modeli. Toyota nie zamierza brać jeńców.

Ten kawałek motoryzacyjnego tortu stał się w ostatnich latach bardzo cenny, mimo wciąż procentowo niewielkiego udziału w tym rynku, daje się na nim dobrze zarabiać, a także ma ogromne rezerwy, ponieważ firmy produkują mniej pojazdów, niż jest na nie chętnych.

Jednocześnie posiadanie w ofercie BEV ułatwia firmom zmieszczenie się w limitach emisji CO2, Toyota co prawda długi czas wypadała na tym polu nieźle, dzięki hybrydom, ale w ostatnim czasie została mocno skrytykowana, za nie dość szybkie odchodzenie od silników spalinowych.

Zamiana ról

Ostatnio pisałem na Antyweb o przegranej szansie przez prekursora rynku samochodów typu BEV, Nissana, który ze swoim Leafem długi czas prawie nie miał konkurencji. Toyota dla odmiany wybrała inny kierunek, produkowała masowo hybrydy i próbowała promować wodorowego Miraia. To samo w sobie nie byłoby złe, gdyby równolegle budowano własne pojazdy BEV, które po sukcesie Tesli stały się synonimem auta elektrycznego. Toyota z tym trendem wręcz walczyła.

Wygląda jednak na to, że wspomniane firmy zamienią się rolami, Nissan z Leafem przespał ostatnie lata i dopiero dziś ogłasza większe inwestycje, podczas gdy Toyota podała sporo szczegółów dotyczących swojej ofensywy, ozdabiając pokaz prototypami kilkunastu Toyot i Lexusów, z których część prawdopodobnie jest już w mocno zaawansowanej fazie przedprodukcyjnej.

https://www.youtube.com/watch?v=qwLaXENG-Zc&t=890s

15 premier na raz

O wadze, jaką do dzisiejszego pokazu przywiązuje koncern, świadczy też to, że poprowadził go sam dyrektor generalny firmy, Akido Toyoda. Szef Toyoty ujawnił swoje prognozy dotyczące sprzedaży BEV produkowanych przez jego firmę, do 2030 r. sprzedaż ma sięgnąć 3,5 miliona sztuk. Zapowiedziano też, że do tego roku Lexus w Europie, Ameryce Północnej i Chinach stanie się marką w 100% elektryczną.

Pojazdy, do których premiery prawdopodobnie jest najbliżej, podobnie jak pokazany już wcześniej SUV bZ4X będą sprzedawane jako linia bZ. Mamy to rozszyfrowywać jako „beyond zero”. Muszę przyznać, że to trudne do wymówienia nazewnictwo jest chyba najbardziej kontrowersyjnym elementem całej strategi.

Na ulicach zobaczymy więc dodatkowo: sportowo stylizowanego bZ Compact SUV, sedana bZ SDN, dużego, prawdopodobnie 7-osobowego SUV-a bZ Large SUV oraz bZ Small Crossover. Ten ostatni ma być przeznaczony na rynek europejski i japoński i oferować wydajność 125 Wh/km. Samochody mają stylistykę podobną do bZ4X, więc zdania co do ich wyglądu również będą podzielone.

W drugim rzędzie pokazano nowe Lexusy, dwa sportowe coupe, SUV-a oraz sedana. Nie poznaliśmy zbyt wielu szczegółów, ale ponoć jeden z nich ma być wyposażony w baterie typu „solid-state”, rozpędzać się do 100 km/h poniżej 2 sekund oraz dysponować zasięgiem około 700 km.

W ostatnim rzędzie pokazano pojazdy bardziej użytkowe, klasyczną terenówkę, wyglądającą jak model Tacoma, pick-upa, autka miejskie i dostawcze. Wyjątkiem był tam bardzo ładny, niewielki sportowy model nazwany roboczo Sport EV.

Pokaz siły

Szczerze powiedziawszy, nie przypominam sobie, żeby jakakolwiek marka pokazała tyle nowych samochodów na raz, nawet z zastrzeżeniem, że będą sukcesywnie pojawiać się na rynku. Toyota chce prawdopodobnie pokazać, że już niedługo nie będzie można mówić o „pogoni” Toyoty za rynkiem BEV, to Japończycy mają być tam jednym z wiodących graczy. Sam jestem ciekaw, jak Toyocie uda się to rozegrać...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu