9

Przetestowałem laptopa z przyszłości. To Asus ZenBook Pro Duo z dwoma ekranami

Czy można wymyślić coś nowego i intrygującego na rynku laptopów? Dłuższy czas pracy na baterii i smuklejsze ramki to niestety żadne innowacje. Okazuje się, że można i taki właśnie futurystyczny sprzęt przyszło mi przetestować. Asus ZenBook to laptop z dwoma ekranami - ale dodatkowy nie jest paskiem na ikony, tylko prawdziwym wyświetlaczem, który faktycznie można wykorzystać by zwiększyć obszar pracy.

Pierwszy raz dwuekranowego Asus-a ZenBooka Pro Duo widziałem na prezentacji na targach Computex na Tajwanie. Niby mam styczność z nowymi technologiami i choćby w sieci śledzę wszystkie nowości, a jednak taki pomysł mocno mnie zaintrygował. Na pierwszy rzut oka bardzo fajny i funkcjonalny, nie ukrywam że nie mogłem doczekać się normalnych testów w domowym zaciszu. I choć to bardzo drogi sprzęt, zdecydowanie nie na moją kieszeń, a i jego faktycznie wykorzystanie w codziennej pracy wydaje się mocno dyskusyjne – to będę ten test wspominał jeszcze długo, a co najważniejsze przyjemnie. Ale po kolei.

Wygląd i wykonanie laptopa Asus ZenBook Pro Duo

Podoba mi się ten laptop. Elegancka aluminiowa obudowa dostała dość ciekawy i specyficzny kolor Celestial Blue – to taka stal przechodząca w niebieski. Najlepiej widać to na klapie urządzenia, gdzie dodatkowo wokół srebrnego logo producenta szczotkowanie zakreśla kręgi. Trudno ocenić jak z odpornością na zarysowania, po testach klapa wygląda jak nowa i liczę na to, że zostanie tak na długo.

Bardzo fajnym patentem jest obecny u Asusa od jakiegoś czasu ErgoLift, czyli mechanizm podnoszący spód komputera po podniesieniu pokrywy.


Specyficzny układ poszczególnych elementów na froncie urządzenia na pierwszy rzut oka budził we mnie pewien niepokój – głównie ze względu na przesuniętą maksymalnie do dołu klawiaturę – ale o tym za chwilę. Mniej więcej połowę komputera zajmuje dodatkowy ekran, który robi świetne wizualne wrażenie.

Nie jest źle jeśli chodzi o dostępne porty – po prawej stronie znalazło się miejsce na USB Type-A 3.1, port Thunderbolt 3 i audio jack. Na lewej natomiast USB Type-A, pełnowymiarowe HDMI 2.0 oraz porta ładowania. Czego mi brakuje? Czytnika kart pamięci – zdaję sobie jednak sprawę z tego, że człowiek zrzucający co chwila dane z karty od aparatu to jednak inny klient niż klasyczny użytkownik laptopa, który pewnie z kart już nie korzysta. Szkoda więc, że nie ma czytnika, da się jednak bez niego przeżyć.

Podświetlana klawiatura ma bardzo przyjemny, niski skok i świetnie się na niej pisze. Na pierwszy rzut oka wydaje się trochę mała, ale szybko się do niej przyzwyczaiłem. Nadmienię jednak, że bez dodanej do zestawu podkładki pod nadgarstki jest naprawdę ciężko. Klawiaturę przesunięto maksymalnie do dołu, przez co pisanie bez wspomnianej podkładki męczy dłonie. Umieszczony po prawej stronie TouchPad rozpoznaje inteligentne gesty przy użyciu 4 palców na raz i ma zintegrowany, podświetlony diodami LED blok numeryczny. Niezły bajer

Ekrany

Tym razem w liczbie mnogiej, bo Asus ZenBook Pro Duo ma je dwa. Podstawowy to imponujący OLED 4K o przekątnej 15,6 cala, rozdzielczości 3840 na 2160 pikseli, który dodatkowo obsługuje dotyk. Jak to w OLED-zie, czernie są świetne, podobni jak kąty widzenia i ostrość. Mamy tu proporcje 16:9, smukłe ramki 5mm, stosunek wielkości ekranu do obudowy na poziomie 89% i 100% pokrycia przestrzeni barw DCI-P3 . Świetnie mi się na nim grało oraz oglądało filmy i seriale.

Jeśli chodzi o jakość obrazu, drugi ekran robi trochę słabsze wrażenie i odstaje od głównego, jednak to on jest głównym bohaterem. Nazywa się ScreenPad Plus i jest rozwinięciem pomysłu ScreenPada znanego z ubiegłorocznego ZenBooka Pro 15. I to naprawdę imponującym rozwinięciem. Ma 14,1 cala i oferuje rozdzielczość 4K (3480 na 1100 pikseli). Tak jak wspomniałem, trochę odstaje od ekranu głównego, ale wciąż odwzorowanie barw czy ostrość jest na bardzo wysokim poziomie, choć warto pamiętać, że to dodatkowy ekran, a nie główny wyświetlacz.

No dobrze, ale co oferuje i do czego przyda się ScreenPad Plus?

Zacznijmy od funkcji podrzucanych przez Asusa. Po lewej stronie ekranu znajdziecie wysuwane szybkie menu, czy raczej launcher dla dodatkowego ekranu. Z fajnych pomysłów na pewno szybki dostęp do skrótów z klawiatury – zamiast na przykkład naciskać ctrl+v, można to zrobić z poziomu dolnego ekranu. Do samego launchera natomiast po prostu przesuwamy ikony skrótów aplikacji – można tam wrzucić wszystko.

Dodatkowo mamy tu Task Group, w którym ustawicie grupy aplikacji uruchamiane z poziomu przycisku, a można ich tam wrzucić aż pięć. Asus przygotował też przyjemnie działający samouczek, który pokaże podstawowe funkcje i bajery dodatkowego ekranu – nauczycie się z niego jak dodawać aplikacje do launchera czy na przykład grupować okna/aplikacje. Rozmiar okien na dolnym ekranie można ustawiać ręcznie, można też skorzystać z automatu, który dzieli wyświetlacz na 3 części.

Zastosowań dolnego wyświetlacza jest cała masa i wspomnę tylko o kilku. Można na przykład rozciągnąć stronę internetową na oba ekrany, co zdecydowanie zwiększa przestrzeń do przeglądania. Można na dole włączyć inne aplikacje czy zakładki z przeglądarki i zdecydowanie wygodniej pracować na wielu oknach. Szczególnie, że jednym przyciskiem da się zamienić ekrany i przenieść całą ich zawartość na górę lub na dół.

Do tego dochodzi praca z konkretnymi aplikacjami. Mamy tu dwa dotykowe ekrany, w zestawie znajduje się rysik. Pierwszy pomysł? Aplikacja do rysowania lub obróbki zdjęć. Wyciągacie sobie konkretne panele na dolny ekran, dostajecie większy panel roboczy na górze i wygodną nawigację po programie. Ja akurat nie rysuję, ale zrobiłem to w Adobe Premiere Pro gdzie testowałem timeline na ScreenPad Plus, później przeciągnąłem tam okna do kolorów albo okno z plikami i przeciągałem je później na główną linię montażową. We wspomnianym Adobe Premiere Pro jest to o tyle łatwe, że w programie można szybko i łatwo zapisać ustawienia obszaru roboczego i dowolnie się między takimi presetami przełączać.

Kiedy na głównym ekranie włączałem program do montażu wideo, na dolnym lubiłem puścić sobie jakiś tutorial. Często robię tak gdy czegoś nie wiem, tu połączenie było dużo wygodniejsze niż drugi ekran na drugim urządzeniu lub konieczność przełączania się miedzy YT a aplikacją. To samo z pisaniem tekstu na górnym ekranie gdy na dolnym leci sobie serial na Netflix.

Podzespoły i wydajność Asus ZenBook Pro Duo

Bez wątpienia dodatkowy ekran w tym sprzęcie jest głównym bohaterem, trudno jednak zapomnieć, że liczy się nie tylko on. No bo co komu z komputera z takim bajerem, jeśli pod maską nie będzie wydajnych podzespołów? Tu na szczęście Asus ZenBook Pro Duo nie ma się absolutnie czego wstydzić. Powiem więcej, specyfikacja jest lepsza niż w wielu gamingowych laptopach, które ostatnio testowałem.

Intel Core i9 9980HK, aż 32GB pamięci RAM DDR4 2666 MHz i karta graficzna Nvidia GeForce RTX2060 z 6GB własnej pamięci. Praca na takiej konfiguracji to czysta przyjemność i miałem masę frajdy z montowania filmów w Adobe Premiere Pro czy renderowania animacji w Adobe After Effects. Swoje zrobił też oczywiście szybki dysk SSD PCIe 3.0 x4 o pojemności 1TB.

Oczywiście taka konfiguracja bardzo dobrze sprawdzi się też w grach i spokojnie zapoznacie się z nowościami bez konieczności inwestowania w drugiego, gamingowego laptopa. Dla czystości formy dodam, że podstawową kartą graficzną jest tu Intel UHD Graphics 630 GPU i to ona będzie odpowiedzialna za wszystko to, co nie uruchomi RTX-a.

Czas pracy na baterii ciężko określić, bo bardzo dużo zależy od tego w jaki sposób będziecie korzystać z laptopa i czy drugi ekran będzie w użyciu. Wspieram się więc tu testami zagranicznych mediów, które przy PC Mark 8 wyciągnęły z komputera 2 godziny i 36 minut. Nie da się więc ukryć, że to komputer, który trzeba podpiąć do ładowarki, w przeciwnym wypadku czas pracy może się okazać mocno rozczarowujący. No, ale czego można się spodziewać po takiej specyfikacji i dwóch ekranach?

Nie ma natomiast dramatu jeśli chodzi o temperatury, przynajmniej te odczuwane przeze mnie. Podczas grania, w granicach komfortu użytkowania pozostawała większość obudowy, mocno natomiast czuć było temperaturę przy wywietrznikach, laptop naprawdę konkretnie starał się wyrzucić z siebie ciepło. W razie zbyt wysokiej temperatury, dostaliśmy dedykowany przycisk do wentylatorów po wciśnięciu którego uruchamia się tryb turbo przyspieszający wentylatory – działa, faktycznie schładza sprzęt, ale też daje o sobie znać głośnością pracy. Generalnie trudno w takiej konstrukcji zrobić wydajny system chłodzenia, ale Asus starał się walczyć – jest wspomniany ErgoLift podnoszący trochę komputer do góry, do tego system Cool-Air używający czterech rurek cieplnych, które obsługują CPU i GPU oraz piąta biegnąca wzdłuż komputera.

Ciekawostka czy coś więcej?

Biorąc pod uwagę, że ceny Asusów ZenBook Pro Duo zaczynają się od 11 999 złotych (testowany przeze mnie model to UX581 i raczej w tej konfiguracji będzie kosztował więcej – na stronie producenta nie został jeszcze wyceniony), ciężko mi uwierzyć, że znajdzie na starcie jakąś dużą grupę klientów. Póki co traktowałbym go więc raczej jako ciekawostkę, pokaz pomysłów i możliwości tajwańskiego producenta. Chciałbym też zaznaczyć, że to nie jest idealne rozwiązanie, głównie dlatego że takie na przykład Adobe Premiere Pro nie zostało zaprojektowane do obsługi palcem czy rysikiem. Choćby na timeline odczuwałem dziwne opóźnienie gdy przesuwałem pliki rysikiem, jakby program walczył sam ze sobą, podczas gdy na przykład przesuwając suwaki od kolorów, wszystko działało super. Bez wątpienia mógłbym się szybko przyzwyczaić do drugiego ekranu, większej przestrzeni do pracy i możliwości puszczenia tam sobie filmów w tak zwanym tle czy całego panelu Spotify, które towarzyszy mi codziennie. Tylko czy to jest powód do wydania na komputer kilkunastu tysięcy złotych? Nie zrozumcie mnie źle, podzespoły są topowe, ale jednak płacimy w dużej mierze za pomysł i właśnie ten drugi ekran. Tak czy inaczej, to bardzo fajny, ciekawy sprzęt i bardzo się cieszę, że mogłem przetestować jakieś futurystyczne nowości na rynku laptopów. Jestem też bardzo ciekawy w co w przyszłości ewoluuje ScreenPad Plus. Panel dotykowy zamiast klawiatury? To może być ciekawe doświadczenie, choć obawiam się, że niezbyt funkcjonalne