tesla logo
8

Tesla chce być „ekskluzywnym Spotify”. Nie widzę w tym sensu

Są czasami takie pomysły, które od razu wyglądają na mocno nietrafione. Mimo, że Tesla zrobiła sporo dobrego na rynku motoryzacyjnym, nie zawsze może się poszczycić słusznymi ideami. No, bo co można powiedzieć o planie producenta na... stworzenie własnej platformy streamingu audio?

Jak podaje Recode, Elon Musk – znany wszem i wobec CEO Tesli rozmawia aktualnie z największymi wytwórniami na temat licencjonowania utworów dla własnej platformy streamingu audio. Usługa miałaby być dostępna we wszystkich sprzedawanych przez Teslę samochodach – utwory z biblioteki muzycznej umilałyby nam jazdę. Brzmi ciekawie, prawda? Ale obawiam się, że taka idea nie ma większego sensu. Jak podają niektóre media – General Motors już teraz zajmuje się podobnym modelem dystrybucji swoich usług. Nie chodzi o platformę streamingową, lecz pakiet dodatkowych usług, na przykład przeglądy, ubezpieczenie, itd. Wszystko to za jedną, miesięczną opłatę.

Dlaczego Tesla nie może się spodziewać kokosów z takiego posunięcia?

Zastanawiam się, czy produkt Tesli będzie na tyle dobrą usługą streamingową, by zagrozić tym na smartfonach, tabletach, czy komputerach. Spotify świetnie okopało się na rynku, Apple Music nie radzi sobie najgorzej, a są przecież jeszcze Tidal, Google Music oraz inni. Możliwość słuchania muzyki tylko w samochodzie (bo nie spodziewam się, by Tesla próbowała podbić także inne urządzenia – a może jednak?) to raczej słaby argument. Z powodzeniem można przecież robić dokładnie to samo po podpięciu urządzenia mobilnego do centrum multimedialnego w aucie.

Tesla samochód

Obecni klienci usług streamingowych już mają zbudowane w nich własne playlisty, których import do innych bibliotek muzycznych byłby co najmniej problematycznych. Nie zapominajmy o idących za tym przyzwyczajeniach, które są w tym aspekcie bardzo ważne. Elon Musk powinien o tym wiedzieć i w sferze jego zainteresować powinny być obecnie tylko te dziedziny, w których z pewnością będzie radzić sobie dobrze.

Z biznesowego punktu widzenia, Tesla powinna wejść w partnerstwo z jedną z usług streamingu audio celem zintegrowania własnego systemu w samochodach z platformą – tak, aby było to jak najmniej problematyczne. Z całą pewnością pochłonęłoby to mniej pieniędzy, niż samodzielne podpisywanie umów z wytwórniami płytowymi, które w dalszej perspektywie mogą robić naprawdę sporo problemów (o czym przekonało się m. in. Spotify). Stworzenie od podstaw własnej usługi streamingowej, jej utrzymanie to oczywiście koszt, który wcale nie musi się potem zwrócić. Chyba, że Tesla pójdzie drogą General Motors i streaming audio będzie jedną ze składowych większego pakietu, który będzie zawierał w sobie znacznie więcej korzyści, na przykład pakiet darmowych przeglądów, ekskluzywny assistance, czy dostęp do ładowarek Supercharger, które dla nowych klientów są już niestety płatne.