27

The Sims – co się stało z tą grą?

The Sims to jednak z najlepiej rozpoznawalnych marek na rynku gier. Jej uproszczony odpowiednik zawitał na Facebooka, a także chyba każda z dostępnych platform doczekała się swojej odmiany. Doskonale zdaję sobie sprawę, że bardzo ciężko jest na pewnym etapie zaskoczyć graczy czymś innowacyjnym, lecz zaplanowany na wrzesień dodatek pod tytułem „Supernatural” pobił wszelkie rekordy głupoty. […]

The Sims to jednak z najlepiej rozpoznawalnych marek na rynku gier. Jej uproszczony odpowiednik zawitał na Facebooka, a także chyba każda z dostępnych platform doczekała się swojej odmiany. Doskonale zdaję sobie sprawę, że bardzo ciężko jest na pewnym etapie zaskoczyć graczy czymś innowacyjnym, lecz zaplanowany na wrzesień dodatek pod tytułem „Supernatural” pobił wszelkie rekordy głupoty.

Początki serii były bardzo prozaiczne – symulacja codziennego życia. Dla każdego gra znaczyła co innego, ale i tak miliony osób zagrywały się po kilka godzin „przeżywając” kolejne żywota. Kolejne dodatki, mniej lub bardziej udane, rozszerzały możliwości gry, natomiast w drugiej serii położono nacisk na rozwój kwestii wizualnej gry. Na tym etapie zakończyłem dokładne śledzenie rozwoju tej serii – po drodze pojawiła się już część oznaczona numerem „3” oraz cała linia dodatków, o których wiedziałem tylko tyle, że istnieją.

Z wielkim halo do sklepu zawitały The Sims: Średniowiecze, które z ogromnym poczuciem humoru podeszły do tej epoki. Być może znajdą się osoby, które będą zadowolone z takiego obrotu sprawy, jednak w moim odczuciu był to wyraźny brak kreatywności i najprawdopodobniej, w którymś z biur EA padło zdanie „cofnijmy się w czasie!” i tak powstała ta gra. Nie był to dodatek, lecz odrębna tytuł, więc porzucę dalsze dywagacje nad tym produktem.

The Sims 3 doczekało się takich dodatków jak „Zostań Gwiazdą”, czy „Zwierzaki”. Brzmi znajomo? A jakże! Przecież niemal te same tytuły towarzyszyły pierwszej serii. Uwypukla to jedynie chęć zarobku na graczach, którzy zamiast zakupu jednej pełnej gry, będą inwestować w kolejne rozszerzenia. Mimo wszystko wnosiły one do gry sensowne nowości – posiadanie pupila w rodzinie, czy rozwój kariery nie jest przecież niczym nadzwyczajnym.

Okazuje się, że to nie wystarczy. Producenci doszli do wniosku, że to czego graczom najbardziej brakuje w rozrywce to niemożność zostania wampirem czy wilkołakiem! Zdaje sobie sprawę, że bariera ludzkiego żywota to poważne ograniczenie, nie spodziewałem się jednak, że coś takiego może powstać!

Kilka-, a raczej kilkanaście lat temu największą frajdę stanowiło dla mnie rozbudowywanie własnego kąta. Ot, taka odskocznia. Od tamtej pory nie decydowałem się na zakup i odpalenie tej gry, ale od czasu do czasu pewien sentyment kusił do ponownego zajrzenia do świata Simów. Oczywiście nie napiszę, że dodatek „Supernatural” spowodował zaniknięcie tych chęci, jednak jest on wyraźny sygnałem, że seria The Sims może w niedalekiej przyszłości dojechać na ostatni swój peron, ponieważ już teraz jedzie po niewłaściwym torze.

Grafiki: 1, 2, 3.