64

Test Oppo Watch. To zaskakująco dobry i przemyślany zegarek z Wear OS, którym zapłacicie zbliżeniowo

O tym, że producenci smartfonów chcą mieć swoje własne inteligentne zegarki wiemy od dawna. Apple pozamiatało rynek ze swoim Apple Watch, którego używam regularnie od prawie roku i nie zamierzam z niego rezygnować. Przed testami podchodziłem do Oppo Watch z dużym dystansem - ale teraz myślę, że gdybym wciąż używał Androida, pewnie sam bym ten sprzęt kupił.

Krótkie „backstory”

Przygodę z inteligentnymi zegarkami zacząłem od LG G Watch R. Ostatecznie sprzęt wylądował w szufladzie po kilu miesiącach z kilku prostych powodów. Android Wear nie przypadł mi do gustu, sprzęt z kolejnymi aktualizacjami działał coraz gorzej i poszedłem w stronę Samsunga. A dokładnie Gear S2 w wersji Sport, który jak na tamte czasy miał dla mnie tylko jedną wadę – wygląd. To tyle jeśli chodzi o prywatne zegarki, testowałem kilka różnych sprzętów różnych producentów i najlepiej wspominam kolejne urządzenia od Samsunga. Ostatecznie po powrocie do iOS zdecydowałem się na zakup Apple Watch i nie zdejmuję go z nadgarstka od prawie roku. AW szybko stał się moim codziennym sprzętem i mówiąc szczerze nie bardzo wyobrażam sobie już dzień bez niego. Bo to jest moim zdaniem najważniejsza zaleta smartwatcha – powinniście nie chcieć zdejmować go z nadgarstka i zrozumieć sens jego posiadania.

Wygląd i wykonanie Oppo Watch

Testówka, która do nie trafiła to największa rozmiarowo wersja Oppo Watch, 46 mm. Niebrzydkie, podłużne pudełko, po otwarciu którego oczom mym ukazał się…Apple Watch. To oczywiście pierwsze skojarzenie, choć jeśli przyjrzeć się tym sprzętom bliżej, podobieństwa nie są już tak duże, choćby inne zagięcia ekranu, brak koronki nawigacyjnej, inny sposób odpinania pasków. Ale ogólny projekt bardzo mocno kojarzy się z Apple Watch i nie sądzę by było to przypadkowe. Mi się AW podoba, więc spodobał się też Oppo Watch, choć w tym rozmiarze wydaje mi się nieco za ciężki. Najlepiej jest to porównać z tym, do czego jestem przyzwyczajony – mój Apple Watch z ochronnym case’m od Spigena i gumowym paskiem waży aż 10 gramów mniej niż goły Oppo Watch 46 mm ze standardowym gumowym paskiem. Może to kwestia przyzwyczajenia, bo przecież nosiłem długo i prawie 3 razy cięższe klasyczne zegarki, ale jednak dało się to poczuć.

Wyświetlacz zajmuje prawie cały front, z drugiej strony mamy zestaw czujników, na prawej ściance natomiast dwa podłużne przyciski. Paski odpinamy w podobny sposób co w Apple Watch, jednak nie wyciągamy ich po szynie, a wypinamy. To wygodny mechanizm, ale zapomnijcie o podpinaniu zwykłych pasków, opasek czy bransolet. Oppo Watch spełnia normę wodoszczelności IP68 więc spokojnie możecie iść z nim na basen. Przyczepię się jednak trochę do standardowego paska, który dwukrotnie sam mi się rozpiął. Zdecydowanie bardziej podoba mi się pomysł z „opaski” Nike od AW, tam koniec chowa się w specjalnym otworze i nawet kiedy zapięcie wyskoczy z dziurki (co nigdy mi się nie zdarzyło), całość trzyma się jeszcze na nadgarstku.

Wyświetlacz w Oppo Watch

To AMOLED o przekątnej 1,91 cala i rozdzielczości 402 na 476 pikseli przy ich zagęszczeniu na poziomie 326 ppi. I tu nie ma wątpliwości – kąty widzenia, kolory, kontrast na najwyższym poziomie. Wszystko jest ostro i czytelne nawet w słoneczny dzień, nie mam się do czego przyczepić. Miałem natomiast delikatne problemy z responsywnością na krawędziach (gesty zmiany ekranów), które pojawiały się i znikały, więc to mogła być kwestia oprogramowania, a zegarek dostał przez czas testów aktualizacje, które najwyraźniej poprawiły zarówno to, jak i czas pracy na jednym ładowaniu. Widać, że Oppo jeszcze dopracowuje soft, bo aktualizacja dodała chociażby always-on-display.

Tarcze proponowane przez aplikację WearOS jakoś specjalnie mnie nie porwały, ale zestaw jest na tyle bogaty, że raczej każdy znajdzie coś dla siebie.

Co ma w środku i jak działa Oppo Watch?

Sercem zegarka jest Snapdragon 3100, którego wspiera układ graficzny Adreno 304 i 1GB pamięci RAM, do tego dostajemy 8GB pamięci wewnętrznej. Jest też oczywiście sporo czujników, w tym przyspieszenia, światła, mierzenia tętna, GPS i GLONASS. Jest też oczywiście WiFi i BT – nie zauważyłem żeby zegarek zrywał połączenie ze smartfonem, więc to najbardziej na plus. Mój LG G Watch R za czasów Android Wear potrafił się obrażać i robić to regularnie.

Nie mam dobrych wspomnień z WearOS i od razu zaznaczę, że byłem pozytywnie zaskoczony zarówno samym systemem, jak i jego działaniem na Oppo Watch. Przez pierwszy dzień zdarzały się przycinki, ale widocznie chodziło o jakąś aktualizację, bo później wszystko działało już bez zarzutu. WearOS to kombajn, może nie tak intuicyjny jak WatchOS od Apple, ale idzie do niego przywyknąć, tak samo jak docenić mnogość opcji, funkcji i sposobów monitorowania naszej aktywności.

Oppo Watch i HeyTap Health

Zegarek namawia jednak do instalacji aplikacji HeyTap Health i mówiąc szczerze polecam sprawdzić to oprogramowanie, bo jest bardziej przejrzyste niż Google Fit. Z aplikacją Googlowską miałem niestety pewne przeboje (nie wiem czego to wina, korzystałem ze smartfona Xiaomi, co nie powinno mieć przecież znaczenia) i część testowych treningów mi z Google Fit zniknęło, a są obecne w Hey Tap Health. Poza tym z poziomu tego programu łatwo przypina się zegarek czy ustawia tarczę. Program odczytuje ze smartwatcha zarówno aktywności, wpisuje je do swojego kalendarza aktywności, pozwala podglądać zapisane dane treningów czy rejestrację snu. Jest w porządku, głównie ze względu na lepszą (moim zdaniem) czytelność.

Oppo Watch i HeyTap Health

Oppo Watch sam wykryje część naszych aktywności, choć ja akurat wolę uruchamiać treningi ręcznie. Najwięcej z Oppo Watch jeździłem na rowerze i pomiary były praktycznie takie same jak w Apple Watch, uznaję więc, że dokładność jest w porządku. Aktywności do wyboru jest cała masa, w zależności od tarczy da się to zrobić kilkoma stuknięciami w ekran, bardzo wygodne. Trochę nie podobało mi się, że po jakimś czasie zegarek chował uruchomiony trening, ale też szybko znalazłem ikonę do jego ponownego wyświetlenia na ekranie – początkowo myślałem oczywiście, że coś się zawiesiło i przestało odczytywać dane. Nic takiego jednak nie miało miejsca. Standardowo dla smartwatchy, zegarek co jakiś czas zachęca by wstać.

