Motoryzacja

Tesla zarabia na jednym samochodzie 8 razy więcej niż Toyota

Kamil Pieczonka
26

Tesla jest najbardziej wartościową firmą z branży motoryzacyjnej już od dłuższego czasu, ale teraz powoli ujawnia się to co widzą w niej akcjonariusze. Porównując wyniki finansowe producentów samochodów za ostatni kwartał, okazuje się, że to Tesla zarabia najwięcej w przeliczeniu na jeden sprzedany pojazd.

Tesla pokazuje jak zarabiać?

W ostatnim kwartale, czyli od lipca do końca września 2022 roku, Tesla zarobiła blisko 3,3 mld USD sprzedając w tym samym czasie około 344 000 samochodów. 90% z nich to tańsze modele 3 i Y, ale i tak producent elektrycznych pojazdów zarabia na nich całkiem przyzwoicie. Przeliczając zysk netto na każdy wyprodukowany samochód dostajemy kwotę 9570 USD, czyli po aktualnym kursie niemal 45 000 złotych. Jeśli wziąć pod uwagę, że Model 3 kosztuje w Polsce od 250 do nieco ponad 300 tys. złotych, to okazuje się, że Tesla ma całkiem niezłą marżę na swoich samochodach.

Przykładowo Toyota, największy producent samochodów na świecie pod względem wielkości sprzedaży, w ostatnim kwartale zarobił na czysto około 3,15 mld USD, czyli nieco mniej niż Tesla, ale sprzedając niemal 8 razy więcej samochodów (2,62 miliona sztuk). Oznacza to, że w uproszczeniu zysk na jeden samochód w przypadku Toyoty to zaledwie około 1200 USD, czyli około 5600 złotych. Nie jest to kwota, która robiłaby wrażenie. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że Toyota ma znacznie szersze portfolio samochodów i jednak w większości sprzedaje znacznie tańsze auta spalinowe, których cena nie przekracza 150 tys. złotych, ale może to Tesla pokazuje swojej konkurencji jak zarabiać?

Presja na sprzedaż drogich i elektrycznych samochodów rośnie

Niestety producenci samochodów doskonale ten trend widzą i również chcą zarabiać tak jak Tesla. Dlatego z oferty powoli znikają małe samochody z segmentu A i B, w przypadku których nie da się przełożyć rosnących kosztów na cenę pojazdu. Jeśli samochody takie jak np. Skoda Fabia czy odchodzący Ford Fiesta kosztują już w okolicach 100 tys. złotych, to trudno oczekiwać, aby klienci byli w stanie zapłacić za nie jeszcze więcej. W tym samym czasie trzeba się natomiast liczyć z wyższymi kosztami materiałów oraz pracami rozwojowymi nad nowymi silnikami spalinowymi, które muszą spełniać jeszcze ostrzejsze normy emisji spalin.

Znacznie łatwiej jest w takim wypadku skupić się na produkcji i sprzedaży większych samochodów, szczególnie elektrycznych SUVów, których ceny na poziomie ponad 200 tys. złotych nie robią już na nikim wrażenia. Obawiam się, że powoli zmierzamy do scenariusza, w którym zakup nowego samochodu stanie się naprawdę czymś wyjątkowym i możliwym tylko dla garstki osób. Tesla, poza tym, że działa na bardzo szybko rosnącym rynku pojazdów elektrycznych, ma też przewagę w kwestii technologii produkcji. Korzystanie z wielkich pras wyciskających całe elementy samochodu jest szybsze i tańsze niż ich składanie z setek elementów, nawet przy pomocy robotów. Poza tym większość sprzedaży realizuje przez internet, bez konieczności utrzymywania tysięcy punktów dealerskich, co również ma swoje przełożenie na zyski.

Tradycyjnej branży moto trudno będzie wiele z tych ograniczeń przeskoczyć, aby dorównać firmie Elona Muska. Być może nawet nigdy się to nie uda, co po części tłumaczy dlaczego to właśnie Tesla ma największą kapitalizację wśród producentów samochodów. Czy zatem Tesla jest skazana na sukces? O tym przekonamy się dopiero wtedy gdy dojdzie do ściany związanej z popytem na swoje samochody, obecnie sprzedają całą produkcję na pniu i nie muszą martwić się o klientów, ale ta sytuacja nie będzie pewnie trwała wiecznie.

źródło: Asia Nikkei

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu