123

Teraz już wiecie, dlaczego Windows 10 jest „systemem absolutnym”

W weekend Konrad napisał dla Was tekst, w którym opisał dla Was odrobinę kontrowersyjne posunięcie Microsoftu. Posiadacze komputerów z nowymi procesorami Intela będą mieli wybór, ale zasadzi się on na tym, że owszem – uruchomią oni na nich starsze wersje Windows, ale otrzymają jedynie krytyczne łatki – generalnie wsparcie będzie ograniczone i sugerowane będzie przejście […]

W weekend Konrad napisał dla Was tekst, w którym opisał dla Was odrobinę kontrowersyjne posunięcie Microsoftu. Posiadacze komputerów z nowymi procesorami Intela będą mieli wybór, ale zasadzi się on na tym, że owszem – uruchomią oni na nich starsze wersje Windows, ale otrzymają jedynie krytyczne łatki – generalnie wsparcie będzie ograniczone i sugerowane będzie przejście na „dziesiątkę”. No i teraz pytanie – dziwi Was to?

Wcale mi tu nie chodzi o udowadnianie wyższości Windows 10 nad resztą stawki. „Dziesiątka” jest systemem porządnie zrobionym, wygodnym i wreszcie takim, jakim powinien być Windows 8 na samym początku. Ci, którzy przyzwyczajeni są do „siódemki” przy siódemce zostaną, ale… to i tak nie potrwa długo. Opór w tej kwestii powoli zaczyna być bezcelowy i nawet sam Microsoft daje to jasno do zrozumienia. Agresywna polityka aktualizacyjna, reklamy – to nie wzięło się znikąd i odrobinę zdziwiłem się, jak w tekście powyżej przyatakowano Konrada – dlaczego? Nie jestem w stanie tego zrozumieć. Poszedł szlagier o sprzedajności blogerów, że Microsoft komukolwiek za cokolwiek płaci. Tym oświeconym proponuję zapoznanie się z Prawem Prasowym i ocenę na własną rękę, czy takie zagrywki by nam się opłacały. Nieoznaczenie wpisu sponsorowanego jest bardzo drogie, gdyby ktoś to wyłapał. Jeżeli macie wątpliwości – zgłaszajcie śmiało. Nam głupio na pewno nie będzie.

windows-8-528467_1280

Po pierwsze – biznesy traktujmy jak biznesy, nie jak ludzi. Oczywiście, są to zbiorowiska tęgich głów, które kombinują jak by tu zrobić coś fajnie i jeszcze na tym dobrze zarobić. Ale biznes to w żadnym wypadku człowiek. Tam nie liczą się ważne dla nas pojęcia – jakakolwiek firma by to nie była. Troska jest zagraniem marketingowym, a przymus to wykalkulowane działanie, które ma na celu powiększyć kiesę korporacji. „Wyłączność” Windows 10 na nowych procesorach można rozpatrywać w kategorii i troski i przymusu, ale nie tędy droga. Po pierwsze – jest to zagranie marketingowe, które ma ludzi przekonać do „dziesiątki”, a po drugie – przymus ma być środkiem do zrealizowania pewnego celu. Tym ma być jednolitość Windows na wszystkich maszynach na świecie, a pomniejszym kamieniem milowym jest 1 mld maszyn do końca lipca 2018 roku. Czy się uda? Microsoft ma na to spore szanse.

Po drugie – Microsoft „musi”. Po porażce w biznesie mobilnym, po nieudanej „ósemce”, po słabych wynikach sprzedażowych Lumii i kontrowersyjnym przejęciu Nokii trzeba udowodnić, że wcześniejsze niepowodzenia to małe wypadki przy pracy i można wejść z czymś nowym, potencjalnie rozchwytywanym. Wbrew przekonaniom niektórych, Windows 10 to już sukces, urządzenia mobilne jeszcze nie rozwinęły swoich skrzydeł i jak na razie – największa obawa jest to kondycję biznesu mobilnego. Uformował się silny rynek urządzeń hybrydowych, marka referencyjna – Surface radzi sobie dobrze. Skończył się okres głaskania konsumentów po głowie – zaczyna się podchodzenie do tematu tak, jak robi to korporacja. Windows 10 to „ostatnia” wersja systemu Windows (będą aktualizacje, ale zawsze to będzie Windows 10, albo po prostu „Windows”) i za x lat nie powiemy już o fragmentacji tego systemu. Wszystkie urządzenia będą pracować na jednym systemie Microsoftu, a agresywna polityka dotycząca aktualizacji (brak możliwości ich wyłączenia) to tylko jeden z dowodów. Dołóżcie do tego aktualizacje firmware’u komputerów za pomocą Windows Update, a następnie klocuszek pełnej kontroli nad rynkiem. Łatwiej będzie rozprowadzać aktualizacje, które muszą naprawić to i owo w oprogramowaniu układowym – jest jednak ryzyko, że coś się zwyczajnie spartoli.

microsoft-windows-10

Z czego wynika ostatnia awantura? Z przyzwyczajeń. Na razie nikt nikomu jeszcze ni nie zabrał i nie można mówić o wielkiej aferze z Microsoftem w tle. Kiedy mówiono o Windows 10, idei unifikacji, prezentowano kolejne kompilacje systemu – można było się domyśleć czym to się skończy. Serio, Moi Drodzy dziwi Was postawa Microsoftu? Oczywiście, bez użytkowników nie ma platformy, nie ma systemu… ale zawsze będziemy mieć do czynienia z biznesem – nastawionym na pieniądze. Ludzkimi cechami nie zawracajmy sobie nawet głowy.

Grafika wprowadzająca: Flickr.com