Jak na dobry smartwatch przystało, Oppo Watch oferuje również inne przydatne funkcje. Można za jego pomocą odpisywać na SMS-y – pisać lub dyktować i obie metody działają dobrze, da się też przeczytać całą treść wiadomości, a nie tylko jej fragment. Da się za pomocą Oppo Watch odbierać i nawiązywać połączenia telefoniczne, a jakość rozmów jest w porządku i da się z tego komfortowo korzystać. Na moje w Apple Watch brzmi to lepiej, ale to taka drobna uwaga. Oppo Watch to również powiadomienia, które są klonowane ze smartfona, wiec dostosujecie je pod siebie i swoje oczekiwania. Dla mnie dodatkowy ekran na nadgarstku to świetna sprawa – ustawiam sobie tylko to co ważne i nie muszę mieć przy sobie telefonu by być na bieżąco z kluczowymi dla mnie powiadomieniami. Choć jeśli chodzi o wibracje, to Apple Watch robi to moim zdaniem dużo lepiej.

Czas pracy Oppo Watch

Smartwatcha wyposażono w baterię o pojemności 430 mAh. Czas pracy mocno zależy jednak zarówno od sposobu korzystania, jak i ilości aktywności. Kluczowy jest też always-on-display, który dość mocno zjada baterię. Jeśli z niego korzystałem, dzień+noc było maksymalnym wynikiem. Z wygaszoną tarczą natomiast zegarek nigdy nie dociągnął do późnych godzin nocnych następnego dnia, gdzieś tak w okolicach godziny 17-18 miał już na tyle mało energii, że nie odważyłbym się z nim wyjść. Dodam natomiast, że kilka pierwszych dni Oppo Watch zdawał się dostosowywać do mojego trybu użytkowania i początkowo krótszy czas pracy się wydłużył. Tu więc bez zaskoczenia i mój Apple Watch 4 wydawał się w tym samym czasie trzymać jednak trochę lepiej mimo tego, że ma już rok. Mega pozytywnie zaskoczyła mnie natomiast prędkość ładowania zegarka, który w około 70 minut potrafił naładować się praktycznie od zera do 100%. Ładowarka wykorzystuje podobno technologię VOOC i to czuć, choć jej konstrukcja nie jest idealna i trzeba dokładnie trafić spodem zegarka w piny.

I na koniec jedna bardzo ważna dla mnie rzecz, która jest ogromnym plusem Oppo Watch. Zegarek ma NFC i działają na nim płatności zbliżeniowe Google. Po długich miesiącach korzystania z Apple Pay na Apple Watch nie wyobrażam sobie dobrego smartwatcha bez płatności zbliżeniowych i ta funkcja może być dla wielu osób sprawą kluczową przy wyborze zegarka. Oppo ma więc coś, czego nie ma ani Huawei, ani nawet Samsung.

Oppo Watch bardzo mnie zaskoczył

Nazywanie zegarka Oppo Apple Watchem dla Androida jest z jednej strony niesprawiedliwe, z drugiej to zbyt duże uproszczenie. Ale z trzeciej chyba najłatwiej tak właśnie skomentować ten sprzęt w krótkim zdaniu gdy zapytają o niego znajomi. To nie jest smartwatch idealny, ale zaskakująco dobry, przemyślany i funkcjonalny. Wersję 46 mm wyceniono na 1299 złotych i to moim zdaniem uczciwa cena za jakość wykonania oraz możliwości tego zegarka. Za 998 złotych kupicie natomiast mniejszą wersję 41 mm i polecam przyjrzeć się obu, sprawdzić rozmiar, bo może się okazać, że mniejszy będzie dla wielu osób lepszym wyborem.

Oppo Watch to bardzo fajny zegarek i gdybym wciąż używał Androida, najprawdopodobniej zdecydowałbym się na jego zakup.

Zalety Oppo Watch

  • płatności zbliżeniowe!
  • płynnie działający Wear OS (to nie jest niestety oczywiste)
  • bardzo dobry ekran AMOLED
  • sprawdza się jako przedłużenie smartfona
  • sprawnie działające monitorowanie aktywności fizycznej
  • szybkie ładowanie
  • rozsądna cena

Wady Oppo Watch

  • wersja 46mm na nadgarstku wydaje się trochę za ciężka
  • zapięcie paska mogłoby wzbudzać większe zaufanie